czwartek, 13 czerwca 2013

Rozdział 24

    Kiedy się obudziłam, reszta jeszcze spała. Postanowiłam, że zrobię wszystkim śniadanie za przyjęcie urodzinowe...Ale co ja mogłam zrobić? Nie byłam wczoraj w sklepie, a jeżeli rodziców nie było tyle czasu w Londynie to raczej też nie zrobili zakupów. Szybko się ubrałam i wyszłam do sklepu. Zrobiłam duże zakupy, ale oczywiście nadal nie wiedziałam co zrobić na śniadanie. Postanowiłam zrobić naleśniki, gofry, jajecznice i kanapki. Rozrobiłam ogromną miskę ciasta na naleśniki i gofry. Potem zrobiłam jajecznice i na końcu kanapki. Przykryłam stół w salonie i poszłam zrobić herbatę i kakao. Dawno nie jadłam tak dużego śniadania. Poszłam z powrotem do kuchni i wstawiłam wodę na herbatę. Nagle ktoś objął mnie w tali od tyłu i pocałował w policzek.
- Hej...Jakie zapachy...- był to Dawid. No tak...Raczej Filip z Magdą by tak nie zrobili, ale cóż mógł to być też...ym...no nie wiem...Ale cóż odpowiadało mi to...
- Hej. Już nie śpisz?
- Ile można spać...
- No niby tak. Idź siadaj ja robię herbatę.
- Pomogę Ci...
- Nie trzeba...
- Ale pomogę...
- Możesz iść obudzić innych.
- No ok. - i poszedł. Oczywiście zanim wszyscy wstali, ja zdążyłam wszystko przygotować. Zaraz poszłam do jadalni i usiadłam na krześle. Na przeciwko mnie Magda. Obok mnie Dawid. A na czwartym miejscu Filip. Przy tym śniadaniu było wiele śmiechów, ale przynajmniej było zabawnie.., Później chłopaki poszli się ubrać,a ja z Magdą sprzątałyśmy po śniadaniu.
- Jak się spało? - zapytałam. Musiałam zacząć jakąś rozmowę, ponieważ tak to byłoby nudno...Znaczy i tak było...
- Nawet. Oczywiście zabrałaś mi całą kołdrę i dwa razy spadłam z łóżka, ale tam nie no kogo by to interesowało. Nieważne, że spałaś sama na ogromnym łóżku a ja na podłodze...pf...kogo to interesuje...- zaśmiała się Magda.
- Ta jasne...
- No co... Nie wierzysz mi?
- Powiedzmy, że uwierzę tylko w to, że spałam na łóżku.
- Hehe...
- Co będziemy dzisiaj robiły? - zapytałam Magdę, chowając naczynia do szafek.
- Robiły? Robili...- zaśmiał się Filip
- No dobra robili? - uśmiechnęłam się.
- A nie wiem. - dodałam
- Wiecie ja mam dzisiaj sprawę rodzinną do załatwienia i nie bardzo ma czas, więc odpadam. - powiedział Dawid
- No to zrobicie sobie coś we dwie. - powiedział Filip.
- Co? Czemu? - zapytał Magda.
- No... nie wiem ma jakiegoś lenia. - dodał.
- No to co...zakupy? - rzuciłam.
- Jasne - odpowiedziała Magda i skończyłyśmy sprzątać. Chłopaki poszli, a z Magdą umówiłam się na 13. Miałam jeszcze dużo czasu, więc poszłam przed telewizor. Mieszkałam w Londynie już przez dłuższy czas, ale i tak nie przyzwyczaiłam się do brytyjskich seriali, oczywiście oprócz jednego, którego obejrzałam już wszystkie sezony. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Spojrzałam na zegarek. Była 12.45. Jak ten czas szybko minął.
- Proszę. - krzyknęłam, aby Magda weszła. - Tylko się przebiorę i wychodzimy do galerii. - pobiegłam na górę.
- Wychodzimy do galerii? - powiedziała z dołu, jakimś dziwnym głosem.
- No tak, przecież byłyśmy umówione. Masz chrypę.? - zobaczyłam, że na dole stoi Harry z Louis'em
- Nie mam chrypy. - zaśmiał się Louis.
- Co wy tu robicie? - byłam zdziwiona.
- No prosiłaś mnie wczoraj, abym wpadł z kimś...więc mam Louisa.
- Na prawdę?
- Haha...Ile ty wczoraj wypiłaś? - zaśmiał się Harry.
- Nie wiem, ale nie dużo...
- Tak tak... - dodał Louis.
- A gdzie Magda? - zapytał Harry.
- Co? Czekaj, co ja Ci wczoraj powiedziałam? - zapytałam.
- No ,a bym jutro z którymś z chłopaków wpadł, to wyskoczymy gdzieś w czwórkę. Ja, Ty, Louis i Magda.
- No mamy inne plany, ale skoro umówieni byliśmy to....zgoda. - wtedy weszła Magda.
- Siem...ka, chłopaki?
- No tak, podobna nas umówiłam.
- O hehe... ale ja właśnie wpadłam powiedzieć, że jednak nie mogę muszę coś załatwić. Louis dziwnie spojrzał na Harry'ego. Było to dość tajemnicze.
- To ja...pójdę z Tobą. - dodał Louis.
- Ok. - dodała Magda. - To chodź bo się spieszę. - i wyszli.
- To my co będziemy robić?
- Miałam iść z Magdą na zakupy.
- Okej to chodź. - podał mi torebkę i otworzył przede mną drzwi. Uśmiechnęłam się.
- Może się przejdziemy? - zasugerowałam.
- Ok. i poszliśmy. Cały czas rozmawialiśmy, jakbyśmy byli starymi dobrymi przyjaciółmi, którzy dawno się nie widzieli. Po 30 minutach doszliśmy do Galerii. Chodziliśmy po sklepach. Oczywiście nie obeszło się bez fanów, proszącego Harry'ego o autografy. Oczywiście nie miałam nic temu przeciwko. Sama chciałam iść z nim tutaj i powinnam to przewidzieć. Jednak szybko Harry zaczął się denerwować rozdawaniem podpisów i poszliśmy do kawiarni, niedaleko centrum handlowego. Usiedliśmy w kącie. Zamówiliśmy kakao z bitą śmietaną i truskawką. Cały czas mieliśmy o czym rozmawiać, śmiać się i nie nudziliśmy się.
- ... I wtedy Niall zaczął krzyczeć...hej, co jest? - zapytał Harry.
-  Spójrz. - powiedziałam.
- Ja pier...
- jaki dupek! - krzyknęłam. Filip oderwał się od całowania jakiejś "rudej" i podbiegł do nas.
- Natalia? Harry? Co tutaj robicie.?
- My? A ty? - dodałam
- No ten, pierwszy zapytałem.
- Jestem z Harrym na zakupach, bo Magda nie mogła iść, a ty?
- A Dawid wie? - zapytał.
- Nie, nie wie. ale ja w porównaniu do Ciebie nic złego nie robię.
- Błagam Cię, nie mów nic Magdzie...- Powiedział Filip.
- Słucham? No chyba nie... - dodałam.
- Proszę Cię.
- Nie! Chodź Harry idziemy. - wstałam i wyszłam. Szliśmy. Harry próbował mnie pocieszyć, żebym miała lepszy humor. Jednak choć się śmiałam, nie było tak samo jak wcześniej. Nagle Harry złapał mnie za rękę. I spojrzał na mnie i chciał mnie pocałować.
- Poczekaj...Wiesz , że jestem z Dawidem..- dodałam - Ja już pójdę
- Przepraszam...
- Okej - dodałam i odeszłam.
- Może Cię odprowadzę?
- Nie dzięki, poradzę sobie. Na razie. - i poszłam. Szłam szybkim krokiem do domu po 20 minutach byłam w domu. Wzięłam torebkę i szukałam kluczy od domu, kiedy dostałam SMS-a.
 Siedź cicho ze sprawą z kawiarni, albo Dawid zobaczy to: *fotka*
Na zdjęciu byłam ja z Harry'm jak chciał mnie pocałować, a ja nie zdążyłam mu jeszcze przerwać.

środa, 6 marca 2013

:)

Przepraszam, że teraz nie piszę rozdziałów ale nie mam czasu. Zajmuje się nową stroną na facebooku i założyłam nowego bloga. Ale nie bójcie się nie mam zamiaru usuwać tego bloga jednak zaglądać do was będę w weekendy. A o to nowy blog:  http://keepcalmandbeveryhappy.blogspot.com/

Styles'owa ♥ :D

poniedziałek, 4 marca 2013

UWAGA! :D

Hej. ;D
Chciałabym was zachęcić do polubienia fanpage'a
Afroction - Afromental + One Direction

Codziennie nowe posty + info o kolejnych postach na blogu ♥
Zapraszam! :D ♥

Styles'owa ♥

czwartek, 28 lutego 2013

Rozdział 23

Po London Eye, które stało sie moim ulubionym miejscem od teraz wsiedliśmy do samochodu do Dawida.
- I jak było? - zapytał
- Fajnie. - odparłam
- Cieszę się. - uśmiechnął się i uścisnął moją rękę.
- Na prawdę... I dzięki Tobie nie mam już lęku wysokości.
- Serio?
- Serio.
- Fajnie, a jednak coś tam potrafię.
- Fartnęło Ci się.
- Tak...tak...
- No...myślisz, że specjalnie dla Ciebie otworzyłam bym oczy?
- Yyyy tak? y... nie nie....
- Hehe no dobra to jednak coś potrafisz. Umiesz mnie rozbawić
- I nie tylko. - Dawid przyciągnął mnie do Siebie i zaczął namiętnie całować. - Mówiłem, że coś umiem.
- No umiesz, umiesz... - i ruszyliśmy. Nie wiedziałam gdzie jedziemy, ale nie chciałam zaczynać kolejnej rozmowy ponieważ cisza, która między nami powstała była przyjemna. Minęliśmy pierwsze drugie światła. Rondo i kolejne. Minęliśmy ulice na której mieszkam. Ulice na której mieszkali chłopcy z One Direction. Odetchnęłam z ulgą. Co prawda nie wiem po co Dawid zawoził by mnie do Harry'ego, Zayn'a, Niall'a, Liam'a i Louis'a, ale po nim nigdy nie można być czegoś pewnym na 100%. Wyjechaliśmy z miasta. Spojrzałam się na niego. Chyba chciałam zobaczyć w jego oczach dokąd mnie wiezie, lecz zamiast jakiejkolwiek informacji dokąd jedziemy, otrzymałam buziaka w policzek. Nie wiem dokąd jechaliśmy, ale wolałabym, aby się zatrzymał i abyśmy sami pobyli w takiej ciszy. Jednak nie chciałam mu niczego proponować, miałam tylko nadzieję, że nie będę się nudzić i że szybko nie zostawi mnie samą, ponieważ nie chciałam siedzieć sama w urodziny. Jechaliśmy jeszcze około 20 min, kiedy Dawid znowu wjechał do Londynu.
- Y...? Londyn? Myślałam, że jedziemy gdzieś z dala od Londynu.
- Z dala od Londynu? Nie...
- To ja już nie rozumiem.
- No wiesz...do 19. Jeszcze troche czasu było i nie wpuścili by nas do restauracji.
- Restauracja?
- Ym...nie lubisz takich klimatów?
- Lubię, tylko nie spodziewałam się tego po Tobie.
- Hehe...A jednak...Nie znasz mnie
- Właśnie z każdą minutą co raz bardziej to zauważam.
- Dobra choć. - wyszedł, a ja razem z nim. Złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą. Kierowaliśmy się w stronę budynku. Była to dziwna restauracja, ale nie mogę oceniać książki po okładce. Stanęliśmy przed ogromnymi drewnianymi drzwiami, a Dawid powiedział.
- Wszystkiego Najlepszego Skarbie. - i pocałował mnie, dając mi prześliczny pierścionek, z niewielkim diamentem.
- Ojejku...Jaki śliczny dziękuję. - objęłam go za szyje i pocałowałam. Ale przecież my oficjalnie nie jesteśmy razem, a dzieje się wszystko tak jakbyśmy byli ze sobą od dłuższego czasu. No cóż mam nadzieję, że nie długo, ta informacja będzie już do ogłoszenia innym tak oficjalnie.
- Cieszę się, że Ci sie podoba.
- Na prawdę dziękuję.
- Ok, a może już wejdziemy, chyba nie będziemy tak stali przed drzwiami w nieskończoność. Na pewno jesteś głodna - zasugerował.
- Jasne. - weszliśmy do środa, a tam...
- NIESPODZIANKA! - krzyknęli wszyscy.
- Co tu...? Jak? - łzy spłynęły mi po policzkach.
- Najlepszego!  - krzyczeli wszyscy. Widziałam w tłumie tyle znajomych twarzy: Magdę, Adka, Anitę, Filipa, Adę, Agnieszkę, Anitę, Jacka, Klimka, Dominika, Huberta...nawet tych dwóch kuzynów Adka. Nie zabrakło Nicole i chłopaków z 1D. Co prawda nie widziałam Harry'ego, ale chciałabym aby gdzieś tam był i aby wszystko między nami się ułożyło. A jak tak o tym myślę, to już mu dawno wybaczyłam.
- Dawid...a to wszystko to co? - zapytałam
- Nic. Przyjechali jak usłyszeli, że mam kupony -50% na kawę w kawiarni. - zaśmiałam się.
- A tak na serio?
- A tak na serio to chciałem Ci zrobić niespodzianke.
- Udało Ci się. - pocałowałam go. Nie byliśmy razem, a na nikim nie zrobiło to większego wrażenia. Za chwilę siedziałam na wielkim czerwonym fotelu z koroną na głowie i wszyscy składali mi życzenia i dawali mi prezenty. Na prawdę były cudne. Nagle w tłumie zobaczyłam Harry'ego. Jak zobaczył, że go spostrzegłam zaczął kierować się do wyjścia. Wstałam i chciałam iść do niego...porozmawiać, lecz usłyszałam za sobą głosy
- A ty dokąd?
- Nie uciekaj.
- Poczekaj...Jeszcze tyle osób.
- Ym...Ja..muszę do łazienki.- spanikowałam i coś palnęłam, i poszłam do Harry'ego.Nie wiedziałam jak zacznę rozmowę, ale jakoś musiałam. Złapałam go dopiero na zewnątrz.
- Poczekaj - zawołałam za nim
- Co?
- Myślałam, że chcesz porozmawiać.
- No tak, ale zajęta jesteś...to wracaj do gości pogadamy innym razem.
-Ja chcę teraz pogadać.
- Ale o czym? Przecież mi nie wybaczysz.
- Właśnie ja chciałam zakopać topór  wojenny.
- Co?
- No u nas tak sie mówi....
- A tak po ludzku.
- Tak po ludzku to... nie jestem już na Ciebie zła.
- Tak? Dzięki. Czyli możemy być już razem. - złapał mnie i przytulił do siebie i pocałował. Kocham go, ale... Wow. Ja go kocham...kocham go, ale to chyba Dawid jest tym jedynym dlatego odepchnęłam Harry'ego
- Myślałam, że już wszystko ok...
- Ok..ale ja jestem z Dawidem. - musiałam go okłamać.
- Jesteś z Dawidem.
- Nie ja...
- Czyli nie jesteś?
- Jeszcze nie, ale wszystko idzie w dobrym kierunku i nie chcę aby coś się między nami zepsuło, dlatego ... przyjaciele? - wyciągnęłam rękę do niego.
- Przyjaciele.- powiedział podając mi rękę.
- A i dzięki za prezenty - dałam mu buziaka w policzek
- Nie ma sprawy i tak jesteś więcej warta. - uśmiechnęłam się.
- Pozwolisz, że wrócę do gości.
- Jasne, leć.
- Może zostaniesz.
- Nie...
- Prosze....Może któraś z moich koleżanek z Polskie wpadnie Ci w oko.
- Może...
- No choć.
- No dobra - i wróciliśmy do gości. Reszta wieczoru była cudowna. Noc też, wszyscy się świetnie bawili...Tańczyliśmy, oglądaliśmy moje zdjęcia z dzieciństwa z różnych klas i wiele innych. Impreza skończyła się o 5 nad ranem. Dawid wraz z Filipem odwiózł mnie i Magdę do mnie do domu, a sami choć nie mieli gdzie spać zostali również. Ja z Magdą spałam u mnie. Rodziców nie było. A chłopaki spali w salonie. Dawid na kanapie, a Filip na rozkładanym fotelu. Usnęliśmy wszyscy od razu.

poniedziałek, 18 lutego 2013

Rozdział 22

 Spałam jak kamień. Spałabym jeszcze dłużej gdyby nie dzwonek do drzwi, który mnie obudził. Była 10. Zeszłam na dół w samej piżamie. Był to listonosz.
- Panna Natalia Mikler?
- Tak, a o co chodzi ?
- Proszę to podpisać. - podpisałam coś tam po czym do mieszkania zaczęli wchodzić ludzie z kwiatami i pudełkiem.
- Ma pani bardzo dobrego kolegę. - po czym podał mi list i wyszedł.


Natalia.
Piszę ten list, gdyż wiem, że osobiście nie chciałabyś ze mną rozmawiać.
A przecież, nawet jeśli nie chcesz mnie znać muszę złożyć Ci życzenia i dać prezent, 
no ewentualnie kilka, mam nadzieję, że Ci się spodobają.
A życzę Ci wszystkiego co najlepsze. 
Byś po prostu była szczęśliwa.

                                                                       Harry

Byłam zdziwiona aż tyle prezentów...Tyle kwiatów:





A do tego to pudełko z listem.

Za każdym razem kiedy Cię widziałem byłaś w sukience...
Zrozumiałem, że je lubisz mam nadzieję, że te także ci się spodobają

Otworzyłam pudełko a tam: 


- One są śliczne. Ale nie myśl sobie Harry, że mnie przekupisz, choć prezenty z chęcią przyjme ;)
Na prawdę się cieszę, że pamiętał...albo przypomniał mu Zayn. Raczej to drugie... Ale i tak się cieszę, że dostałam jakieś prezenty. Nie czekając ani chwili dłużej założyłam jedną z sukienek. Długo zastanawiałam się, którą założyć, aż w końcu postanowiłam, że założę tą 8. Wyglądałam super...przynajmniej tak mi się wydawało. Przeglądałam się w lustrze, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Pomyślałam, że to listonosz z kolejnymi prezentami dla mnie. Jednak nie było to listonosz tylko Zayn.
- Hej. Najlepszego solenizantko. 
- O hej. - uśmiechnęłam się do niego.
- A o to mój obiecany prezent.
- Ale nie trzeba było.
- Oj tam, ale żebyś o mnie pamiętała.
- Hehe nie zapomnę nigdy.
- Cieszę się - powiedział to wręczając mi ślicznie zapakowane pudełko. Otworzyłam się. To było cudne. Na ślicznej zielonej poduszeczce leżała niewielka bransoletka, z dwoma zawieszkami. Jedna z nich przypominała  Zayn'a trzymająca połowę serduszka a druga przypominała mnie, która także trzymała połowę serduszka.
- Ojejku...Ale śliczna
- Podoba Ci się?
- Tak! Dziękuję. - przytuliłam Zayn'a
- Zapiąć?
- Nom. - uśmiechnęłam się, a Zayn zapiął mi bransoletkę na nadgarstku
- Cieszę się, że Ci się podoba, ale ja niestety muszę lecieć, bo jestem umówiony z Louisem na tworzenie nowej piosenki.
- Szkoda.
- No spotkamy się jeszcze, więc do zobaczenia, a i jeszcze raz najlepszego. - powiedział to całując mnie w policzek. Był to na prawdę miły gest, choć wiedziałam, że nic nie znaczył Tylko się uśmiechnęłam i zamknęłam za nim drzwi. Usiadłam w pokoju na fotelu i przyglądałam się nowemu prezentowi. Była na prawdę śliczna, a przy tym skromna.  Jak na razie najlepszy prezent jaki kiedykolwiek dostałam. Siedziałam tak jeszcze długo i wpatrywałam się w bransoletkę. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Tym razem nie wiedziałam kto to może być. Był to Dawid. 
- Hej. - zawołał - Gotowa na swoje najlepsze urodziny na świecie?
- Hej. Co ? Nie rozumiem.
- Oj nie musisz nic rozumieć. 
- Ale ...
- Nie ma żadnego ale. Weź sobie jakiś sweterek na później. Zostaw rodzicom jakąś kartkę, że nocujesz dziś u koleżanki.
- U Nicole?
- Nie wiem jak ona tam się nazywa, ale pośpiesz się.
- No dobra, dobra idę. - wzięłam sobie dżinsową kurtkę:

Napisałam mamie kartke:

Mamo. 
Nicole zaprosiła mnie do siebie na noc 
wrócę jutro około po południu 
nie martwcie się o mnie kocham was 
Natalia
I wyszłam razem z Dawidem. Złapał mnie za rękę, uśmiechnął się do mnie i wsiedliśmy do jego auta.
- Gdzie jedziemy? - zapytałam
- A na co masz ochotę?
- Ym. Hm...Nie wiem. Szczerze... Może...Nie wiem. Mam nadzieję, że ty masz jakieś pomysły.
- Czy mam...Oczywiście. Zaczniemy od London Eye.
- O niee...
- Co czemu?
- Już byłam tam i...ten no...
- No co?
- Wiesz mam paniczny lęk wysokości.
- Hehe tak? Ja też
- Hehe no to nie idziemy
- Hehe wręcz przeciwnie idziemy.
- Co o nie...
- Oj proszę. - samochód się zatrzymał gdyż dojechaliśmy do centrum miasta. Ku naszemu zdziwieniu przy London Eye, nie było żadnej kolejki.
- O widzisz mamy szczęście ostatni wagon. Idealnie dla nas. - oznajmił Dawid
- O nie.
- Tak.
- Nie nie nie nie...
- Hehe chcesz się założyć. - podniósł mnie i zaniósł wprost do wagonika. Zapłacił za nas, dołączył do mnie i za chwilę wagonik ruszył. Zamknęłam oczy i jechałam tak. Dawid mnie objął a ja przytuliłam się do niego.
-  Może otworzysz oczy? - zapytał
- Nie.
- Proszę...
- Nie
- No jak chcesz, ale żałuj. - Jedno krążenie trwa ok. 40 min.. Przez całe 1 okrążenie wcale nie otworzyłam oczu, lecz Dawid się uparł i zapłacił za 2. 
- Będziemy tak jeździć póki nie otworzysz oczu.
- Hehe...To trochę potrwa.
- Może.
- Hehe - a ja nadal siedziałam z zamkniętymi oczami wtulona w Dawida. Siedzieliśmy w ciszy. Nie chciałam, jeździć cały czas w kółko, bo powoli zaczynało mi się to nudzić. Dlatego postanowiłam otworzyć oczy. Kiedy je otworzyłam patrzyłam sie na Dawida, on oczywiście nadal myślała, że moje oczy są zamknięte.Odkręciłam lekko głowę. Oczywiście z moim szczęściem, kiedy otworzyłam oczy byliśmy na samej górze, lecz ujrzałam przepiękną panoramę Londynu. Widziałam cały Parlament. Big Ben, Bridge Tower i wszystko. Dawid zobaczył, że otworzyłam oczy spojrzał się na mnie i uśmiechnął, po czym pocałował mnie w czoło przytulił jeszcze mocniej i w takiej ciszy siedzieliśmy do końca okrążenia.

"Przepraszam, że krótkie :c"

sobota, 16 lutego 2013

Rozdział 21

   Obudziłam się w swoim pokoju w Londynie. Usiadłam na łóżku i łza spłynęła mi po policzku. Wiedziałam, że tutaj Harry'ego moge tak naprawdę spotykać codziennie, a nie bardzo tego chciałam. Jutro moja osiemnastka a ja spędzę ją z rodzicami i Nicole. Przynajmniej się cieszę, że mam Nicole. Oczywiście wolałabym mieć zwykłą osiemnastkę...Taką jaką mieli wszyscy z mojej klasy. Luźna imprezka i wszyscy znajomi. No trudno może zrobię większą imprezę na moją 19, ale to już nie będzie to samo. Dziś był czwartek nie miałam ochoty iść do szkoły. Postanowiłam, że zacznę chodzić od poniedziałku. Zeszłam na dół oczywiście rodzice byli w pracy, a na stole leżała kartka

Natalia
Był tu jakiś chłopak. Nie widziałam go wcześniej, 
przedstawił się
ale nie mogę sobie przypomnieć jak się nazywa, 
kazał przekazać, że musi porozmawiać z Tobą o Hawym jakoś tak
prosił o spotkanie w parku o 12.

Mama

PS. w lodówce masz śniadanie do odgrzania

Ok...dziwne...ciekawe kto to mógł być. Wydaje mi się, że Zayn, albo Harry tu był, a przedstawił się jako kto inny bo wiedział, że z nim bym się nie zobaczyła...Niee...Przecież mama widziała Harry'ego więc by go poznała. No cóż, aby się dowiedzieć muszę pójść do parku. Spojrzałam na zegarek była 11. Miałam godzine. Spokojnie zjadłam sobie śniadanie i poszłam się ubrać. Ubrałam się w:
I byłam gotowa do wyjścia. Była godzina 11.40, więc mogłam sobie spokojnie dojść do parku. Doszłam w 10 minut i zaczęłam się zastanawiać, gdzie miałam się z tym kimś spotkać. Nie wiedziałam co zrobić, więc usiadłam na ławce w centrum parku i czekałam. Próbowałam skontaktować się z Magdą, ale bez skutku. Zastanawiałam się czy się na mnie obraziła...Ale za co? Przecież nic nie zrobiłam. Długo się tak zastanawiałam, póki ktoś nie zakrył mi oczu rękoma.
- Zgadnij kto to?
- Ym...nie wiem...
- Jak to? Nie poznajesz swego kumpla?
- Dawid?
- We własnej osobie. - przecież mama mówiła, że go wcześniej nie widziała, albo po postu dawno...i się zmienił...
- Jak się tu znalazłeś? - zapytałam
- A...Tata ma szkolenie nie daleko, więc postanowiłem, że pojadę z nim.
- No fajne, ale po co...
- Eh...Musimy pogadać. - nie lubię tego tonu, którego użył właśnie teraz. Jakby oznaczał "To nie będzie przyjemna rozmowa" ale cóż...kiedyś takie rozmowy muszą nastąpić...
- No wiem...
- To może zacznę.
- Przepraszam....Za to, że tak wtedy uciekłem...spanikowałem i...i... jakoś tak wyszło.
- No ok.
- Ale wiesz chciałbym jednak abyś mi wytłumaczyła wszystko.
- Ale wszystko...wszystko?
- Wszystko, wszytko...
- No dobra, ale ostrzegam to będzie dłuuuga historia.
- No dobra może przeżyję...
- Hehe zawsze musisz dodać jakiś swój komentarz.
- No a jak. ;) Znasz mnie przecież...chyba
- Znam...:P 
- Hehe no dobra, ale opowiadaj...
- Jak chcesz...- i zaczęłam mu wszystko opowiadać...

- Co??? Ten Brytyjczyk co był u Ciebie to ten cały Harry. 
- We własnej osobie.
- I nie załatwiłaś mi jego autografu...wiesz co...
- Dzięki..naprawdę...bo najważniejsze, że jest sławny -,-
- Oj żartowałem...Nie fochaj się... I tak wiedziałem kto to był.
- Jasne...
- No...a jak twojej Mamie był powiedział, że chce o nim pogadać
- No fakt, a skąd wiedziałeś gdzie mieszkam.
- Magda.
- A nie wiesz czy się na mnie obraziła.?
- Nie czemu?
- Bo dzwonię do niej to nie odbiera ani nic.
- Nie wiem może mama jej telefon zabrała.
- Może...dobra nieważne...
- A tak ogólnie to Harry to świnia
- Co?
- Tak Cię skrzywdzić.
- No cóż takie życie.
- Ja bym Cię nigdy nie skrzywdził.
- Wiem - uśmiechnęłam się i chciałam pocałować go w policzek, lecz on odkręcił głowę i pocałowałam go w usta, co przemieniło się w jeden długi namiętny pocałunek. 
- To co mogę Cię odprowadzić?
- Jasne. - uśmiechnęłam się...Tym razem uśmiech nie zniknął z mojej twarzy. Dawid objął mnie i tak wracaliśmy przez cały czas, aż do mojego domu. 
- Może wejdziesz? - zapytałam gdy doszliśmy do domu
- Dzięki, ale muszę jeszcze coś załatwić.
- Ok.
- To do jutra - i znowu mnie pocałował. To było cudowne nigdy wcześniej nie czułam się tak cudownie. Weszłam do domu, godzina była obiadowa, więc żałowałam, że nie poszłam z Dawidem na lunch. Trudno postanowiłam zrobić sobie kanapki i reszta dnia spędzić przed TV. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Mogłam się domyślić. Przed drzwiami stał Zayn. Także chciał porozmawiać o Harry'm.
- Hej - oznajmił
- Hej. Może wejdziesz?
- Z chęcią.
- Coś do picia.?
- Nie dzięki.
- Pewnie chcesz pogadać o Harry'm?
- Aż tak to widać?
- Nie po prostu...Ostatnio też przyszedłeś tylko po to więc się domyśliłam.
- No tak, ale nie myśl sobie, że Cię nie lubię i że przychodzę tylko po to o co mnie Harry poprosi.
- Nie no spoko. Nawet tak nie pomyślałam.
- Oj Harry prosi o kolejną szansę. 
- Wiesz szczerze większe prawdopodobieństwo jest jak się trochę postara, a nie..wyśle swojego kumpa i myśli, że wszystko załatwione.
- Też mu to mówiłem, ale on jest uparty...nie chciałem się z nim kłócić i chętnie cię odwiedzę, więc wpadłem.
- Miło mi. :)
- Hehe. - Rozmawialiśmy jeszcze długo...Nie tylko o Harrym, ale ogólnie. Nagle doszliśmy do tematu o mojej osiemnastce.
- O...wkroczysz w świat dorosłych...
- No można tak powiedzieć
- Cieszysz się...
- Sama nie wiem - nasz rozmowa jeszcze długo trwała, aż dobiła godzina 18.
- Chyba się zasiedziałem, będę leciał.
- No szkoda.
- Wpadne jutro z prezentem.
- Ale nie trzeba. :)
- Oj tam...to przynajmniej złożyć życzenia.
- Będę czekała.
- Okej - pożegnałam się z nim i wyszedł. Pozmywałam naczynia. Przebrałam się w piżamę. Położyłam do łóżka jeszcze przed przyjazdem rodziców. Nie wiem kiedy, ale usnęłam bardzo wcześnie.

Rozdział 20

   Nie mogłam stać na klatce schodowej w nieskończoność, więc wróciłam do mieszkania. Nadal stał tam Harry. Nie miałam ochoty na niego patrzeć. Rozmawiać z nim tym bardziej...Niestety jeżeli bym się nie odezwała stał by tam tak samo przez cały czas.
- I co zadowolony jesteś z Siebie?
- Ja? Co zrobiłem.
- Zniszczyłeś mi życie.
- Zniszczyłem?
- Tak! Zrozum to wreszcie! - chyba nie powinnam tego krzyczeć. Harry pobladł, a mi jakoś tak zrobiło się przykro. - Nie..Ja nie chciałam..
- Daj spokój. Jak zmienisz zdanie, mieszkam przez trzy tygodnie w hotelu na Krakowskim Przedmieściu. - i wyszedł. A ja stałam przed drzwiami tak samo jak wtedy, kiedy Dawid...Nie chce o tym myśleć. Jak można kochać dwóch chłopaków na raz. Nie życzę tego, nawet największemu wrogowi. To uczucie jest okropne. Nie chcę zranić nikogo. Muszę coś wymyślić...Tylko co? To właśnie mnie przeraża. Mam na to trzy tygodnie póki Harry jest jeszcze w Polsce. Ale wątpię, abyśmy mieli w Warszawie choć jeden moment aby razem pogadać. Zapewne ktokolwiek go zobaczy będzie leciał do niego po autograf bądź fotkę. Dobra Harry potem najpierw Dawid.

***

Siedziałam w kawiarni i czekałam na Magdę. Za 20 minut była. Oczywiście jak to ona musiała się spóźnić. Albo to albo tamto. Mogę się założyć, że pewnie tym razem była z "Filipkiem". No cóż taka miłość. Gorzej jeżeli ktoś ma ich dwie.
- No hej. Po co chciałaś się ze mną spotkać? - Magda usiadła na krzesełku obok.
- Mam problem, ogromny.
- Ojej...
- Dzień dobry, czy coś panienki zamawiają? - zapytał kelner podchodząc do nas. Dziwne było to że siedzę tu około pół godziny i nikt nie podszedł do mnie z pytaniem czy coś zamawiam, ale jak podeszła Magda to od razu. 
- Poprosimy 2 razy deser lodowy.
- Jakie smaki.
- Ja proszę czekoladowo-śmietankowy
- Ja waniliowo-colowy - nie rozumiem Magdy...Jak można lubić smaki colowe...
- Ok. Zaraz podam.
- No dobra to jaki ten problem? - zapytała zaciekawiona Magda
- Wiesz może najpierw niech nam lody przyniosą bo to będzie dłuższa historia.
- No okej.
- A jak twoje sprawy z Filipem? ;)
- Co? Ym zerwaliśmy.
- Co? już?
- Tak...
- Ale czemu??
- Powiedział, że nie ma czasu na związki, bo musi się dostać na wymarzone studia.
- Co? Jaki ...
- No właśnie....
- Żal...:/
- Proszę o to wasze desery - kelner przyniósł nam nasze zamówienia. 
- Dziękujemy, ile się należy...? - zapytałam
- A...na koszt firmy.
- Oooo...dzięki 
- No dobra, ale chyba miałyśmy gadać o Tobie Natalia, anie o mnie tak?
- No tak. Więc to było tak... - opowiedziałam Magdzie całą historie.
- O...współczuje
- Naprawdę nie wiem. Kocham Harry'ego, ale coś mnie ciągnie do Dawida...
- No wiesz, niestety w tym wyborze ja Ci nie pomogę.
- No wiem, ale musiałam się komuś wygadać
- A kiedy twoi rodzice przyjeżdżają?
- Jutro rano.
- I wracasz do Londynu?
- Tak...niestety.
- Szkoda.
- Nom - rozmawiałyśmy jeszcze długo... w końcu musiałyśmy się pożegnać. Jutro wyjeżdżam a jestem jeszcze nie spakowana... 

***

Wstałam późno, około 11...Ku mojemu zdziwieniu rodziców jeszcze nie było. To dobrze mogłam jeszcze spotkać się z Magdą. Zastanawiałam się czy napisać do Harry'ego. A może zadzwonię  Tak to dobry pomysł. Dzwoniłam, ale nie odbierał...Rozumiem mógł mieć zdjęcia czy coś... Dzwoniłam do Magdy, Ady, Adka, Dawida...nikt nie odbierał. Nagle dostałam sms'a od Mamy abyśmy spotkali się na lotnisku. Więc zamówiłam taksówkę i pojechałam na lotnisku. Byli tam rodzicie...Za chwilę miał odlatywać samolot, więc bez pożegnania z nikim poleciałam do Londynu