- Panna Natalia Mikler?
- Tak, a o co chodzi ?
- Proszę to podpisać. - podpisałam coś tam po czym do mieszkania zaczęli wchodzić ludzie z kwiatami i pudełkiem.
- Ma pani bardzo dobrego kolegę. - po czym podał mi list i wyszedł.
Natalia.
Piszę ten list, gdyż wiem, że osobiście nie chciałabyś ze mną rozmawiać.
A przecież, nawet jeśli nie chcesz mnie znać muszę złożyć Ci życzenia i dać prezent,
no ewentualnie kilka, mam nadzieję, że Ci się spodobają.
A życzę Ci wszystkiego co najlepsze.
Byś po prostu była szczęśliwa.
Harry
Byłam zdziwiona aż tyle prezentów...Tyle kwiatów:
A do tego to pudełko z listem.
Za każdym razem kiedy Cię widziałem byłaś w sukience...
Zrozumiałem, że je lubisz mam nadzieję, że te także ci się spodobają
Otworzyłam pudełko a tam:
- One są śliczne. Ale nie myśl sobie Harry, że mnie przekupisz, choć prezenty z chęcią przyjme ;)
Na prawdę się cieszę, że pamiętał...albo przypomniał mu Zayn. Raczej to drugie... Ale i tak się cieszę, że dostałam jakieś prezenty. Nie czekając ani chwili dłużej założyłam jedną z sukienek. Długo zastanawiałam się, którą założyć, aż w końcu postanowiłam, że założę tą 8. Wyglądałam super...przynajmniej tak mi się wydawało. Przeglądałam się w lustrze, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Pomyślałam, że to listonosz z kolejnymi prezentami dla mnie. Jednak nie było to listonosz tylko Zayn.
- Hej. Najlepszego solenizantko.
- O hej. - uśmiechnęłam się do niego.
- A o to mój obiecany prezent.
- Ale nie trzeba było.
- Oj tam, ale żebyś o mnie pamiętała.
- Hehe nie zapomnę nigdy.
- Cieszę się - powiedział to wręczając mi ślicznie zapakowane pudełko. Otworzyłam się. To było cudne. Na ślicznej zielonej poduszeczce leżała niewielka bransoletka, z dwoma zawieszkami. Jedna z nich przypominała Zayn'a trzymająca połowę serduszka a druga przypominała mnie, która także trzymała połowę serduszka.
- Ojejku...Ale śliczna
- Podoba Ci się?
- Tak! Dziękuję. - przytuliłam Zayn'a
- Zapiąć?
- Nom. - uśmiechnęłam się, a Zayn zapiął mi bransoletkę na nadgarstku
- Cieszę się, że Ci się podoba, ale ja niestety muszę lecieć, bo jestem umówiony z Louisem na tworzenie nowej piosenki.
- Szkoda.
- No spotkamy się jeszcze, więc do zobaczenia, a i jeszcze raz najlepszego. - powiedział to całując mnie w policzek. Był to na prawdę miły gest, choć wiedziałam, że nic nie znaczył Tylko się uśmiechnęłam i zamknęłam za nim drzwi. Usiadłam w pokoju na fotelu i przyglądałam się nowemu prezentowi. Była na prawdę śliczna, a przy tym skromna. Jak na razie najlepszy prezent jaki kiedykolwiek dostałam. Siedziałam tak jeszcze długo i wpatrywałam się w bransoletkę. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Tym razem nie wiedziałam kto to może być. Był to Dawid.
- Hej. - zawołał - Gotowa na swoje najlepsze urodziny na świecie?
- Hej. Co ? Nie rozumiem.
- Oj nie musisz nic rozumieć.
- Ale ...
- Nie ma żadnego ale. Weź sobie jakiś sweterek na później. Zostaw rodzicom jakąś kartkę, że nocujesz dziś u koleżanki.
- U Nicole?
- Nie wiem jak ona tam się nazywa, ale pośpiesz się.
- No dobra, dobra idę. - wzięłam sobie dżinsową kurtkę:
Napisałam mamie kartke:
Mamo.
Nicole zaprosiła mnie do siebie na noc
wrócę jutro około po południu
nie martwcie się o mnie kocham was
Natalia
I wyszłam razem z Dawidem. Złapał mnie za rękę, uśmiechnął się do mnie i wsiedliśmy do jego auta.
- Gdzie jedziemy? - zapytałam
- A na co masz ochotę?
- Ym. Hm...Nie wiem. Szczerze... Może...Nie wiem. Mam nadzieję, że ty masz jakieś pomysły.
- Czy mam...Oczywiście. Zaczniemy od London Eye.
- O niee...
- Co czemu?
- Już byłam tam i...ten no...
- No co?
- Wiesz mam paniczny lęk wysokości.
- Hehe tak? Ja też
- Hehe no to nie idziemy
- Hehe wręcz przeciwnie idziemy.
- Co o nie...
- Oj proszę. - samochód się zatrzymał gdyż dojechaliśmy do centrum miasta. Ku naszemu zdziwieniu przy London Eye, nie było żadnej kolejki.
- O widzisz mamy szczęście ostatni wagon. Idealnie dla nas. - oznajmił Dawid
- O nie.
- Tak.
- Nie nie nie nie...
- Hehe chcesz się założyć. - podniósł mnie i zaniósł wprost do wagonika. Zapłacił za nas, dołączył do mnie i za chwilę wagonik ruszył. Zamknęłam oczy i jechałam tak. Dawid mnie objął a ja przytuliłam się do niego.
- Może otworzysz oczy? - zapytał
- Nie.
- Proszę...
- Nie
- No jak chcesz, ale żałuj. - Jedno krążenie trwa ok. 40 min.. Przez całe 1 okrążenie wcale nie otworzyłam oczu, lecz Dawid się uparł i zapłacił za 2.
- Będziemy tak jeździć póki nie otworzysz oczu.
- Hehe...To trochę potrwa.
- Może.
- Hehe - a ja nadal siedziałam z zamkniętymi oczami wtulona w Dawida. Siedzieliśmy w ciszy. Nie chciałam, jeździć cały czas w kółko, bo powoli zaczynało mi się to nudzić. Dlatego postanowiłam otworzyć oczy. Kiedy je otworzyłam patrzyłam sie na Dawida, on oczywiście nadal myślała, że moje oczy są zamknięte.Odkręciłam lekko głowę. Oczywiście z moim szczęściem, kiedy otworzyłam oczy byliśmy na samej górze, lecz ujrzałam przepiękną panoramę Londynu. Widziałam cały Parlament. Big Ben, Bridge Tower i wszystko. Dawid zobaczył, że otworzyłam oczy spojrzał się na mnie i uśmiechnął, po czym pocałował mnie w czoło przytulił jeszcze mocniej i w takiej ciszy siedzieliśmy do końca okrążenia.
"Przepraszam, że krótkie :c"



Jej nie wiem co powiedzieć... Jest śliczny, piękny i uroczy...
OdpowiedzUsuńProszę pisz dalej!
Vannesa.
Kiedy następny? :(
OdpowiedzUsuńZakochałam się w tym twoim opowiadaniu, czemu nie piszesz?
Zrób to dla nas, dla twoich fanek :D