czwartek, 13 czerwca 2013

Rozdział 24

    Kiedy się obudziłam, reszta jeszcze spała. Postanowiłam, że zrobię wszystkim śniadanie za przyjęcie urodzinowe...Ale co ja mogłam zrobić? Nie byłam wczoraj w sklepie, a jeżeli rodziców nie było tyle czasu w Londynie to raczej też nie zrobili zakupów. Szybko się ubrałam i wyszłam do sklepu. Zrobiłam duże zakupy, ale oczywiście nadal nie wiedziałam co zrobić na śniadanie. Postanowiłam zrobić naleśniki, gofry, jajecznice i kanapki. Rozrobiłam ogromną miskę ciasta na naleśniki i gofry. Potem zrobiłam jajecznice i na końcu kanapki. Przykryłam stół w salonie i poszłam zrobić herbatę i kakao. Dawno nie jadłam tak dużego śniadania. Poszłam z powrotem do kuchni i wstawiłam wodę na herbatę. Nagle ktoś objął mnie w tali od tyłu i pocałował w policzek.
- Hej...Jakie zapachy...- był to Dawid. No tak...Raczej Filip z Magdą by tak nie zrobili, ale cóż mógł to być też...ym...no nie wiem...Ale cóż odpowiadało mi to...
- Hej. Już nie śpisz?
- Ile można spać...
- No niby tak. Idź siadaj ja robię herbatę.
- Pomogę Ci...
- Nie trzeba...
- Ale pomogę...
- Możesz iść obudzić innych.
- No ok. - i poszedł. Oczywiście zanim wszyscy wstali, ja zdążyłam wszystko przygotować. Zaraz poszłam do jadalni i usiadłam na krześle. Na przeciwko mnie Magda. Obok mnie Dawid. A na czwartym miejscu Filip. Przy tym śniadaniu było wiele śmiechów, ale przynajmniej było zabawnie.., Później chłopaki poszli się ubrać,a ja z Magdą sprzątałyśmy po śniadaniu.
- Jak się spało? - zapytałam. Musiałam zacząć jakąś rozmowę, ponieważ tak to byłoby nudno...Znaczy i tak było...
- Nawet. Oczywiście zabrałaś mi całą kołdrę i dwa razy spadłam z łóżka, ale tam nie no kogo by to interesowało. Nieważne, że spałaś sama na ogromnym łóżku a ja na podłodze...pf...kogo to interesuje...- zaśmiała się Magda.
- Ta jasne...
- No co... Nie wierzysz mi?
- Powiedzmy, że uwierzę tylko w to, że spałam na łóżku.
- Hehe...
- Co będziemy dzisiaj robiły? - zapytałam Magdę, chowając naczynia do szafek.
- Robiły? Robili...- zaśmiał się Filip
- No dobra robili? - uśmiechnęłam się.
- A nie wiem. - dodałam
- Wiecie ja mam dzisiaj sprawę rodzinną do załatwienia i nie bardzo ma czas, więc odpadam. - powiedział Dawid
- No to zrobicie sobie coś we dwie. - powiedział Filip.
- Co? Czemu? - zapytał Magda.
- No... nie wiem ma jakiegoś lenia. - dodał.
- No to co...zakupy? - rzuciłam.
- Jasne - odpowiedziała Magda i skończyłyśmy sprzątać. Chłopaki poszli, a z Magdą umówiłam się na 13. Miałam jeszcze dużo czasu, więc poszłam przed telewizor. Mieszkałam w Londynie już przez dłuższy czas, ale i tak nie przyzwyczaiłam się do brytyjskich seriali, oczywiście oprócz jednego, którego obejrzałam już wszystkie sezony. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Spojrzałam na zegarek. Była 12.45. Jak ten czas szybko minął.
- Proszę. - krzyknęłam, aby Magda weszła. - Tylko się przebiorę i wychodzimy do galerii. - pobiegłam na górę.
- Wychodzimy do galerii? - powiedziała z dołu, jakimś dziwnym głosem.
- No tak, przecież byłyśmy umówione. Masz chrypę.? - zobaczyłam, że na dole stoi Harry z Louis'em
- Nie mam chrypy. - zaśmiał się Louis.
- Co wy tu robicie? - byłam zdziwiona.
- No prosiłaś mnie wczoraj, abym wpadł z kimś...więc mam Louisa.
- Na prawdę?
- Haha...Ile ty wczoraj wypiłaś? - zaśmiał się Harry.
- Nie wiem, ale nie dużo...
- Tak tak... - dodał Louis.
- A gdzie Magda? - zapytał Harry.
- Co? Czekaj, co ja Ci wczoraj powiedziałam? - zapytałam.
- No ,a bym jutro z którymś z chłopaków wpadł, to wyskoczymy gdzieś w czwórkę. Ja, Ty, Louis i Magda.
- No mamy inne plany, ale skoro umówieni byliśmy to....zgoda. - wtedy weszła Magda.
- Siem...ka, chłopaki?
- No tak, podobna nas umówiłam.
- O hehe... ale ja właśnie wpadłam powiedzieć, że jednak nie mogę muszę coś załatwić. Louis dziwnie spojrzał na Harry'ego. Było to dość tajemnicze.
- To ja...pójdę z Tobą. - dodał Louis.
- Ok. - dodała Magda. - To chodź bo się spieszę. - i wyszli.
- To my co będziemy robić?
- Miałam iść z Magdą na zakupy.
- Okej to chodź. - podał mi torebkę i otworzył przede mną drzwi. Uśmiechnęłam się.
- Może się przejdziemy? - zasugerowałam.
- Ok. i poszliśmy. Cały czas rozmawialiśmy, jakbyśmy byli starymi dobrymi przyjaciółmi, którzy dawno się nie widzieli. Po 30 minutach doszliśmy do Galerii. Chodziliśmy po sklepach. Oczywiście nie obeszło się bez fanów, proszącego Harry'ego o autografy. Oczywiście nie miałam nic temu przeciwko. Sama chciałam iść z nim tutaj i powinnam to przewidzieć. Jednak szybko Harry zaczął się denerwować rozdawaniem podpisów i poszliśmy do kawiarni, niedaleko centrum handlowego. Usiedliśmy w kącie. Zamówiliśmy kakao z bitą śmietaną i truskawką. Cały czas mieliśmy o czym rozmawiać, śmiać się i nie nudziliśmy się.
- ... I wtedy Niall zaczął krzyczeć...hej, co jest? - zapytał Harry.
-  Spójrz. - powiedziałam.
- Ja pier...
- jaki dupek! - krzyknęłam. Filip oderwał się od całowania jakiejś "rudej" i podbiegł do nas.
- Natalia? Harry? Co tutaj robicie.?
- My? A ty? - dodałam
- No ten, pierwszy zapytałem.
- Jestem z Harrym na zakupach, bo Magda nie mogła iść, a ty?
- A Dawid wie? - zapytał.
- Nie, nie wie. ale ja w porównaniu do Ciebie nic złego nie robię.
- Błagam Cię, nie mów nic Magdzie...- Powiedział Filip.
- Słucham? No chyba nie... - dodałam.
- Proszę Cię.
- Nie! Chodź Harry idziemy. - wstałam i wyszłam. Szliśmy. Harry próbował mnie pocieszyć, żebym miała lepszy humor. Jednak choć się śmiałam, nie było tak samo jak wcześniej. Nagle Harry złapał mnie za rękę. I spojrzał na mnie i chciał mnie pocałować.
- Poczekaj...Wiesz , że jestem z Dawidem..- dodałam - Ja już pójdę
- Przepraszam...
- Okej - dodałam i odeszłam.
- Może Cię odprowadzę?
- Nie dzięki, poradzę sobie. Na razie. - i poszłam. Szłam szybkim krokiem do domu po 20 minutach byłam w domu. Wzięłam torebkę i szukałam kluczy od domu, kiedy dostałam SMS-a.
 Siedź cicho ze sprawą z kawiarni, albo Dawid zobaczy to: *fotka*
Na zdjęciu byłam ja z Harry'm jak chciał mnie pocałować, a ja nie zdążyłam mu jeszcze przerwać.

środa, 6 marca 2013

:)

Przepraszam, że teraz nie piszę rozdziałów ale nie mam czasu. Zajmuje się nową stroną na facebooku i założyłam nowego bloga. Ale nie bójcie się nie mam zamiaru usuwać tego bloga jednak zaglądać do was będę w weekendy. A o to nowy blog:  http://keepcalmandbeveryhappy.blogspot.com/

Styles'owa ♥ :D

poniedziałek, 4 marca 2013

UWAGA! :D

Hej. ;D
Chciałabym was zachęcić do polubienia fanpage'a
Afroction - Afromental + One Direction

Codziennie nowe posty + info o kolejnych postach na blogu ♥
Zapraszam! :D ♥

Styles'owa ♥

czwartek, 28 lutego 2013

Rozdział 23

Po London Eye, które stało sie moim ulubionym miejscem od teraz wsiedliśmy do samochodu do Dawida.
- I jak było? - zapytał
- Fajnie. - odparłam
- Cieszę się. - uśmiechnął się i uścisnął moją rękę.
- Na prawdę... I dzięki Tobie nie mam już lęku wysokości.
- Serio?
- Serio.
- Fajnie, a jednak coś tam potrafię.
- Fartnęło Ci się.
- Tak...tak...
- No...myślisz, że specjalnie dla Ciebie otworzyłam bym oczy?
- Yyyy tak? y... nie nie....
- Hehe no dobra to jednak coś potrafisz. Umiesz mnie rozbawić
- I nie tylko. - Dawid przyciągnął mnie do Siebie i zaczął namiętnie całować. - Mówiłem, że coś umiem.
- No umiesz, umiesz... - i ruszyliśmy. Nie wiedziałam gdzie jedziemy, ale nie chciałam zaczynać kolejnej rozmowy ponieważ cisza, która między nami powstała była przyjemna. Minęliśmy pierwsze drugie światła. Rondo i kolejne. Minęliśmy ulice na której mieszkam. Ulice na której mieszkali chłopcy z One Direction. Odetchnęłam z ulgą. Co prawda nie wiem po co Dawid zawoził by mnie do Harry'ego, Zayn'a, Niall'a, Liam'a i Louis'a, ale po nim nigdy nie można być czegoś pewnym na 100%. Wyjechaliśmy z miasta. Spojrzałam się na niego. Chyba chciałam zobaczyć w jego oczach dokąd mnie wiezie, lecz zamiast jakiejkolwiek informacji dokąd jedziemy, otrzymałam buziaka w policzek. Nie wiem dokąd jechaliśmy, ale wolałabym, aby się zatrzymał i abyśmy sami pobyli w takiej ciszy. Jednak nie chciałam mu niczego proponować, miałam tylko nadzieję, że nie będę się nudzić i że szybko nie zostawi mnie samą, ponieważ nie chciałam siedzieć sama w urodziny. Jechaliśmy jeszcze około 20 min, kiedy Dawid znowu wjechał do Londynu.
- Y...? Londyn? Myślałam, że jedziemy gdzieś z dala od Londynu.
- Z dala od Londynu? Nie...
- To ja już nie rozumiem.
- No wiesz...do 19. Jeszcze troche czasu było i nie wpuścili by nas do restauracji.
- Restauracja?
- Ym...nie lubisz takich klimatów?
- Lubię, tylko nie spodziewałam się tego po Tobie.
- Hehe...A jednak...Nie znasz mnie
- Właśnie z każdą minutą co raz bardziej to zauważam.
- Dobra choć. - wyszedł, a ja razem z nim. Złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą. Kierowaliśmy się w stronę budynku. Była to dziwna restauracja, ale nie mogę oceniać książki po okładce. Stanęliśmy przed ogromnymi drewnianymi drzwiami, a Dawid powiedział.
- Wszystkiego Najlepszego Skarbie. - i pocałował mnie, dając mi prześliczny pierścionek, z niewielkim diamentem.
- Ojejku...Jaki śliczny dziękuję. - objęłam go za szyje i pocałowałam. Ale przecież my oficjalnie nie jesteśmy razem, a dzieje się wszystko tak jakbyśmy byli ze sobą od dłuższego czasu. No cóż mam nadzieję, że nie długo, ta informacja będzie już do ogłoszenia innym tak oficjalnie.
- Cieszę się, że Ci sie podoba.
- Na prawdę dziękuję.
- Ok, a może już wejdziemy, chyba nie będziemy tak stali przed drzwiami w nieskończoność. Na pewno jesteś głodna - zasugerował.
- Jasne. - weszliśmy do środa, a tam...
- NIESPODZIANKA! - krzyknęli wszyscy.
- Co tu...? Jak? - łzy spłynęły mi po policzkach.
- Najlepszego!  - krzyczeli wszyscy. Widziałam w tłumie tyle znajomych twarzy: Magdę, Adka, Anitę, Filipa, Adę, Agnieszkę, Anitę, Jacka, Klimka, Dominika, Huberta...nawet tych dwóch kuzynów Adka. Nie zabrakło Nicole i chłopaków z 1D. Co prawda nie widziałam Harry'ego, ale chciałabym aby gdzieś tam był i aby wszystko między nami się ułożyło. A jak tak o tym myślę, to już mu dawno wybaczyłam.
- Dawid...a to wszystko to co? - zapytałam
- Nic. Przyjechali jak usłyszeli, że mam kupony -50% na kawę w kawiarni. - zaśmiałam się.
- A tak na serio?
- A tak na serio to chciałem Ci zrobić niespodzianke.
- Udało Ci się. - pocałowałam go. Nie byliśmy razem, a na nikim nie zrobiło to większego wrażenia. Za chwilę siedziałam na wielkim czerwonym fotelu z koroną na głowie i wszyscy składali mi życzenia i dawali mi prezenty. Na prawdę były cudne. Nagle w tłumie zobaczyłam Harry'ego. Jak zobaczył, że go spostrzegłam zaczął kierować się do wyjścia. Wstałam i chciałam iść do niego...porozmawiać, lecz usłyszałam za sobą głosy
- A ty dokąd?
- Nie uciekaj.
- Poczekaj...Jeszcze tyle osób.
- Ym...Ja..muszę do łazienki.- spanikowałam i coś palnęłam, i poszłam do Harry'ego.Nie wiedziałam jak zacznę rozmowę, ale jakoś musiałam. Złapałam go dopiero na zewnątrz.
- Poczekaj - zawołałam za nim
- Co?
- Myślałam, że chcesz porozmawiać.
- No tak, ale zajęta jesteś...to wracaj do gości pogadamy innym razem.
-Ja chcę teraz pogadać.
- Ale o czym? Przecież mi nie wybaczysz.
- Właśnie ja chciałam zakopać topór  wojenny.
- Co?
- No u nas tak sie mówi....
- A tak po ludzku.
- Tak po ludzku to... nie jestem już na Ciebie zła.
- Tak? Dzięki. Czyli możemy być już razem. - złapał mnie i przytulił do siebie i pocałował. Kocham go, ale... Wow. Ja go kocham...kocham go, ale to chyba Dawid jest tym jedynym dlatego odepchnęłam Harry'ego
- Myślałam, że już wszystko ok...
- Ok..ale ja jestem z Dawidem. - musiałam go okłamać.
- Jesteś z Dawidem.
- Nie ja...
- Czyli nie jesteś?
- Jeszcze nie, ale wszystko idzie w dobrym kierunku i nie chcę aby coś się między nami zepsuło, dlatego ... przyjaciele? - wyciągnęłam rękę do niego.
- Przyjaciele.- powiedział podając mi rękę.
- A i dzięki za prezenty - dałam mu buziaka w policzek
- Nie ma sprawy i tak jesteś więcej warta. - uśmiechnęłam się.
- Pozwolisz, że wrócę do gości.
- Jasne, leć.
- Może zostaniesz.
- Nie...
- Prosze....Może któraś z moich koleżanek z Polskie wpadnie Ci w oko.
- Może...
- No choć.
- No dobra - i wróciliśmy do gości. Reszta wieczoru była cudowna. Noc też, wszyscy się świetnie bawili...Tańczyliśmy, oglądaliśmy moje zdjęcia z dzieciństwa z różnych klas i wiele innych. Impreza skończyła się o 5 nad ranem. Dawid wraz z Filipem odwiózł mnie i Magdę do mnie do domu, a sami choć nie mieli gdzie spać zostali również. Ja z Magdą spałam u mnie. Rodziców nie było. A chłopaki spali w salonie. Dawid na kanapie, a Filip na rozkładanym fotelu. Usnęliśmy wszyscy od razu.

poniedziałek, 18 lutego 2013

Rozdział 22

 Spałam jak kamień. Spałabym jeszcze dłużej gdyby nie dzwonek do drzwi, który mnie obudził. Była 10. Zeszłam na dół w samej piżamie. Był to listonosz.
- Panna Natalia Mikler?
- Tak, a o co chodzi ?
- Proszę to podpisać. - podpisałam coś tam po czym do mieszkania zaczęli wchodzić ludzie z kwiatami i pudełkiem.
- Ma pani bardzo dobrego kolegę. - po czym podał mi list i wyszedł.


Natalia.
Piszę ten list, gdyż wiem, że osobiście nie chciałabyś ze mną rozmawiać.
A przecież, nawet jeśli nie chcesz mnie znać muszę złożyć Ci życzenia i dać prezent, 
no ewentualnie kilka, mam nadzieję, że Ci się spodobają.
A życzę Ci wszystkiego co najlepsze. 
Byś po prostu była szczęśliwa.

                                                                       Harry

Byłam zdziwiona aż tyle prezentów...Tyle kwiatów:





A do tego to pudełko z listem.

Za każdym razem kiedy Cię widziałem byłaś w sukience...
Zrozumiałem, że je lubisz mam nadzieję, że te także ci się spodobają

Otworzyłam pudełko a tam: 


- One są śliczne. Ale nie myśl sobie Harry, że mnie przekupisz, choć prezenty z chęcią przyjme ;)
Na prawdę się cieszę, że pamiętał...albo przypomniał mu Zayn. Raczej to drugie... Ale i tak się cieszę, że dostałam jakieś prezenty. Nie czekając ani chwili dłużej założyłam jedną z sukienek. Długo zastanawiałam się, którą założyć, aż w końcu postanowiłam, że założę tą 8. Wyglądałam super...przynajmniej tak mi się wydawało. Przeglądałam się w lustrze, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Pomyślałam, że to listonosz z kolejnymi prezentami dla mnie. Jednak nie było to listonosz tylko Zayn.
- Hej. Najlepszego solenizantko. 
- O hej. - uśmiechnęłam się do niego.
- A o to mój obiecany prezent.
- Ale nie trzeba było.
- Oj tam, ale żebyś o mnie pamiętała.
- Hehe nie zapomnę nigdy.
- Cieszę się - powiedział to wręczając mi ślicznie zapakowane pudełko. Otworzyłam się. To było cudne. Na ślicznej zielonej poduszeczce leżała niewielka bransoletka, z dwoma zawieszkami. Jedna z nich przypominała  Zayn'a trzymająca połowę serduszka a druga przypominała mnie, która także trzymała połowę serduszka.
- Ojejku...Ale śliczna
- Podoba Ci się?
- Tak! Dziękuję. - przytuliłam Zayn'a
- Zapiąć?
- Nom. - uśmiechnęłam się, a Zayn zapiął mi bransoletkę na nadgarstku
- Cieszę się, że Ci się podoba, ale ja niestety muszę lecieć, bo jestem umówiony z Louisem na tworzenie nowej piosenki.
- Szkoda.
- No spotkamy się jeszcze, więc do zobaczenia, a i jeszcze raz najlepszego. - powiedział to całując mnie w policzek. Był to na prawdę miły gest, choć wiedziałam, że nic nie znaczył Tylko się uśmiechnęłam i zamknęłam za nim drzwi. Usiadłam w pokoju na fotelu i przyglądałam się nowemu prezentowi. Była na prawdę śliczna, a przy tym skromna.  Jak na razie najlepszy prezent jaki kiedykolwiek dostałam. Siedziałam tak jeszcze długo i wpatrywałam się w bransoletkę. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Tym razem nie wiedziałam kto to może być. Był to Dawid. 
- Hej. - zawołał - Gotowa na swoje najlepsze urodziny na świecie?
- Hej. Co ? Nie rozumiem.
- Oj nie musisz nic rozumieć. 
- Ale ...
- Nie ma żadnego ale. Weź sobie jakiś sweterek na później. Zostaw rodzicom jakąś kartkę, że nocujesz dziś u koleżanki.
- U Nicole?
- Nie wiem jak ona tam się nazywa, ale pośpiesz się.
- No dobra, dobra idę. - wzięłam sobie dżinsową kurtkę:

Napisałam mamie kartke:

Mamo. 
Nicole zaprosiła mnie do siebie na noc 
wrócę jutro około po południu 
nie martwcie się o mnie kocham was 
Natalia
I wyszłam razem z Dawidem. Złapał mnie za rękę, uśmiechnął się do mnie i wsiedliśmy do jego auta.
- Gdzie jedziemy? - zapytałam
- A na co masz ochotę?
- Ym. Hm...Nie wiem. Szczerze... Może...Nie wiem. Mam nadzieję, że ty masz jakieś pomysły.
- Czy mam...Oczywiście. Zaczniemy od London Eye.
- O niee...
- Co czemu?
- Już byłam tam i...ten no...
- No co?
- Wiesz mam paniczny lęk wysokości.
- Hehe tak? Ja też
- Hehe no to nie idziemy
- Hehe wręcz przeciwnie idziemy.
- Co o nie...
- Oj proszę. - samochód się zatrzymał gdyż dojechaliśmy do centrum miasta. Ku naszemu zdziwieniu przy London Eye, nie było żadnej kolejki.
- O widzisz mamy szczęście ostatni wagon. Idealnie dla nas. - oznajmił Dawid
- O nie.
- Tak.
- Nie nie nie nie...
- Hehe chcesz się założyć. - podniósł mnie i zaniósł wprost do wagonika. Zapłacił za nas, dołączył do mnie i za chwilę wagonik ruszył. Zamknęłam oczy i jechałam tak. Dawid mnie objął a ja przytuliłam się do niego.
-  Może otworzysz oczy? - zapytał
- Nie.
- Proszę...
- Nie
- No jak chcesz, ale żałuj. - Jedno krążenie trwa ok. 40 min.. Przez całe 1 okrążenie wcale nie otworzyłam oczu, lecz Dawid się uparł i zapłacił za 2. 
- Będziemy tak jeździć póki nie otworzysz oczu.
- Hehe...To trochę potrwa.
- Może.
- Hehe - a ja nadal siedziałam z zamkniętymi oczami wtulona w Dawida. Siedzieliśmy w ciszy. Nie chciałam, jeździć cały czas w kółko, bo powoli zaczynało mi się to nudzić. Dlatego postanowiłam otworzyć oczy. Kiedy je otworzyłam patrzyłam sie na Dawida, on oczywiście nadal myślała, że moje oczy są zamknięte.Odkręciłam lekko głowę. Oczywiście z moim szczęściem, kiedy otworzyłam oczy byliśmy na samej górze, lecz ujrzałam przepiękną panoramę Londynu. Widziałam cały Parlament. Big Ben, Bridge Tower i wszystko. Dawid zobaczył, że otworzyłam oczy spojrzał się na mnie i uśmiechnął, po czym pocałował mnie w czoło przytulił jeszcze mocniej i w takiej ciszy siedzieliśmy do końca okrążenia.

"Przepraszam, że krótkie :c"

sobota, 16 lutego 2013

Rozdział 21

   Obudziłam się w swoim pokoju w Londynie. Usiadłam na łóżku i łza spłynęła mi po policzku. Wiedziałam, że tutaj Harry'ego moge tak naprawdę spotykać codziennie, a nie bardzo tego chciałam. Jutro moja osiemnastka a ja spędzę ją z rodzicami i Nicole. Przynajmniej się cieszę, że mam Nicole. Oczywiście wolałabym mieć zwykłą osiemnastkę...Taką jaką mieli wszyscy z mojej klasy. Luźna imprezka i wszyscy znajomi. No trudno może zrobię większą imprezę na moją 19, ale to już nie będzie to samo. Dziś był czwartek nie miałam ochoty iść do szkoły. Postanowiłam, że zacznę chodzić od poniedziałku. Zeszłam na dół oczywiście rodzice byli w pracy, a na stole leżała kartka

Natalia
Był tu jakiś chłopak. Nie widziałam go wcześniej, 
przedstawił się
ale nie mogę sobie przypomnieć jak się nazywa, 
kazał przekazać, że musi porozmawiać z Tobą o Hawym jakoś tak
prosił o spotkanie w parku o 12.

Mama

PS. w lodówce masz śniadanie do odgrzania

Ok...dziwne...ciekawe kto to mógł być. Wydaje mi się, że Zayn, albo Harry tu był, a przedstawił się jako kto inny bo wiedział, że z nim bym się nie zobaczyła...Niee...Przecież mama widziała Harry'ego więc by go poznała. No cóż, aby się dowiedzieć muszę pójść do parku. Spojrzałam na zegarek była 11. Miałam godzine. Spokojnie zjadłam sobie śniadanie i poszłam się ubrać. Ubrałam się w:
I byłam gotowa do wyjścia. Była godzina 11.40, więc mogłam sobie spokojnie dojść do parku. Doszłam w 10 minut i zaczęłam się zastanawiać, gdzie miałam się z tym kimś spotkać. Nie wiedziałam co zrobić, więc usiadłam na ławce w centrum parku i czekałam. Próbowałam skontaktować się z Magdą, ale bez skutku. Zastanawiałam się czy się na mnie obraziła...Ale za co? Przecież nic nie zrobiłam. Długo się tak zastanawiałam, póki ktoś nie zakrył mi oczu rękoma.
- Zgadnij kto to?
- Ym...nie wiem...
- Jak to? Nie poznajesz swego kumpla?
- Dawid?
- We własnej osobie. - przecież mama mówiła, że go wcześniej nie widziała, albo po postu dawno...i się zmienił...
- Jak się tu znalazłeś? - zapytałam
- A...Tata ma szkolenie nie daleko, więc postanowiłem, że pojadę z nim.
- No fajne, ale po co...
- Eh...Musimy pogadać. - nie lubię tego tonu, którego użył właśnie teraz. Jakby oznaczał "To nie będzie przyjemna rozmowa" ale cóż...kiedyś takie rozmowy muszą nastąpić...
- No wiem...
- To może zacznę.
- Przepraszam....Za to, że tak wtedy uciekłem...spanikowałem i...i... jakoś tak wyszło.
- No ok.
- Ale wiesz chciałbym jednak abyś mi wytłumaczyła wszystko.
- Ale wszystko...wszystko?
- Wszystko, wszytko...
- No dobra, ale ostrzegam to będzie dłuuuga historia.
- No dobra może przeżyję...
- Hehe zawsze musisz dodać jakiś swój komentarz.
- No a jak. ;) Znasz mnie przecież...chyba
- Znam...:P 
- Hehe no dobra, ale opowiadaj...
- Jak chcesz...- i zaczęłam mu wszystko opowiadać...

- Co??? Ten Brytyjczyk co był u Ciebie to ten cały Harry. 
- We własnej osobie.
- I nie załatwiłaś mi jego autografu...wiesz co...
- Dzięki..naprawdę...bo najważniejsze, że jest sławny -,-
- Oj żartowałem...Nie fochaj się... I tak wiedziałem kto to był.
- Jasne...
- No...a jak twojej Mamie był powiedział, że chce o nim pogadać
- No fakt, a skąd wiedziałeś gdzie mieszkam.
- Magda.
- A nie wiesz czy się na mnie obraziła.?
- Nie czemu?
- Bo dzwonię do niej to nie odbiera ani nic.
- Nie wiem może mama jej telefon zabrała.
- Może...dobra nieważne...
- A tak ogólnie to Harry to świnia
- Co?
- Tak Cię skrzywdzić.
- No cóż takie życie.
- Ja bym Cię nigdy nie skrzywdził.
- Wiem - uśmiechnęłam się i chciałam pocałować go w policzek, lecz on odkręcił głowę i pocałowałam go w usta, co przemieniło się w jeden długi namiętny pocałunek. 
- To co mogę Cię odprowadzić?
- Jasne. - uśmiechnęłam się...Tym razem uśmiech nie zniknął z mojej twarzy. Dawid objął mnie i tak wracaliśmy przez cały czas, aż do mojego domu. 
- Może wejdziesz? - zapytałam gdy doszliśmy do domu
- Dzięki, ale muszę jeszcze coś załatwić.
- Ok.
- To do jutra - i znowu mnie pocałował. To było cudowne nigdy wcześniej nie czułam się tak cudownie. Weszłam do domu, godzina była obiadowa, więc żałowałam, że nie poszłam z Dawidem na lunch. Trudno postanowiłam zrobić sobie kanapki i reszta dnia spędzić przed TV. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Mogłam się domyślić. Przed drzwiami stał Zayn. Także chciał porozmawiać o Harry'm.
- Hej - oznajmił
- Hej. Może wejdziesz?
- Z chęcią.
- Coś do picia.?
- Nie dzięki.
- Pewnie chcesz pogadać o Harry'm?
- Aż tak to widać?
- Nie po prostu...Ostatnio też przyszedłeś tylko po to więc się domyśliłam.
- No tak, ale nie myśl sobie, że Cię nie lubię i że przychodzę tylko po to o co mnie Harry poprosi.
- Nie no spoko. Nawet tak nie pomyślałam.
- Oj Harry prosi o kolejną szansę. 
- Wiesz szczerze większe prawdopodobieństwo jest jak się trochę postara, a nie..wyśle swojego kumpa i myśli, że wszystko załatwione.
- Też mu to mówiłem, ale on jest uparty...nie chciałem się z nim kłócić i chętnie cię odwiedzę, więc wpadłem.
- Miło mi. :)
- Hehe. - Rozmawialiśmy jeszcze długo...Nie tylko o Harrym, ale ogólnie. Nagle doszliśmy do tematu o mojej osiemnastce.
- O...wkroczysz w świat dorosłych...
- No można tak powiedzieć
- Cieszysz się...
- Sama nie wiem - nasz rozmowa jeszcze długo trwała, aż dobiła godzina 18.
- Chyba się zasiedziałem, będę leciał.
- No szkoda.
- Wpadne jutro z prezentem.
- Ale nie trzeba. :)
- Oj tam...to przynajmniej złożyć życzenia.
- Będę czekała.
- Okej - pożegnałam się z nim i wyszedł. Pozmywałam naczynia. Przebrałam się w piżamę. Położyłam do łóżka jeszcze przed przyjazdem rodziców. Nie wiem kiedy, ale usnęłam bardzo wcześnie.

Rozdział 20

   Nie mogłam stać na klatce schodowej w nieskończoność, więc wróciłam do mieszkania. Nadal stał tam Harry. Nie miałam ochoty na niego patrzeć. Rozmawiać z nim tym bardziej...Niestety jeżeli bym się nie odezwała stał by tam tak samo przez cały czas.
- I co zadowolony jesteś z Siebie?
- Ja? Co zrobiłem.
- Zniszczyłeś mi życie.
- Zniszczyłem?
- Tak! Zrozum to wreszcie! - chyba nie powinnam tego krzyczeć. Harry pobladł, a mi jakoś tak zrobiło się przykro. - Nie..Ja nie chciałam..
- Daj spokój. Jak zmienisz zdanie, mieszkam przez trzy tygodnie w hotelu na Krakowskim Przedmieściu. - i wyszedł. A ja stałam przed drzwiami tak samo jak wtedy, kiedy Dawid...Nie chce o tym myśleć. Jak można kochać dwóch chłopaków na raz. Nie życzę tego, nawet największemu wrogowi. To uczucie jest okropne. Nie chcę zranić nikogo. Muszę coś wymyślić...Tylko co? To właśnie mnie przeraża. Mam na to trzy tygodnie póki Harry jest jeszcze w Polsce. Ale wątpię, abyśmy mieli w Warszawie choć jeden moment aby razem pogadać. Zapewne ktokolwiek go zobaczy będzie leciał do niego po autograf bądź fotkę. Dobra Harry potem najpierw Dawid.

***

Siedziałam w kawiarni i czekałam na Magdę. Za 20 minut była. Oczywiście jak to ona musiała się spóźnić. Albo to albo tamto. Mogę się założyć, że pewnie tym razem była z "Filipkiem". No cóż taka miłość. Gorzej jeżeli ktoś ma ich dwie.
- No hej. Po co chciałaś się ze mną spotkać? - Magda usiadła na krzesełku obok.
- Mam problem, ogromny.
- Ojej...
- Dzień dobry, czy coś panienki zamawiają? - zapytał kelner podchodząc do nas. Dziwne było to że siedzę tu około pół godziny i nikt nie podszedł do mnie z pytaniem czy coś zamawiam, ale jak podeszła Magda to od razu. 
- Poprosimy 2 razy deser lodowy.
- Jakie smaki.
- Ja proszę czekoladowo-śmietankowy
- Ja waniliowo-colowy - nie rozumiem Magdy...Jak można lubić smaki colowe...
- Ok. Zaraz podam.
- No dobra to jaki ten problem? - zapytała zaciekawiona Magda
- Wiesz może najpierw niech nam lody przyniosą bo to będzie dłuższa historia.
- No okej.
- A jak twoje sprawy z Filipem? ;)
- Co? Ym zerwaliśmy.
- Co? już?
- Tak...
- Ale czemu??
- Powiedział, że nie ma czasu na związki, bo musi się dostać na wymarzone studia.
- Co? Jaki ...
- No właśnie....
- Żal...:/
- Proszę o to wasze desery - kelner przyniósł nam nasze zamówienia. 
- Dziękujemy, ile się należy...? - zapytałam
- A...na koszt firmy.
- Oooo...dzięki 
- No dobra, ale chyba miałyśmy gadać o Tobie Natalia, anie o mnie tak?
- No tak. Więc to było tak... - opowiedziałam Magdzie całą historie.
- O...współczuje
- Naprawdę nie wiem. Kocham Harry'ego, ale coś mnie ciągnie do Dawida...
- No wiesz, niestety w tym wyborze ja Ci nie pomogę.
- No wiem, ale musiałam się komuś wygadać
- A kiedy twoi rodzice przyjeżdżają?
- Jutro rano.
- I wracasz do Londynu?
- Tak...niestety.
- Szkoda.
- Nom - rozmawiałyśmy jeszcze długo... w końcu musiałyśmy się pożegnać. Jutro wyjeżdżam a jestem jeszcze nie spakowana... 

***

Wstałam późno, około 11...Ku mojemu zdziwieniu rodziców jeszcze nie było. To dobrze mogłam jeszcze spotkać się z Magdą. Zastanawiałam się czy napisać do Harry'ego. A może zadzwonię  Tak to dobry pomysł. Dzwoniłam, ale nie odbierał...Rozumiem mógł mieć zdjęcia czy coś... Dzwoniłam do Magdy, Ady, Adka, Dawida...nikt nie odbierał. Nagle dostałam sms'a od Mamy abyśmy spotkali się na lotnisku. Więc zamówiłam taksówkę i pojechałam na lotnisku. Byli tam rodzicie...Za chwilę miał odlatywać samolot, więc bez pożegnania z nikim poleciałam do Londynu

Rozdział 19

   Nie mogłam uwierzyć w to co widziałam Przede mną stał Harry. Nie wiem jak mnie znalazł, ale był na prawdę wkurzony. Zaczęłam się zastanawiać jak wytłumaczę mu moje zniknięcie, ale chwila...Przecież nie muszę mu się z niczego tłumaczyć. Nie byliśmy razem, a to, że się o mnie martwi...To naprawdę miłe, ale nie musiał. Jednak prawdopodobnie będzie miał pretensje o to, że pojechałam bez słowa. Nawet bez pożegnania. Trochę mi się go żal zrobiło, ale moje życie na nowo stało się wspaniałe. A to właśnie przez Harry'ego moje życie stanęło do góry nogami. Przez niego płakał, ale też i się śmiałam. Przez niego moje uczucia zostały skrzywdzone, ale też czasami były cudowne. Dlaczego po każdym minusie muszę dopowiedzieć Sobie słowa o jego dobrych stronach? Nie! Zranił mnie, na pewno nie będę już go darzyła takim samym uczuciem jak kiedyś. Stałam tak długo, a Harry'emu patrząc na mnie humor się polepszył. Jednak kiedy spróbowałam coś powiedzieć Harry zareagował tak, jak nigdy przedtem.
- Ym hej? Co ty tu robisz? - zapytałam go ze zdziwieniem.
- Kto przyszedł? - usłyszałam głos Dawida z drugiego pokoju. Na twarzy Harry'ego pokazał się smutek, zapewne dlatego, że znalazłam sobie kogoś innego, ale przecież życie nie kończy się na nim, niestety jemu chyba wydawało się inaczej, gdyż zaraz przyjął poważną minę, która pokazywała, że nim nie warto zaczynać. Znałam go trochę i wiedziałam jaki jest. Jeżeli na czymś mu zależy to na pewno nie odpuści. Harry może i jest przystojny, słodki czarujący, miły uprzejmy...mogłabym tak wymieniać w nieskończoność, ale Ja jestem z Warszawy on z Londynu. Chciałabym mieszkać tutaj w Polsce z przyjaciółmi, z Dawidem. On pewnie wolałby w Londynie. On jest sławny nie mielibyśmy spokoju, przecież praktycznie na każdej gazecie na pierwszej okładce są jakiekolwiek plotki o One Direction, nie mielibyśmy normalnego życia, a dodatkowo zranił mnie, a Dawid? Dawida cechy także mogłabym wymieniać w nieskończoność, tylko on nie jest sławny...Byśmy mieli normalne życie...Obydwoje mieszkamy w Warszawie, a najlepsze jest to, że Dawid nigdy mnie nie zranił. Nigdy nawet mnie nie okłamał. Dla każdej osoby, która miała by wybierać między mega sławnym chłopakiem z One Direction ,a zwyczajnym chłopakiem...Odpowiedź byłaby prosta...Harry.
- To Harry.
- Kto? - Dawid wstał i podszedł do drzwi. Po imieniu na pewno nie wiedział o kogo mi chodzi, ale kiedy go zobaczył, od razu przypomniał sobie kim jest. Przedstawiłam ich ze sobą, po czym obydwaj zrobili dziwne miny i spuścili głowy,a  Dawid poszedł z powrotem do pokoju.
- To nie masz mi nic do powiedzenia? - zapytał zdziwiony Harry.
- A co ja mam Tobie mówić?
- A może jakieś wyjaśnienia, przecież wyjechałaś bez słowa.
- No tak, ale przecież nie jesteśmy razem i nie muszę Ci się zwierzać z tego wszystkiego co robię.
- Masz rację, ale myślałem, że byliśmy przyjaciółmi.
- Właśnie byliśmy. Ale wiesz przyjaciele Sobie wierzą i są ze sobą na dobre i na złe. - rozmawialiśmy po angielsku. Na szczęście, nie chciałabym, aby Dawid wiedział co stało się w Londynie. Mógłby sobie wtedy pomyśleć, że coś mnie z nim nadal łączy, a przecież po pierwsze nie chciała tego, a po drugie to nie prawda
- Wiem przepraszam - Harry próbował się tłumaczyć - Daj mi jeszcze drugą szansę.
- Nie, nie wiem czy znowu moglibyśmy być przyjaciółmi, a co dopiero abym Ci dała drugą szansę.
- Ale...Ja Cie Kocham! - byłam w szoku. Po pierwsze tym co Harry powiedział, a po drugie tym, że te słowa dla każdego są znajome. Kto by nie wiedział co to znaczy I love you. Usłyszałam jak w pokoju coś sie dzieje. Za chwilę Dawid, który właśnie wyszedł z tego pokoju spojrzał na mnie ze złowrogą miną, po czym wyszedł. Byłą zła na Harry'ego, ale musiałam wybiec za Dawidem.
- Poczekaj! - krzyczałam za nim.
- Co chcesz?
- To nie tak jak myślisz...
- A jak? Wiesz co nie tłumacz się. Zapomnij o dzisiejszym dniu. Zapomnij o nas. - po czym wyszedł z bloku, a ja zostałam sama na klatce schodowej.

piątek, 15 lutego 2013

Rozdział 18

    Stałam jak osłupiała. Nie mogłam uwierzyć w to co widziałam. Jak to się mogło wydarzyć, przecież wczoraj Magda...ym...nie wytrzymałam...
- Wow..! - zawołałam.
- Natalia? - zapytała zdziwiona Natalia.
- Ym...tak.
- Ja ten no..- zaczęła się tłumaczyć.
- Nie no ja nie mam pretensji tylko... Wczoraj byłaś nieśmiała, ja tu wchodzę a ty się z Filipem całujesz....
- A no to długa historia..
- Jak mogła być to długa historia, jeżeli usnęłyśmy obok siebie około 4, a teraz jest 8...Długa historia w 4 godziny..- była zdziwiona jej tłumaczeniem.
- No jakoś tak wyszło...- zaczął się tłumaczyć Filip.
- Ej...co wy tak krzyczycie z rana ? - właśnie do kuchni wszedł zaspany Dawid w samych spodenkach.
- A no...mamy nowy romans w grupie... - powiedziałam mu z uśmiechem na twarzy
- Jaki romans?
- No o to Ci dwoje.
- Filip z Magdą?
- A co zdziwiony...? - zapytał Filip.
- Hehe nie bulwersuj się...Nie no dla mnie spoko. - powiedział Dawid
- A moge się dowiedzieć jak w 4 godziny się wasz związek? - zapytałam
- O dobre pytanie. - zaśmiał się Dawid.
- To co ty opowiesz Skarbie, wiesz że ja nigdy nie umiałam opowiadać?
- Magda może bez takich czułości..- zaśmiałam się
- Hehe zazdrosna?
- Co..?
- Ej no cicho...potem zaczniecie o tym dyskutować, a może teraz Filip opowie całą historie...- Dawid chyba był strasznie ciekawy. Co prawda ja też, nie wiem jak można stworzyć w związek z nicości w 4 godziny. 
- No dobra to było tak...- zaczął Filip - Wczoraj ja położyliśmy się spać, ja także próbowałem, ale niestety nie wychodziło mi to, więc poszedłem do kuchni i zobaczyłem, że jest tam też Magda i zaczęliśmy rozmawiać...Gadaliśmy tak z 15 minut i postanowiliśmy obejrzeć film, więc sie ubraliśmy i wyszliśmy do wypożyczalni filmów, i wypożyczyliśmy jakąś komedie romantyczną, bo przecież Magda nic innego nie chciała.
- No co...- Magda zrobiła taką minę, jakby chciała się fochnąć, ale zrezygnowała.
- No dobra...kontynuuj - odpowiedziałam.
- Więc tak: Za chwilę wróciliśmy do domu i włączyliśmy film. Ja nie wiem jak Dawid mógł się nie obudzić... Ale dalej...Jakoś tak wyszło, że siedzieliśmy obok siebie, coraz bliżej i Magda sie do mnie przytuliła. Kiedy film się skończył powiedziałem Magdzie, że ja też ją kocham, tak jak ona mnie...
- Czekaj... Skąd wiedziałeś, co Magda do Ciebie czuje? - zapytałam. Byłam troche tym zdziwiona.
- Ym...ten no...podsłuchałem waszą rozmowe w kuchni...
- To byłeś ty?!
- Też się zdziwiłam - odparła Magda
- No dobra a dalej? - Dawida chyba interesowała bardziej historia niż nasze komentarze.
- Dalej. Ym no Magda się uśmiechnęła i poszła do kuchni po picie, poszedłem za nią i zaczęliśmy no ten no...
- No wiemy - dodał Dawid, zdziwiło mnie to bo nie lubił jak przerywało się komuś, albo mu
- No i wtedy weszłaś ty...-  Zaśmiała sie Magda
- Hehehe...Dobrzy jesteście. Dobra gołąbeczki ja ide sie ubrać... - i wyszłam. Poszłam do łazienki i ubrałam się w dżinsy i t-shirt. Moje mieszkanie nie jest duże, ale nie wiedziałam gdzie są inni. Zaczęłam ich szukać. nagle zobaczyłam tylko Dawida, który siedział na niewielkim, ale za to rozkosznym balkonie i oznajmił mi, że urwali sie na spacer i jakiś deser do kawiarni.
- Hehe...Ale co tam spędzę dzień przed TV.
- Hej...jak chcesz możemy spędzić popołudnie razem?
- O...chętnie - i uśmiechnęłam się. I tak jak powiedział spędziłam całe popołudnie z Dawidem. Byliśmy w kinie, co prawda na strasznie nudnym, ale sala była pusta więc rzucaliśmy się popcornem. Cały dzien był super. Po koniec dnia oglądaliśmy film. Było na prawdę wesoło i romantycznie pod sam koniec przybliżyliśmy się do siebie...Nasze usta były coraz bliżej, a tu nagle dzwonek do drzwi. Zdenerwowałam się wstałam i podeszłam do drzwi. Byłam w kolejnym szoku. Prze de mną stał Harry.

środa, 13 lutego 2013

Rozdział 17

Otworzyłam drzwi i zaczęłam krzyczeć. Widziałam tyle osób, których nie widziałam kilka miesięcy a stęskniłam się za nimi jakbym nie widziała ich od kilku lat. Cudowne uczucie. Zaczęłam witać wszystkich i zapraszać ich do środka. Przyszło kilka osób więcej. Nie przeszkadzało mi to, wręcz przeciwnie cieszyłam się, że poznam nowych ludzi. Nie było nowych twarzy wiele. Zaledwie 3 osoby. Dwóch chłopaków i jedna dziewczyna. Jeden z chłopaków był to kuzyn Adka, który przyjechał do niego w odwiedziny. Chłopak był blondynem o zielonych oczach średniego wzrostu. Gust miał niezły. Rurki, biały t-shirt, rozpięta koszula i trampki. Gdybym nie była zakochana w Dawidzie, mogłabym powiedzieć, że się ponownie zakochałam. Drugi chłopak był brunetem o brązowych oczach. Jak na swój wiek był wysoki. Ubrany był podobnie jak ten pierwszy. Dziewczyna wydawała się sympatyczna. Jak się potem okazało, na nowo poznana nam osoba należała do tych co bawią się z narkotykami. Nie bardzo nam to odpowiadało, więc poprosiliśmy dwóch nam nie dawno poznanych chłopców, aby wyszła. Na początku był niezły spór, w którym Magda nieźle oberwała. Szybko pobiegłam po lód by zapobiec siniakowi. Nie było go, aż tak bardzo widać i mogliśmy na nowo wrócić do zabawy. W czasie zabawy było wiele śmiechów. Kiedy wszyscy tańczyli, zabrałam Magde do kuchni, by przygotowała ze mną popcorn. Wpadałam na pomysł, aby także zamówić pizze. W czasie przygotowań oczywiście zaczęłyśmy rozmawiać. Wydawało mi się, że jedynie w kuchni można było spokojnie porozmawiać.
- No to jak moja domówka? - zapytałam z szerokim uśmiechem na twarzy.
- Wiesz...mówi się: "Jak pierwsza domówka takie wszystkie będą"
- Ale to nie jest pierwsza moja domówka.
- Jest.
- Nie.
- Tak.
- A w 2 klasie gim. Kiedy mikrofalówka zaczęła się palić, a Filipowi porwały się spodnie.
- Hahahahhaha pamiętam to. Jeden ze śmieszniejszych momentów w moim życiu.
- Hehe... u mnie też.
- Ale widzisz, to była twoja pierwsza domówka.
- Nie zaliczyłabym tego pod domówkę, bo obok byli rodzicie, ale nawet jeśli to tamta była niezła, więc inne, czyli również ta powinny być super.
- No niby tak.
- Jak na razie zapowiada się, że ta także będzie niezła. - rozmawiałyśmy jeszcze chwile, jakbyśmy całkiem zapomniały o imprezie, choć nie wiem jak to możliwe skoro muzyka była na prawdę głośna, a siedziałyśmy w pokoju obok. Co prawda przy zamkniętych drzwiach, ale nie były to jakieś specjalne drzwi, lecz zwykłe, najnormalniejsze drzwi.
- Mam pytanko...
- Ym... Jakie? - zapytała zaciekawiona Magda.
- Co masz zamiar zrobić ze względu na Filipa?
- Że co...?
- Przecież wiem, że jesteś w nim zakochana.
- No może...Ale wiesz, że jestem nieśmiała.
- Dlatego muszę Ci pomóc.
- Nie dzięki. Po ostatniej Twojej pomocy przy Sylwku...Chyba nie muszę kończyć.
- Nie moja wina, że chłopak nie był zainteresowany.
- Nie zainteresowany? Był, nawet bardzo. Wystraszyłam go, bo mi pomagałaś.
- Oj no dobra...Przepraszałam Cię już za to, a jak pamiętam to mi wybaczyłaś, więc może nie wracajmy do tego?
- No spoko.
- A z Filipem co w końcu, bo nie dokończyłaś...
- Na razie nic...Ale nie chce Twojej pomocy.
- No dobra...dobra...A co masz zamiar zrobić?
- Szczerze...? Jeszcze nie wiem...
- No to...
- Nie nie pomagasz mi..!
- Wiem...:P
- Wiesz...Chciałabym mu wszystko powiedzieć...
- No to na co czekasz?
- I co mam mu powiedzieć?
- Podobasz mi się...zakochałam sie w Tobie...Jak Cię widzę mam ochotę się do Ciebie przytulić?
- No widzisz i lecisz...
- Jasne...- Usłyszałyśmy jak ktoś wybiegł z kuchni.
- Słyszałaś? - zapytałam ze zdziwieniem.
- Tak. Kto to mógł być?
- Nie wiem...może Filip?
- Hahahaha tak...jasne...
- No wiesz...Nie musiałabyś mu wtedy nic mówić, bo już by wiedział.
- No może...
- Dobra, przekąski gotowe.
- Ok to idziemy?
- Jasne - i wyszłyśmy, odebrałyśmy pizze, którą właśnie dostarczono, wyłączyłyśmy muzykę, włączyliśmy film i zaczęliśmy oglądać. Film był super. Straszny, ale oczywiście każdy co chwile komentował, więc było wiele śmiechów. Za 2 godziny film się skończył i wszyscy porozchodzili sie do domu, a ja musiałam posprzątać po imprezie. Na szczęście Magda, Filip i Dawid zostali by pomóc. Był na prawdę straszny bałagan. Około 4 nad ranem uwinęliśmy się i byliśmy zmęczeni na maxa. Chłopaki także byli zmęczeni i bez sensu by jechali przez pół miasta do swoich mieszkań, dlatego postanowili przenocować u mnie. Ja z Magdą spałyśmy u mnie w pokoju. Dawid w salonie na kanapie, a Filip w sypialni moich rodziców. Ale to było bez sensu, aby dwie osoby spały na mniejszym łóżku, a jeden sam Filip na dużym łóżku w sypialni, więc się zamieniliśmy. Nie wiem kiedy, ale jak się położyłam to od razu usnęłam.

       Kilka godzin później obudziłam się o godzinie 7. Myślałam, że wstałam pierwsza, bo była to na prawdę wczesna godzina, jak na czas po imprezie i to po niezłej imprezie, lecz jednak nie byłam pierwsza, gdyż obok mnie było puste miejsce, na którym powinna leżeć Magda. Chwile zastanowiłam się gdzie może być... Może wyszła do sklepu albo...w każdym razie nie było jej w domu, gdyż była absolutna cisza. Postanowiłam poczekać, wiedziałam, że kiedyś będzie musiała wrócić do tego pokoju. Leżałam z 5 minut. Niewiele, ale znudziło mi się, więc postanowiłam pójść się napić. Zbliżając się do kuchni słyszałam jakieś głosy...Coraz głośniejesze kiedy stanęłam w drzwiach kuchni byłam zdziwiona tym co zobaczyłam.

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Rozdział 16

Za 20 min. byłyśmy u mnie w mieszkaniu. Wiedziałam, że muszę zadzwonić do rodziców. Nie chciałam zwlekać, więc postanowiłam zadzwonić od razu. Wybrałam numer mamy. Był sygnał serce waliło mi jak opętane.
- Halo?
- Hej mamo. Jesteście już w domu?
- Tak, właśnie wracamy i wiemy, że jesteś w Polsce.
- O...
- Nic nie szkodzi. Rozumiem twoją sytuację.
- Serio? - byłam zdziwiona.
- Tak i stwierdziłam wraz z tatą, że możesz zostać w Polsce. Do świąt.
- Na prawdę? Ale się cieszę.
- Tak. Bo i tak na święta przylatujemy, a po nich zabieramy Cię z powrotem.
- Dzięki mamuś jesteś kochana.
- Wiem.
- Pozdrów tatę i ucałuj.
- Ok. Kończę pa słońce.
- Pa mamo. - i rozłączyłam się. Na prawdę byłam zdziwiona, że mama pozwoliła mi zostać w Polsce. Strasznie się cieszyłam. Postanowiłam przygotować Magdzie wolne półki. Od razu zaczęła się rozpakowywać. Była już jesień, ale było naprawdę ciepło. Wyszłam na balkon. Spojrzałam na panoramę Warszawy. Łzy spłynęły mi po policzkach. Naprawdę cieszyłam się, że wróciłam do Polski. Nie pozwolę, aby rodzice na nowo zabrali mnie do Londynu. To tu się wychowałam. To tutaj są moim znajomi. Właśnie! Muszę się z nimi zobaczyć. Pobiegłam do Magdy.
- Mam pomysł!
- Hehe...U Ciebie nic nowego.
- Bardzo śmieszne.
- No co?
- Niiic.
- Hehe. No dobra, mów jaki to ten kolejny WSPANIAŁY pomysł.
- Wspaniały, wspaniały...
- No dobra zrozumiałam. Ale jaki ten pomysł.
- O...sorka.
- No dawaj już.
- Mieszkanie jest wolne.
- Nooo....?
- Może urządzimy domówkę?
- Świetny pomysł! 
- Mówiłam.
- Hehe...No dobra. To kiedy?
- Dziś?
- Dziś?
- Nom. Wszystko zorganizujemy.
- Jasne...
- Wątpisz w nas?
- Słucham? Nigdy w nas nie zwątpiłam.
- Lubię ten twój potencjał. - oznajmiłam Magdzie
- Hehe. ok to jaki plan?
- Ja się zajmę listą, a ty skombinuj muzykę.
- Ok. 
Obydwie zabrałyśmy się do swoich prac. Magda szybko weszła w neta i za 2 godziny miałyśmy już wszystkie hity. W tym czasie weszłam na Facebooka. Nie wiedziałam kogo mam zaprosić. Mieszkanie jest duże, więc mogę zaprosić ze 20 osób. Za 15 minut miałam pełną listę osób.
- I co skończyłaś? zapytała zaciekawiona Magda.
- Oczywiście.
- I o to chodzi.
- Hehe.
- No to... do wiem się z kim będę miała zaszczyt się bawić?
- Ależ naturalnie. Nasza lista na dzisiejszy wieczór to: Anita, Sylwia, Justyna, Ala, Natalia, Klaudia, Aneta, Wiktoria, Ada, Agnieszka, Adrian, Dawid, Dominik, Wiktor, Grzesiek, Filip, Paweł, Hubert, Jacek, Michał...Czy o kimś zapomniałam?
- Y...tak?
- O kim?
- A my?
- Hehe i my.
- No i teraz ok.
- A ile osób potwierdziło przybycie. Prawie wszyscy, a i Justyna z Sylwią przyjdą z partnerami. 
- O...
- Nom...
- A kto nie potwierdził przybycia?
- Wszyscy oprócz...
- Oprócz...?
- Chwila...Jednak już wszyscy. Przyjdzie wszystkie 22 osoby. Łącznie z nami będzie nas 24.
- Miałaś zaprosić 20 osób, a nie 22...Hehe
- Zaprosiłam 20...
- To jak ty policzyłaś?
- Dobrze.
- Nie rozumiem.
- No 20 osób zaprosiłam. Nie moja wina, że 2 dziewczyny przyjdą z osobami towarzyszącymi.
- A...! Teraz rozumiem.
- Hehe...A mam pytanko...
- Nom?
- Nie wiesz...czy...ten...no...Dawid...ym...
- Czy jest wolny? O to Ci chodziło?
- Co nie...?
- Natalia?
- No dobra? To wiesz czy wolny?
- Nie jestem pewna w 100%, ale prawdopodobnie tak.
- SUPE...uuuu...aa....m...r wyglądasz naprawdę...
- Hahahaha. Myślisz, że ukryjesz przede mną to, że on Ci sie podoba?
- Ym...Tak?
- Hehe...A jednak nie...
- Dobra...Zakochałam się ok?
- Wiedziałam!
- Ale skończmy temat. Musimy jeszcze zrobić zakupy i wypożyczyć jakiś horror.
- Czekaj...
- Co?
- Zakochałaś się i nic mi nie powiedziałaś?
- Prosiłam skończmy temat.
- Ale nie o to mi chodzi.
- To o co?
- Kiedy miałaś do czynienia z super sławnymi osobami takimi jak Harry czy Zayn to cały czas zakochana byłaś w Dawidzie.
- Prosiłam Cię, abyś nie przypominała mi o wydarzeniach z Londynu.
- Ups...Przepraszam.
- Spoko. I tak byłam w nim zakochana czy coś w tym złego?
- Nie...Tylko dlaczego ja nic o tym nie wiedziałam?
- Ale już wiesz...Idziemy do sklepu?
- Jasne. 
Ubrałyśmy się i wyszłyśmy do pobliskiego supermarketu. Zanim wszystko kupiłyśmy minęła godzina. Wróciłyśmy do domu. Była godzina 18. Impreza miała się zacząć o 19.30. Miałyśmy półtorej godziny na naszykowanie siebie i całej imprezy. W 45 minut. Ogarnęłyśmy mieszkanie i naszykowałyśmy mieszkanie. Przez następne 30 minut naszykowałyśmy się wyglądałyśmy bosko. Do imprezy zostało 15 minut.
- I co będziemy robić przez 15 minut? Czekać? - zapytała Magda
- O nie...
- Co?
- A film?
- O jeju...!
- Właśnie.
- I co teraz?
- Wiem zaczekaj tu...W razie co jakby ktoś przyszedł, a ja pobiegnę po film.
- Dobra. - i wybiegłam. Za chwilę była już na miejscu, gdyż wypożyczalnia znajdowała się nie daleko od mojego bloku. O 19.25 byłam z powrotem w mieszkaniu. Nikogo jeszcze nie było. 
- Hej jestem. Nikogo nie ma?
- Hej. Nie jeszcze nie. Trochę dziwne.
- Właśnie.
- Oj tam zarz przyjdą co wypożyczyłaś?
- "Paranormal Activity 4"
- O...Świetnie. - nagle rozległ się dzwonek do drzwi. Podeszłam do wizjera. Za drzwiami stali wszyscy goście. Otworzyłam im drzwi. Wiedziałam, że to będzie najlepsza domówka ze wszystkich domówek na świecie.

sobota, 12 stycznia 2013

Rozdział 15

Przestraszyłam się krzyku. Podniosłam głowę do góry i zobaczyłam Magdę, która rzuciła torbę na podłogę i stała jak wryta.
- Heeeej.
- He....ej...Co ty tu robisz? - i podbiegła i przytuliła mnie.
- A wróciłam.
- Na stałe?
- Nie wiem...Może...
- Aaaa....Jak się cieszę...
- Powiedziałam może.
- Oj tam takie może to...A...tak się cieszę.
- Ja też, ale trochę to poplątane...
- Jak poplątane?
- Zaraz Ci wszystko opowiem, ale mogłabyś drzwi zamknąć.
- Jasne. - zamknęła drzwi - no to opowiadaj.
- A więc tak...- i opowiedziałam Magdzie całą historie...Nie wiedziała co o tym myśleć.
- Poznałaś Harry'ego i na dodatek Zayn'a?
- Nom.
- Ale fajnie, ale już nienawidzę tej Kim. Jak ona mogła tak nazmyślać?
- Ja nie wiem właśnie.
- Ale dlaczego ona Cię tak nie lubi?
- Jak ona mi to powiedziała "Odebrałam jej Harry'ego".
- Odebrałaś jej Harry'ego?
- Pogięło Cię. Nie zabieram nikomu faceta nawet takie żmii jak Kim. A po drugie Kim nie była z Harry'm.
- Co? nie ogarniam tej laski.
- Ja też nie i nie wiem kiedy mogło jej się tak w głowie poprzewracać. Odkąd byłam w Londynie spotykało mnie wszystko co złe.
- Wszystko co złe? Poznałaś Harry'ego. Spodobałaś się mu. Śpiewał dla Ciebie piosenkę i jeszcze Zayn. I to, to wszystko nic?
- Ale wiesz, gdybym nie poznała Harry'ego, nie byłoby wszystkich incydentów z Kim.
- Ale jakbyś go nie poznała to byś to nie zaśpiewał by Ci piosenki.
- Taka piosenka...Przeprosinowa wolałabym jej nie usłyszeć.
- Niby czemu?
- Bo to piosenka przeprosinowa. Przepraszał mnie. Czyli musiał w czymś zawinić i jednocześnie mnie zranić.
- No może masz racje. Ale...a Zayn?
- No dobra, to jedyne co mnie dobrego spotkało w Londynie, a i Nicole.
- Kto to?
- Taka dziewczyna, na prawdę ok.
- Mam nadzieję, że nie zastąpisz sobie nią mnie.
- Żartujesz? Oczywiście, że nie. - Długo jeszcze rozmawiałyśmy.
- Ale wiesz... - nie wiedziała, jak zacząć - jest coś o czym o czym Ci nie powiedziałam.
- No dawaj.
- Bo...ja...z tego Londynu..to ten...no uciekłam.
- UCIEKŁAŚ?
- Ciiii...Cicho.
- A sorka. To rodzicie nie wiedzą, że tu jesteś? 
- Oni są w Niemczech, a ja zostawiłam im kartkę.
- Wiesz że Ci sie dostanie?
- Wiem, ale nie mogłam wytrzymać. Czy mogłabyś dzisiaj u mnie spać?
- Nie wiem.
- Przepraszam, ale...- do pokoju weszła mama Magdy. - podsłuchałam waszą rozmowę. Uciekłaś z Londynu?
- Mamo...!
- Magda, poczekaj. tak uciekłam. To długa historia...- i zaczęłam w ogromnym skrócie opowiadać co się wydarzyło.
- Rozumiem i Magda może na razie u Ciebie spać, ale wiesz, że muszę zadzwonić do twoich rodziców.
- Niestety wiem.
- To dobrze. No a teraz Magda pakuj się i zmykajcie do Natalii, zanim Wojtek się obudzi i będzie chciał iść z wami. 
- Dzięki mamuś - Magda szybko się spakowała i wyszłyśmy, a Wojtek nadal spal jak aniołek. 

piątek, 11 stycznia 2013

Rozdział 14

     Siedziałam obok okna i wpatrywała się w okno, przez które widać było cały Londyn. Łzy napłynęły mi do oczu, a za chwilę spłynęły po policzkach. A jeszcze miesiąc temu, cieszyłam się, że przeprowadzę się do Londynu i być może poznam mego idola. Teraz żałuje tego wszystkiego. Szkoda, że wcześniej nie wiedziałam, co mnie czeka. Lot minął bardzo szybko. Oczywiście cały czas płacząc. Wysiadłam z samolotu. Wsiadłam w taksówkę i poprosiłam aby taksówkarz zaczął kierować się w stronę ulicy, na której mieszkam.   Kiedy jechałam cały czas wpatrywałam się za okno. Widziałam piękna Warszawę. Cieszyłam się, że tu jestem. Wiedziałam, że potem dostanę ochrzan od rodziców, że sama do Polski wróciłam, ale nie mogłam nawet minuty dłużej pozostać w Londynie. Za dużo osób mnie tam skrzywdziło. Taksówka podjechała pod mój blok. Wzięłam walizkę i podeszłam do drzwi. Chciało mi się płakać, choć nie byłam w tym miejscu tylko miesiąc. Weszłam na klatkę schodową. Mieszkałam na 5 piątym piętrze, więc podeszłam do windy i czekałam, aż nadjedzie. Za chwilę stałam przed naszym mieszkaniem. Wyciągnęłam klucze. Weszłam. To było takie cudowne. Tak strasznie tęskniłam za tym miejscem. Rzuciłam walizkę i wyszłam na balkon. Ujrzałam ten sam park co kiedyś...Jedynie na środku powstała mała fontanna...Stwierdziłam, że zrobię Magdzie niespodziankę. W drodze do metra zaszłam do naszej ulubionej kawiarni i kupiłam dwie kremówki. Chwilę oczywiście, porozmawiałam z panią Enkler czyli właścicielką danej kawiarni. Bardzo lubię z Magdą tą panią, można powiedzieć, jesteśmy jej stałymi klientkami i dobrymi "koleżankami". Weszłam do metra i za chwilę byłam na Wilanowie. Byłam już przed drzwiami do mieszkania Magdy. Zadzwoniłam dzwonkiem. Usłyszałam małego Wojtka.
- Mamooooo! Ja otworzę.! - i Wojtek podbiegł do drzwi. - Aaaaaa.! 
- Co się stało Wojtek? - mama Magdy podbiegła do Wojtka cała zachlapana jakimś sosem. Najwyraźniej przygotowywała obiad. - Natalia? Co tu robisz?
- Dzień dobry proszę pani.
- Dzień dobry. Ale ty nie powinnaś być w Londynie?
- O długa historia. Zastałam Magdę?
- Niestety jeszcze nie, ale powinna zaraz być. Może wejdziesz?
- Dobrze, wejdę. - weszłam do mieszkania.
- Wejdź do Magdy do pokoju. Może napijesz się herbaty.
- Chętnie. Dziękuję bardzo.
- Z cytryną jak kiedyś?
- Tak. Widzę, że pamięta pani. - uśmiechnęłam się, a mama Magdy odwzajemniła uśmiech. Usiadłam u Magdy na łóżku. Kremówki postawiłam na nocnej szafce. Spojrzałam na ścianę, która zazwyczaj zawsze była pusta. Tym razem na środku był wielki napis "Na zawsze razem", a wokół zdjęcia moje, Magdy, nasze wspólne, znalazły się także zdjęcia z Wojtkiem. Nagle ujrzałam zdjęcie z pewnych wakacji. Miałyśmy wtedy 7 lat. Byłam razem z Magdą i jej rodzicami w małej miejscowości na ich działce. Poszłyśmy z Magdą same na pobliską łąkę. Bawiłyśmy się w księżniczki. Miałyśmy na Sobie kolorowe sukienki, ale niestety nie miałyśmy bukietów. Więc zaczęłyśmy zbierać kwiatki. Nagle Magda sobie przypomniała, gdzie rosną najpiękniejsze kwiaty i jak najszybciej pobiegłyśmy przed Siebie po nie. Magda powiedziała, że najpierw trzeba ominąć brzozowy lasek i dojdziemy do innej łąki, na której właśnie miały rosnąć te kwiaty. Ale jak ominęłyśmy las brzozowy nie było żadnej łąki, lecz pole. Musiałyśmy się zgubić i nie mogłyśmy z powrotem trafić do domu. Za chwilę zaczął padać deszcz. Do domu dotarłyśmy wieczorem. Byłyśmy głodne, przemarznięte i mokre od deszczu. I właśnie to zdjęcie ukazywało nas w takiej postaci. Inne zdjęcie ukazywało nas jak się śmiałyśmy ponieważ pewnego dnia kiedy w podstawówce, bodajże w klasie szóstej szłyśmy na w-f przez dwór. A na ławce siedział ksiądz, który właśnie miał  dyżur. Przechodząc obok niego powiedziałam "niech będzie pochwalony Jezus Chrystus" i czekałam jak ksiądz mi odpowie. Zamiast tego usłyszałam głos Magdy "Na wieki, wieków amen" Wtedy zaczęłyśmy się strasznie śmiać, a taka Anita zrobiła nam zdjęcie telefonem. Tylko ksiądz patrzył się na nas, jak na jakieś wariatki. To zdjęcie jest jedno z moich ulubionych. Kolejne zdjęcie, które zwróciło moją uwagę było wraz z Wojtkiem. Kiedy mały brat Magdy się urodził, byłam pod opieką taty Magdy i razem z jej tatą i nią musiałam jechać do szpitala jak urodził się mały Wojtek. Trzymałam Wojtka na rękach jako czwarta. Bo oczywiście pierwsza była mama Magdy, drugi tata, trzecia Magda, a ja czwarta, od tamtej pory uważa się mnie jako członka rodziny. Jest to moje pierwsze i najlepsze zdjęcie z Wojtkiem, kiedy trzymam go na rękach. Najśmieszniejsze było to, że kiedy Magda bądź jej rodzice trzymali Wojtka, ten płakał, kiedy ja go trzymałam przestał płakać, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Stwierdzili, że będę świetnie nadawała się jako niania dla Wojtka. Mogłabym wspominać wszystkie chwile, przedstawione na zdjęciach, gdyby nie krzyk, który mnie otrząsnął. 

Od Mrs.Styles czyli mnie :D
Ten rozdział nie jest interesujący, chciałam go poświęcić mojej przyjaciółce. I naszym przeżyciom, oczywiście nie wszystkie stąd są prawdziwe. Mogę podpowiedzieć, że historia z księdzem przydarzyła się na prawdę.  :)

Rozdział 13


Obudziłam się rano. Rodzice wyjechali do Niemiec w sprawach służbowych. Nie chciałam iść do szkoły. Wiedziałam, że Harry nie da mi spokoju, a ja przez najbliższe dni nie miałam ochoty go oglądać, a jeszcze bardziej rozmawiać. Okryłam się kołdrą i zeszłam na dół włączyć TV. Od czasu kiedy tu mieszkam nie oglądałam TV, nie wiedziałam, które programy, bądź seriale są fajne. W końcu zostawiłam na jakimś serialu. Leciał 1 odcinek. Oczywiście powtórka 1 sezonu. 2 miał ukazać się pod koniec jutrzejszego dnia. A teraz leciały wszystkie odcinki 1 sezonu. Serial był generalnie o miłości. Nie był zły. Ale kiedy leciał 4 odcinek strasznie się wkręciłam i jednego dnia obejrzałam wszystkie odcinki. Nie które na komputerze. Przy ostatnim odcinku zadzwonił dzwonek do drzwi. Akurat leciał bardzo smutny moment, więc do drzwi podeszłam z łzami w oczach.
- Słucham.
- Ty płaczesz. - oznajmiła znana mi osoba, spojrzałam w górę. Miałam najgorsze przeczucia że to Harry. Ku mojemu zdziwieniu to był Zayn. 
- Zayn? 
- y..Tak?
- Co ty tutaj robisz?
- Szczerze.?
- No..
- Harry mnie tu przysłał.
- Niby po co? Znaczy fajnie, że wpadłeś, ale po co Harry Cię przysłał.
- Abym z Tobą pogadał. No wiesz o tych ostatnich incydentach, a wiedział, że nie będziesz chciała z nim gadać.
- No nie mylił się...
- Dlatego właśnie tu jestem.
- A czemu płaczesz?
- Oglądałam coś i jakoś tak...
- Hehe..Fajne kapcie - i znowu komplement o moich kapciach pandy.
- Dzięki, nie pierwszy mi to mówisz.
- Hehe widzisz...Faceci lecą na ładne laski w kapciach. - zarumieniłam się. - Mogę wejść.? - otrząsnęłam się.
- Y..Tak jasne wejdź. 
- A i niezła piżamka. - uśmiechnął się.
- Ojeju. Przepraszam Cię. Już lecę się ubrać.
- Hehe nie trzeba. Wyglądasz w niej słodko. - czy on próbował mnie poderwać? Czy po prostu chciał być miły?
- Dzięki, ale ubiorę się, bo będzie mi niezręcznie.
- Jak chcesz.
- Ok to 5 min.
- Czekam. - uśmiechnął się, a ja pobiegłam na górę. Szybko się ubrałam w ulubiona sukienkę, bo było gorąco. Zeszłam na dół. Cały czas zastanawiałam się o czym mam rozmawiać z Zayn'em, jakoś nie wiedziałam. Byłam na dole. Moim oczom ukazał się dom. Pusty dom. A gdzie Zayn? Przestraszyłam się. Czy to mogła być kolejna zemsta Kim? Nie...A może..? Nie chciałam o tym myśleć. Zaczęłam go szukać. Nigdzie go nie było. Wpadłam w panikę. Usiadłam na krześle i podparłam się o stół. A może wyszedł na zewnątrz? Kiedy zbliżyłam się do drzwi usłyszałam straszny dżwięk i zemdlałam.
Nie wiem po jakim czasie się obudziłam. Leżałam w salonie na kanapie a na de mną stał Zayn.
- Przepraszam.
- Ale mnie głowa boli. Za co przepraszasz?
- Za nastraszenie Cię.
- Nic się nie stało. Usiadłam i objęłam kolana obiema rękami. - Zayn usiadł obok mnie. Spojrzałam się na niego, a on na mnie. Wpatrywałam się w jego piękne brązowe oczy. A on najwyraźniej moje. Ta chwila była piękna mogła trwać wiecznie gdyby nie telefon. Szybko się oderwałam i odebrałam.
- Halo?
- Hej skarbie. - usłyszałam głos mamy. - Tak myślałam, że skończyłaś już szkołę.
- y..No tak.
- Chciałam sprawdzić po prostu czy wszystko dobrze.
- Wszystko ok.
- To dobrze. Wracam z tatą za dwa dni. Wytrzymasz?
- Jasne mamo. Nie jestem już małą dziewczynką.
- No wiem...ale...uważaj na siebie.
- Dobrze, mamo nie martw się
- No dobrze. O tata wrócił muszę kończyć. Trzymaj się kochanie.
- No pa mamo. - rozłączyłam się. 
- Mama  dzwoniła. - oznajmiłam Zayn'owi.
- Tak myślałem. - uśmiechnął się, a jego śnieżno- białe zęby, zalśniły.
- To o czym chciałeś ze mną pogadać? - usiadłam obok niego, a jego oczy szły za mną jak jakaś kamera. Zayn nie odpowiedział. Ciekawe o czym myślał. - Halo?
- Przepraszam. Masz piękne oczy. - znowu się zarumieniłam. Musiałam mu się spodobać. Kurde, podobam się dwóm chłopakom z One Direction. 
- Dziękuję. To o czym chciałeś pogadać?
- O tym co zaszło między tobą a Harry'm. 
- A konkretniej.?
- Przyszedłem tu, aby Cię przeprosić za Harry'ego, bo nie dałaś mu szansy na wyjaśnienia.
- Ale on zostawił mnie w momencie kiedy najbardziej go potrzebowałam.
- A czy ty na jego miejscu nie byłabyś zła.
- Nie wiem prawdopodobnie byłabym.
- No właśnie
- Ale...Ja nie wiem jak o tym wszystkiemu mu powiedzieć.
- Zrobimy tak : Powiem Harry'emu, że Cię przekonałem do spotkania, ale nic nie jest jeszcze na 100% pewne. On przyjdzie i resztę załatwisz sama.
- Wydaje się ok. No dobra zróbmy tak.
- Ok, ale ja juć muszę lecieć.
- Ok., odprowadzę Cię. - i wyszłam z Zayn'em przed dom. - Dzięki, że wpadłeś. 
- Nie ma sprawy
- Może kiedyś jeszcze wpadniesz...
- Na pewno. - i uśmiechnął się ,a ja odwzajemniłam ten uśmiech.
- To do zobaczenia. - Zayn przybliżył się i mnie pocałował. Byłam w szoku, ale odwzajemniłam pocałunek, który przeobraził się w namiętny pocałunek.
- To pa. - Powiedziałam za chwilę. Zayn wsiadł do samochodu, puścił mi oczko i pojechał. Weszłam do domu i usiadłam na fotel. Zaczęłam się zastanawiać. Dlaczego Zayn mnie pocałował? Dlaczego ja go nie odepchnęłam, tylko odwzajemniłam ten pocałunek. Przecież to nie mogło się od tak sobie zrobić. A może on chciał dać mi zwykłego buziaka, a ja przekształciłam to w jeden namiętny pocałunek...Nie...To niemożliwe, przecież ja jestem zakochana w Harry'm. Wtedy pierwszy raz sama przed sobą się przyznałam, co do moich uczuć do Harry'ego. Jak ja mogłam go tak potraktować. Jestem okropna. Tyle myśli w jednej głowie. Nie mogłam tego wytrzymać, więc postanowiłam włączyć sobie telewizor. Leciały wiadomości. Postanowiłam je obejrzeć, jednak był to błąd. 
- Witam wszystkich. - zaczynał prezenter. - Ostatnio w Londynie dochodzi do wielu wandalizmów. Pisanie po ścianach mostów, bloków. Niestety dzisiaj doszło do wielkiego wandalizmu. Pomalowano jedną z głównych ścian pałacu królewskiego. Królowa jest oburzona. Od razu zatrudniła więcej strażników miejskich jak i zamkowych. Jedyną świadkiem tego zdarzenia jest panna Kim Paterson, która jako pierwsza poinformowała Królową o całym zajściu. 
- Dzień dobry. - powiedziała Kim
- Czyli to ty jesteś świadkiem całego tego zdarzenia?
- Niestety tak..
- czy umiała bym pani rozpoznać tą osobę.
- Oczywiście, że tak. Znam tą osobę bardzo dobrze. Mogę podać nawet imię i nazwisko, jeżeli się nie mylę, ale ja nigdy się nie mylę.
- Proszę.
- To Natalia *******. Uczy się ze mną w jednym liceum. Od nie dawna jest ze mną w jednej klasie, gdyż przeprowadziła się z Polski. - Co? to o mnie miała być mowa.? Przecież ja nic nie zrobiłam.
- Czy wie może pani dlaczego mogłaby to uczynić.
- Od samego początku pobytu w naszym mieście, była wrogo nastawiona do tego miejsca, gdyż była wściekła na rodziców za to, że opuścili Polskę.
- Dziękujemy bardzo. Przed państwem wystąpiła panna Kim Paterson. Śledztwo w sprawie farby na ścianie zamku już trwa. Więcej informacji o godzinie 19. Życzę państwu miłego po południa. Do zobaczenia - Byłam w szoku. Ja nic nie zrobiłam. Byłam niewinna. Zaczęłam płakać. Nie będę tego znosić...Kolejnego wybryku Kim. Nie wytrzymam z nią. Pobiegłam na górę złapałam torbę, wrzuciłam do niej parę ciuchów, napisałam rodzicom kartkę z wyjaśnieniami i wyszłam. Po 40 minutach byłam już w samolocie do Polski.

Rozdział 12


Byłam zła. Szłam przed Siebie, nie chciałam aby ktokolwiek ze mną rozmawiał.
- Natalia...zaczekaj!
- Co?
- Nie pokazujemy tego Harry'emu?
- Jak chcesz to mu pokazuj. Jeżeli był by moim przyjacielem, albo kimś więcej to by mi od razu uwierzył. Za taką przyjaźń to ja dziękuję. - wzięłam torbę i poszłam. Wracałam sama. Kiedy ktoś ze szkoły mnie mijał. Rzucał obelgi typu "Wraca z polowania" itp. Ale nie zwracałam na to uwagi. Olewałam to i szłam dalej. Doszłam do domu. Rodzice byli w pracy. Poszłam do swojego pokoju. Rzuciłam torbę na krzesło i położyłam się na łóżko. Łzy poleciały mi po policzkach.
- Nienawidzę. Nienawidzę tego świata. - zastanawiałam się wiele razy czy warto jeszcze żyć...Ale nie odbiorę sobie życia ze względu na rodziców, Nicole, Magdę i oczywiście Wojtka. Płakałam. Dochodziła godzina 17. Włączyłam laptopa i weszłam na Twittera. Na mojej tablicy znowu pojawiły się posty typu "Nasz łowca, wraca do polowań" Na szczęście było ich mniej. Ale i tak nie mogłam patrzeć na te bzdury w necie. Postanowiłam sprawdzić pocztę. Miałam 4 nowe wiadomości. 2 spamy. Jeden od Magdy, że nie będziemy mogły pogadać w niedziele i prosi o rozmowę w sobotę o 18. Odpisałam "ok" . Kolejna wiadomość była od Harry'ego. Zdziwiłam się. A o to treść e-maila.
Natalia.
Przepraszam Cię, że Ci nie uwierzyłem, ale miałem mętlik w głowie.
Teraz, kiedy Nicole pokazała mi filmik, który nagrała, jestem pod
wielkim wrażeniem, że umiałaś Kim wszystko wygarnąć...
Chciałbym, abyś mi wybaczyła i żebyśmy zaczęli wszystko od nowa.
Mam nadzieję, ogromną, że mi wybaczysz i będziemy szczęśliwi...
A łańcuszek, który Ci podarowałem jest od Harry'ego...
Zwykłego chłopaka, który także popełnia błędy...
Mam nadzieję, że mi wybaczysz... :)
Harry
Nie, nie wybaczę mu. Wiem, że jest zwykłym chłopakiem, który może popełniać błędy, jak każdy. Ale uważałam go za swojego przyjaciela. A przyjaciele są na dobre i złe. A on udawał jakbym mu była zawsze obojętna. Miałam mętlik w głowie. Byłam taka zła, że musiałam wyjść na balkon się przewietrzyć. Oparłam ramiona na barierce, głowę spuściłam swobodnie i zaczęłam myśleć. Tak konkretnie to nie wiedziała o czym. Po prostu stałam w ciszy. Podniosłam głowę i zobaczyłam piękną panoramę miasta przy zachodzącym słońcu. Zamknęłam oczy. Mogłam zapomnieć o wszystkim. Jakbym dostała nowe życie. Chciałam aby ta chwila trwała wiecznie, kiedy nagle usłyszałam głos gitary. Spojrzałam w dół. Harry stał z gitarą w ręku i śpiewał piosenkę "Little Things" z ich nowego albumu "Take me home" . Każda dziewczyna stwierdziła była, że to piękne i romantyczne. ja prawdopodobnie też, ale przez to co zrobił mi Harry. Nie umiałam powiedzieć, żeby to było coś specjalnego. Harry skończył śpiewać i powiedział.
- Wybaczysz mi?
- I co myślisz, że jak tu przyjdziesz i zaśpiewasz mi piosenkę to będzie wszystko OK?
- Yyy...Tak
- No to niestety się mylisz. zawiodłam się na tobie. Myślałam, że mogę na Ciebie liczyć. Że jesteśmy na dobre i na złe.
- Jesteśmy.
- Nie nie jesteśmy. Najbardziej potrzebowałam Cię wtedy kiedy Kim rozpuściła w szkolę to okropną plotkę, a ty zamiast mnie wesprzeć, pomóc, pocieszyć, odkręciłeś się ode mnie...
- No wiem. przepraszam.
- Nie jestem w stanie Ci wybaczyć.
- Przemyśl to...
- Przemyślałam...
- Natalia?
- Nie wybaczę Ci...Nie byłabym w stanie...- zdjęłam z ręki łańcuszek. - przywoływał by złe wspomnienia...- i rzuciłam mu łańcuszek.
- Ale...
- Pa, Harry. - weszłam do pokoju. Nie zamknęłam balkonu. Oparłam się o ścianę, zsunęłam na podłogę, twarz schowałam w dłoniach i zaczęłam płakać. Słyszałam przez drzwi jak Harry krzyczy i się wścieka. Wstałam, zza firanki spojrzałam na Harry'ego, który chodził w tą i z powrotem, z gitara w ręku. Nagle przyśpieszył krok i uderzył swoją ukochaną gitarą o drzewo. Krzyknęłam. Spojrzał się, więc szybko się schowałam. Gitara leżała na moim podwórku w kilkunastu kawałkach. Pod mój dom podjechał samochód, w którym siedziała Kim. Najwyraźniej chciała go podwieźć, ale on odmówił jej i zaczął na nią krzyczeć. Widać było, że Kim się zdenerwowała i odjechała. Za chwilę podjechał Zayn i zabrał Harry'ego. Położyłam się na łóżku i myślałam. Nie wiedziałam kiedy. Usnęłam

Rozdział 11


Obudziła się rano. Była 5:23 bardzo dobrze, bo wczoraj się nie umyłam, a przecież dzisiaj idę do szkoły. Co prawda nie mam najmniejszej ochoty. Kiedy byłam w pełni gotowa do szkoły, była godzina 7:12. Postanowiła wcześniej wyjść z domu do szkoły. Abym potem nie musiała słuchać więcej obelg na mój temat. Godzina 7:25 byłam w szkole. Pierwsza lekcja czyli matematyka miała się zacząć za 30 min. Usiadłam sobie na ławce, gdzie poznałam się z Nicole. Zamknęłam oczy i myślałam. Niby dlaczego ta Kim tak mnie nienawidzi...Bardzo długo myślałam, kiedy usłyszałam dzwonek na lekcje. Idąc w stronę sali, nie obeszło się bez słów typu "Kto następny?" "Skończ to Twoje polowanie". Rzucano we mnie różnymi papierkami. Miałam ochotę się popłakać i uciec od tego wszystkiego. Weszłam do sali zaraz po Kim. Usiadłam w ostatniej ławce jak zawsze, a Harry razem z Kim. Tak myślałam kto chciałby siąść z kimś kto "poluje" na ludzi. Zaczęła się lekcja. Była strasznie nudna. Z chęcią bym usnęła. Ale źle by się to dla mnie skończyło. Nagle, nie wiem kiedy Kim zsunęła się z krzesełka. Zemdlała. Harry od razu zerwał się z miejsca i zaczął wołać.
- Kim?! Kim?! Co pan tak stoi.. Niech pan dzwoni na pogotowie. Za chwilę przyjechała karetka i zabrała Kim do pobliskiego szpitala. Za chwilę był dzwonek na przerwę. Harry wyszedł na dwór, a ja zaraz za nim. Poszedł w stronę ławki, na której nikt nigdy nie siada. Zatrzymał się przy niej i usiadł. Usiadłam obok niego.
- Mówiłem. Zapomnij! Nie mam zamiaru być twoją kolejną ofiarą.
- Ale...Ja nigdy nie miałam żadnej jak wy to nazywacie "ofiary". To wszystko jest zmyślone.
- Ta...Jasne...
- Na prawdę.
- To co niby się z tobą działo przez te dni?
- Po mam mówić jak ty mi nie uwierzysz.
- Możliwe, ale tłumacz się.
- To wszystko wina Kim. 
- Już to słyszałem i nie wierze. Niby co przez nią.
- To długa historia...Wszystko zaczęło się od tego, że tego dnia kiedy pokazywałeś mi miasto, wracając do domu ktoś mnie napadł. Obudziłam się w starym magazynie. Zaatakował mnie facet, który pracował właśnie dla Kim. Za chwilę przyszła i Kim, i wytłumaczyła mi dlaczego zostałam...jakby to określić "porwana". 
- No i niby czemu Cię porwała?
- Ponieważ, kiedy doszłam do waszej szkoły, podobno chodziłeś z Kim...
- Co? Nigdy z nią nie chodziłem. 
- No, tak mi powiedziała...
- A co dalej?
- I podobno przez to, że doszłam to Ty zerwałeś z nią dla mnie i była wściekła.
- Co? Ona na pewno nie zrobiłaby czegoś takiego...
- A jednak...
- Może i Cię porwała, ale tylko dlatego by mnie chronić i powiedzieć wszystkim prawdę o Tobie...
- Ale ja taka nie jestem. Ona kłamała...
- Kim..? Może i tak, ale mnie nigdy... - wstał i poszedł sobie. Miałam ochotę znów płakać. Ale musiałam jeszcze z Nicole ustalić plan działania. Na pierwszej lekcji była u dentysty. Nie miała matmy, najlepsze co może być. Weszłam do szkoły i usiadłam na mojej i Nicole ławce. Ona już tam siedziała. 
- Hej.
- Hej. - odpowiedziała.
- Nic nie wymyśliłam, a ty?
- A wiesz, że tak.
- Serio...? Nawijaj.
- Otóż, zrobimy tak. Po lekcjach podejdziesz do Kim i zaczniesz z nią rozmawiać na temat czemu Cię porwała i dlaczego rozpuściła takie plotki na twój temat. Ja się ukryję i nakręcę telefonem, całe zajście i pokażemy Harry'emu. 
- Proste.
- No właśnie, więc wszystko powinno pójść po naszej myśli. - uśmiechnęła się, a ja to odwzajemniłam. Poszłyśmy na lekcje. Kim, była już w szkole. Zemdlała, ponieważ zapomniała wziąć pewnych leków, a teraz czuła się już lepiej. Jedna za drugą lekcją mijały bardzo szybko. Zadzwonił ostatni dzwonek. Spojrzałam na Nicole. Ona na mnie. Wyszłyśmy z sali. Zobaczyłam Kim. Wychodziła, ze szkoły. Pobiegłam za nią, a Nicole tuż za mną. Wyszłam na dwór. Nicole stanęła przy ławce, na której rano siedziałam z Harrym. Szukała czegoś w torebce. To była moja szansa. Spojrzałam na Nicole była gotowa do kręcenia. Podeszłam do niej.
- Kim!
- O proszę kogo my tu mamy naszego "łowcę".
- Odczep się ok?
- Nie, nie odczepię się !
- Co ja Ci takiego zrobiłam?
- Się jeszcze pytasz? Było nie wtrącać się w związek mój i Harry'ego.
- Nie wtrącałam.
- Ta....Jasne. 
- Jeżeli ja mu się spodobałam, to nie moja wina...
- To ty mu się narzucałaś. Nie kłam w żywe oczy.!
- A ty nie kłam przed całą szkołą! Wszyscy uważają mnie za dziwaczkę. Przez Ciebie! Zniszczyłaś mnie...rozumiesz?! Przez Ciebie nikt się do mnie nie odzywa. Mój jedyny przyjaciel, którego miałam, odwrócił się ode mnie. Została mi tylko przyjaciółka Nicole, na którą zawsze mogę liczyć. 
- Nicole. Obydwie dziwaczki. Idealna para przyjaciółek.
- Ogarnij się dziewczyno! Zachowujesz się jak jakaś...po prostu debilka! Myślisz, że jesteś taka super...? Pomogę Ci nie, nie jesteś super. Jesteś wredna. Nikt Cie nie lubi. A Harry interesuje się Tobą tylko dlatego, że niby ostrzegłaś go przed tym, że jest ofiarą choć nie był. Uważałam go za przyjaciela. A teraz? Uważa mnie za mega wariatkę. Przez kogo? Przez Ciebie. Myślisz, że go lubiłam, bo był gwiazdą. Lubiłam go za to takim jaki był. Proszę weź go sobie...ale wara od moich znajomych i mnie. Nie wtrącaj sie do mojego życia i zostaw mnie raz na zawsze! - i odeszłam. Byłam wściekła. Minęłam Nicole, która była w wielkim szoku, na szczęście wszystko nagrała.Pewnie nie wiedziała, że jestem do tego zdolna. A jednak jestem.