- I co zadowolony jesteś z Siebie?
- Ja? Co zrobiłem.
- Zniszczyłeś mi życie.
- Zniszczyłem?
- Tak! Zrozum to wreszcie! - chyba nie powinnam tego krzyczeć. Harry pobladł, a mi jakoś tak zrobiło się przykro. - Nie..Ja nie chciałam..
- Daj spokój. Jak zmienisz zdanie, mieszkam przez trzy tygodnie w hotelu na Krakowskim Przedmieściu. - i wyszedł. A ja stałam przed drzwiami tak samo jak wtedy, kiedy Dawid...Nie chce o tym myśleć. Jak można kochać dwóch chłopaków na raz. Nie życzę tego, nawet największemu wrogowi. To uczucie jest okropne. Nie chcę zranić nikogo. Muszę coś wymyślić...Tylko co? To właśnie mnie przeraża. Mam na to trzy tygodnie póki Harry jest jeszcze w Polsce. Ale wątpię, abyśmy mieli w Warszawie choć jeden moment aby razem pogadać. Zapewne ktokolwiek go zobaczy będzie leciał do niego po autograf bądź fotkę. Dobra Harry potem najpierw Dawid.
***
Siedziałam w kawiarni i czekałam na Magdę. Za 20 minut była. Oczywiście jak to ona musiała się spóźnić. Albo to albo tamto. Mogę się założyć, że pewnie tym razem była z "Filipkiem". No cóż taka miłość. Gorzej jeżeli ktoś ma ich dwie.
- No hej. Po co chciałaś się ze mną spotkać? - Magda usiadła na krzesełku obok.
- Mam problem, ogromny.
- Ojej...
- Dzień dobry, czy coś panienki zamawiają? - zapytał kelner podchodząc do nas. Dziwne było to że siedzę tu około pół godziny i nikt nie podszedł do mnie z pytaniem czy coś zamawiam, ale jak podeszła Magda to od razu.
- Poprosimy 2 razy deser lodowy.
- Jakie smaki.
- Ja proszę czekoladowo-śmietankowy
- Ja waniliowo-colowy - nie rozumiem Magdy...Jak można lubić smaki colowe...
- Ok. Zaraz podam.
- No dobra to jaki ten problem? - zapytała zaciekawiona Magda
- Wiesz może najpierw niech nam lody przyniosą bo to będzie dłuższa historia.
- No okej.
- A jak twoje sprawy z Filipem? ;)
- Co? Ym zerwaliśmy.
- Co? już?
- Tak...
- Ale czemu??
- Powiedział, że nie ma czasu na związki, bo musi się dostać na wymarzone studia.
- Co? Jaki ...
- No właśnie....
- Żal...:/
- Proszę o to wasze desery - kelner przyniósł nam nasze zamówienia.
- Dziękujemy, ile się należy...? - zapytałam
- A...na koszt firmy.
- Oooo...dzięki
- No dobra, ale chyba miałyśmy gadać o Tobie Natalia, anie o mnie tak?
- No tak. Więc to było tak... - opowiedziałam Magdzie całą historie.
- O...współczuje
- Naprawdę nie wiem. Kocham Harry'ego, ale coś mnie ciągnie do Dawida...
- No wiesz, niestety w tym wyborze ja Ci nie pomogę.
- No wiem, ale musiałam się komuś wygadać
- A kiedy twoi rodzice przyjeżdżają?
- Jutro rano.
- I wracasz do Londynu?
- Tak...niestety.
- Szkoda.
- Nom - rozmawiałyśmy jeszcze długo... w końcu musiałyśmy się pożegnać. Jutro wyjeżdżam a jestem jeszcze nie spakowana...
***
Wstałam późno, około 11...Ku mojemu zdziwieniu rodziców jeszcze nie było. To dobrze mogłam jeszcze spotkać się z Magdą. Zastanawiałam się czy napisać do Harry'ego. A może zadzwonię Tak to dobry pomysł. Dzwoniłam, ale nie odbierał...Rozumiem mógł mieć zdjęcia czy coś... Dzwoniłam do Magdy, Ady, Adka, Dawida...nikt nie odbierał. Nagle dostałam sms'a od Mamy abyśmy spotkali się na lotnisku. Więc zamówiłam taksówkę i pojechałam na lotnisku. Byli tam rodzicie...Za chwilę miał odlatywać samolot, więc bez pożegnania z nikim poleciałam do Londynu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz