Po London Eye, które stało sie moim ulubionym miejscem od teraz wsiedliśmy do samochodu do Dawida.
- I jak było? - zapytał
- Fajnie. - odparłam
- Cieszę się. - uśmiechnął się i uścisnął moją rękę.
- Na prawdę... I dzięki Tobie nie mam już lęku wysokości.
- Serio?
- Serio.
- Fajnie, a jednak coś tam potrafię.
- Fartnęło Ci się.
- Tak...tak...
- No...myślisz, że specjalnie dla Ciebie otworzyłam bym oczy?
- Yyyy tak? y... nie nie....
- Hehe no dobra to jednak coś potrafisz. Umiesz mnie rozbawić
- I nie tylko. - Dawid przyciągnął mnie do Siebie i zaczął namiętnie całować. - Mówiłem, że coś umiem.
- No umiesz, umiesz... - i ruszyliśmy. Nie wiedziałam gdzie jedziemy, ale nie chciałam zaczynać kolejnej rozmowy ponieważ cisza, która między nami powstała była przyjemna. Minęliśmy pierwsze drugie światła. Rondo i kolejne. Minęliśmy ulice na której mieszkam. Ulice na której mieszkali chłopcy z One Direction. Odetchnęłam z ulgą. Co prawda nie wiem po co Dawid zawoził by mnie do Harry'ego, Zayn'a, Niall'a, Liam'a i Louis'a, ale po nim nigdy nie można być czegoś pewnym na 100%. Wyjechaliśmy z miasta. Spojrzałam się na niego. Chyba chciałam zobaczyć w jego oczach dokąd mnie wiezie, lecz zamiast jakiejkolwiek informacji dokąd jedziemy, otrzymałam buziaka w policzek. Nie wiem dokąd jechaliśmy, ale wolałabym, aby się zatrzymał i abyśmy sami pobyli w takiej ciszy. Jednak nie chciałam mu niczego proponować, miałam tylko nadzieję, że nie będę się nudzić i że szybko nie zostawi mnie samą, ponieważ nie chciałam siedzieć sama w urodziny. Jechaliśmy jeszcze około 20 min, kiedy Dawid znowu wjechał do Londynu.
- Y...? Londyn? Myślałam, że jedziemy gdzieś z dala od Londynu.
- Z dala od Londynu? Nie...
- To ja już nie rozumiem.
- No wiesz...do 19. Jeszcze troche czasu było i nie wpuścili by nas do restauracji.
- Restauracja?
- Ym...nie lubisz takich klimatów?
- Lubię, tylko nie spodziewałam się tego po Tobie.
- Hehe...A jednak...Nie znasz mnie
- Właśnie z każdą minutą co raz bardziej to zauważam.
- Dobra choć. - wyszedł, a ja razem z nim. Złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą. Kierowaliśmy się w stronę budynku. Była to dziwna restauracja, ale nie mogę oceniać książki po okładce. Stanęliśmy przed ogromnymi drewnianymi drzwiami, a Dawid powiedział.
- Wszystkiego Najlepszego Skarbie. - i pocałował mnie, dając mi prześliczny pierścionek, z niewielkim diamentem.
- Ojejku...Jaki śliczny dziękuję. - objęłam go za szyje i pocałowałam. Ale przecież my oficjalnie nie jesteśmy razem, a dzieje się wszystko tak jakbyśmy byli ze sobą od dłuższego czasu. No cóż mam nadzieję, że nie długo, ta informacja będzie już do ogłoszenia innym tak oficjalnie.
- Cieszę się, że Ci sie podoba.
- Na prawdę dziękuję.
- Ok, a może już wejdziemy, chyba nie będziemy tak stali przed drzwiami w nieskończoność. Na pewno jesteś głodna - zasugerował.
- Jasne. - weszliśmy do środa, a tam...
- NIESPODZIANKA! - krzyknęli wszyscy.
- Co tu...? Jak? - łzy spłynęły mi po policzkach.
- Najlepszego! - krzyczeli wszyscy. Widziałam w tłumie tyle znajomych twarzy: Magdę, Adka, Anitę, Filipa, Adę, Agnieszkę, Anitę, Jacka, Klimka, Dominika, Huberta...nawet tych dwóch kuzynów Adka. Nie zabrakło Nicole i chłopaków z 1D. Co prawda nie widziałam Harry'ego, ale chciałabym aby gdzieś tam był i aby wszystko między nami się ułożyło. A jak tak o tym myślę, to już mu dawno wybaczyłam.
- Dawid...a to wszystko to co? - zapytałam
- Nic. Przyjechali jak usłyszeli, że mam kupony -50% na kawę w kawiarni. - zaśmiałam się.
- A tak na serio?
- A tak na serio to chciałem Ci zrobić niespodzianke.
- Udało Ci się. - pocałowałam go. Nie byliśmy razem, a na nikim nie zrobiło to większego wrażenia. Za chwilę siedziałam na wielkim czerwonym fotelu z koroną na głowie i wszyscy składali mi życzenia i dawali mi prezenty. Na prawdę były cudne. Nagle w tłumie zobaczyłam Harry'ego. Jak zobaczył, że go spostrzegłam zaczął kierować się do wyjścia. Wstałam i chciałam iść do niego...porozmawiać, lecz usłyszałam za sobą głosy
- A ty dokąd?
- Nie uciekaj.
- Poczekaj...Jeszcze tyle osób.
- Ym...Ja..muszę do łazienki.- spanikowałam i coś palnęłam, i poszłam do Harry'ego.Nie wiedziałam jak zacznę rozmowę, ale jakoś musiałam. Złapałam go dopiero na zewnątrz.
- Poczekaj - zawołałam za nim
- Co?
- Myślałam, że chcesz porozmawiać.
- No tak, ale zajęta jesteś...to wracaj do gości pogadamy innym razem.
-Ja chcę teraz pogadać.
- Ale o czym? Przecież mi nie wybaczysz.
- Właśnie ja chciałam zakopać topór wojenny.
- Co?
- No u nas tak sie mówi....
- A tak po ludzku.
- Tak po ludzku to... nie jestem już na Ciebie zła.
- Tak? Dzięki. Czyli możemy być już razem. - złapał mnie i przytulił do siebie i pocałował. Kocham go, ale... Wow. Ja go kocham...kocham go, ale to chyba Dawid jest tym jedynym dlatego odepchnęłam Harry'ego
- Myślałam, że już wszystko ok...
- Ok..ale ja jestem z Dawidem. - musiałam go okłamać.
- Jesteś z Dawidem.
- Nie ja...
- Czyli nie jesteś?
- Jeszcze nie, ale wszystko idzie w dobrym kierunku i nie chcę aby coś się między nami zepsuło, dlatego ... przyjaciele? - wyciągnęłam rękę do niego.
- Przyjaciele.- powiedział podając mi rękę.
- A i dzięki za prezenty - dałam mu buziaka w policzek
- Nie ma sprawy i tak jesteś więcej warta. - uśmiechnęłam się.
- Pozwolisz, że wrócę do gości.
- Jasne, leć.
- Może zostaniesz.
- Nie...
- Prosze....Może któraś z moich koleżanek z Polskie wpadnie Ci w oko.
- Może...
- No choć.
- No dobra - i wróciliśmy do gości. Reszta wieczoru była cudowna. Noc też, wszyscy się świetnie bawili...Tańczyliśmy, oglądaliśmy moje zdjęcia z dzieciństwa z różnych klas i wiele innych. Impreza skończyła się o 5 nad ranem. Dawid wraz z Filipem odwiózł mnie i Magdę do mnie do domu, a sami choć nie mieli gdzie spać zostali również. Ja z Magdą spałam u mnie. Rodziców nie było. A chłopaki spali w salonie. Dawid na kanapie, a Filip na rozkładanym fotelu. Usnęliśmy wszyscy od razu.
czwartek, 28 lutego 2013
poniedziałek, 18 lutego 2013
Rozdział 22
Spałam jak kamień. Spałabym jeszcze dłużej gdyby nie dzwonek do drzwi, który mnie obudził. Była 10. Zeszłam na dół w samej piżamie. Był to listonosz.
- Panna Natalia Mikler?
- Tak, a o co chodzi ?
- Proszę to podpisać. - podpisałam coś tam po czym do mieszkania zaczęli wchodzić ludzie z kwiatami i pudełkiem.
- Ma pani bardzo dobrego kolegę. - po czym podał mi list i wyszedł.
- Panna Natalia Mikler?
- Tak, a o co chodzi ?
- Proszę to podpisać. - podpisałam coś tam po czym do mieszkania zaczęli wchodzić ludzie z kwiatami i pudełkiem.
- Ma pani bardzo dobrego kolegę. - po czym podał mi list i wyszedł.
Natalia.
Piszę ten list, gdyż wiem, że osobiście nie chciałabyś ze mną rozmawiać.
A przecież, nawet jeśli nie chcesz mnie znać muszę złożyć Ci życzenia i dać prezent,
no ewentualnie kilka, mam nadzieję, że Ci się spodobają.
A życzę Ci wszystkiego co najlepsze.
Byś po prostu była szczęśliwa.
Harry
Byłam zdziwiona aż tyle prezentów...Tyle kwiatów:
A do tego to pudełko z listem.
Za każdym razem kiedy Cię widziałem byłaś w sukience...
Zrozumiałem, że je lubisz mam nadzieję, że te także ci się spodobają
Otworzyłam pudełko a tam:
- One są śliczne. Ale nie myśl sobie Harry, że mnie przekupisz, choć prezenty z chęcią przyjme ;)
Na prawdę się cieszę, że pamiętał...albo przypomniał mu Zayn. Raczej to drugie... Ale i tak się cieszę, że dostałam jakieś prezenty. Nie czekając ani chwili dłużej założyłam jedną z sukienek. Długo zastanawiałam się, którą założyć, aż w końcu postanowiłam, że założę tą 8. Wyglądałam super...przynajmniej tak mi się wydawało. Przeglądałam się w lustrze, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Pomyślałam, że to listonosz z kolejnymi prezentami dla mnie. Jednak nie było to listonosz tylko Zayn.
- Hej. Najlepszego solenizantko.
- O hej. - uśmiechnęłam się do niego.
- A o to mój obiecany prezent.
- Ale nie trzeba było.
- Oj tam, ale żebyś o mnie pamiętała.
- Hehe nie zapomnę nigdy.
- Cieszę się - powiedział to wręczając mi ślicznie zapakowane pudełko. Otworzyłam się. To było cudne. Na ślicznej zielonej poduszeczce leżała niewielka bransoletka, z dwoma zawieszkami. Jedna z nich przypominała Zayn'a trzymająca połowę serduszka a druga przypominała mnie, która także trzymała połowę serduszka.
- Ojejku...Ale śliczna
- Podoba Ci się?
- Tak! Dziękuję. - przytuliłam Zayn'a
- Zapiąć?
- Nom. - uśmiechnęłam się, a Zayn zapiął mi bransoletkę na nadgarstku
- Cieszę się, że Ci się podoba, ale ja niestety muszę lecieć, bo jestem umówiony z Louisem na tworzenie nowej piosenki.
- Szkoda.
- No spotkamy się jeszcze, więc do zobaczenia, a i jeszcze raz najlepszego. - powiedział to całując mnie w policzek. Był to na prawdę miły gest, choć wiedziałam, że nic nie znaczył Tylko się uśmiechnęłam i zamknęłam za nim drzwi. Usiadłam w pokoju na fotelu i przyglądałam się nowemu prezentowi. Była na prawdę śliczna, a przy tym skromna. Jak na razie najlepszy prezent jaki kiedykolwiek dostałam. Siedziałam tak jeszcze długo i wpatrywałam się w bransoletkę. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Tym razem nie wiedziałam kto to może być. Był to Dawid.
- Hej. - zawołał - Gotowa na swoje najlepsze urodziny na świecie?
- Hej. Co ? Nie rozumiem.
- Oj nie musisz nic rozumieć.
- Ale ...
- Nie ma żadnego ale. Weź sobie jakiś sweterek na później. Zostaw rodzicom jakąś kartkę, że nocujesz dziś u koleżanki.
- U Nicole?
- Nie wiem jak ona tam się nazywa, ale pośpiesz się.
- No dobra, dobra idę. - wzięłam sobie dżinsową kurtkę:
Napisałam mamie kartke:
Mamo.
Nicole zaprosiła mnie do siebie na noc
wrócę jutro około po południu
nie martwcie się o mnie kocham was
Natalia
I wyszłam razem z Dawidem. Złapał mnie za rękę, uśmiechnął się do mnie i wsiedliśmy do jego auta.
- Gdzie jedziemy? - zapytałam
- A na co masz ochotę?
- Ym. Hm...Nie wiem. Szczerze... Może...Nie wiem. Mam nadzieję, że ty masz jakieś pomysły.
- Czy mam...Oczywiście. Zaczniemy od London Eye.
- O niee...
- Co czemu?
- Już byłam tam i...ten no...
- No co?
- Wiesz mam paniczny lęk wysokości.
- Hehe tak? Ja też
- Hehe no to nie idziemy
- Hehe wręcz przeciwnie idziemy.
- Co o nie...
- Oj proszę. - samochód się zatrzymał gdyż dojechaliśmy do centrum miasta. Ku naszemu zdziwieniu przy London Eye, nie było żadnej kolejki.
- O widzisz mamy szczęście ostatni wagon. Idealnie dla nas. - oznajmił Dawid
- O nie.
- Tak.
- Nie nie nie nie...
- Hehe chcesz się założyć. - podniósł mnie i zaniósł wprost do wagonika. Zapłacił za nas, dołączył do mnie i za chwilę wagonik ruszył. Zamknęłam oczy i jechałam tak. Dawid mnie objął a ja przytuliłam się do niego.
- Może otworzysz oczy? - zapytał
- Nie.
- Proszę...
- Nie
- No jak chcesz, ale żałuj. - Jedno krążenie trwa ok. 40 min.. Przez całe 1 okrążenie wcale nie otworzyłam oczu, lecz Dawid się uparł i zapłacił za 2.
- Będziemy tak jeździć póki nie otworzysz oczu.
- Hehe...To trochę potrwa.
- Może.
- Hehe - a ja nadal siedziałam z zamkniętymi oczami wtulona w Dawida. Siedzieliśmy w ciszy. Nie chciałam, jeździć cały czas w kółko, bo powoli zaczynało mi się to nudzić. Dlatego postanowiłam otworzyć oczy. Kiedy je otworzyłam patrzyłam sie na Dawida, on oczywiście nadal myślała, że moje oczy są zamknięte.Odkręciłam lekko głowę. Oczywiście z moim szczęściem, kiedy otworzyłam oczy byliśmy na samej górze, lecz ujrzałam przepiękną panoramę Londynu. Widziałam cały Parlament. Big Ben, Bridge Tower i wszystko. Dawid zobaczył, że otworzyłam oczy spojrzał się na mnie i uśmiechnął, po czym pocałował mnie w czoło przytulił jeszcze mocniej i w takiej ciszy siedzieliśmy do końca okrążenia.
"Przepraszam, że krótkie :c"
sobota, 16 lutego 2013
Rozdział 21
Obudziłam się w swoim pokoju w Londynie. Usiadłam na łóżku i łza spłynęła mi po policzku. Wiedziałam, że tutaj Harry'ego moge tak naprawdę spotykać codziennie, a nie bardzo tego chciałam. Jutro moja osiemnastka a ja spędzę ją z rodzicami i Nicole. Przynajmniej się cieszę, że mam Nicole. Oczywiście wolałabym mieć zwykłą osiemnastkę...Taką jaką mieli wszyscy z mojej klasy. Luźna imprezka i wszyscy znajomi. No trudno może zrobię większą imprezę na moją 19, ale to już nie będzie to samo. Dziś był czwartek nie miałam ochoty iść do szkoły. Postanowiłam, że zacznę chodzić od poniedziałku. Zeszłam na dół oczywiście rodzice byli w pracy, a na stole leżała kartka
Natalia
Był tu jakiś chłopak. Nie widziałam go wcześniej,
przedstawił się
ale nie mogę sobie przypomnieć jak się nazywa,
kazał przekazać, że musi porozmawiać z Tobą o Hawym jakoś tak
prosił o spotkanie w parku o 12.
Mama
PS. w lodówce masz śniadanie do odgrzania
Ok...dziwne...ciekawe kto to mógł być. Wydaje mi się, że Zayn, albo Harry tu był, a przedstawił się jako kto inny bo wiedział, że z nim bym się nie zobaczyła...Niee...Przecież mama widziała Harry'ego więc by go poznała. No cóż, aby się dowiedzieć muszę pójść do parku. Spojrzałam na zegarek była 11. Miałam godzine. Spokojnie zjadłam sobie śniadanie i poszłam się ubrać. Ubrałam się w:
I byłam gotowa do wyjścia. Była godzina 11.40, więc mogłam sobie spokojnie dojść do parku. Doszłam w 10 minut i zaczęłam się zastanawiać, gdzie miałam się z tym kimś spotkać. Nie wiedziałam co zrobić, więc usiadłam na ławce w centrum parku i czekałam. Próbowałam skontaktować się z Magdą, ale bez skutku. Zastanawiałam się czy się na mnie obraziła...Ale za co? Przecież nic nie zrobiłam. Długo się tak zastanawiałam, póki ktoś nie zakrył mi oczu rękoma.
- Zgadnij kto to?
- Ym...nie wiem...
- Jak to? Nie poznajesz swego kumpla?
- Dawid?
- We własnej osobie. - przecież mama mówiła, że go wcześniej nie widziała, albo po postu dawno...i się zmienił...
- Jak się tu znalazłeś? - zapytałam
- A...Tata ma szkolenie nie daleko, więc postanowiłem, że pojadę z nim.
- No fajne, ale po co...
- Eh...Musimy pogadać. - nie lubię tego tonu, którego użył właśnie teraz. Jakby oznaczał "To nie będzie przyjemna rozmowa" ale cóż...kiedyś takie rozmowy muszą nastąpić...
- No wiem...
- To może zacznę.
- Przepraszam....Za to, że tak wtedy uciekłem...spanikowałem i...i... jakoś tak wyszło.
- No ok.
- Ale wiesz chciałbym jednak abyś mi wytłumaczyła wszystko.
- Ale wszystko...wszystko?
- Wszystko, wszytko...
- No dobra, ale ostrzegam to będzie dłuuuga historia.
- No dobra może przeżyję...
- Hehe zawsze musisz dodać jakiś swój komentarz.
- No a jak. ;) Znasz mnie przecież...chyba
- Znam...:P
- Hehe no dobra, ale opowiadaj...
- Jak chcesz...- i zaczęłam mu wszystko opowiadać...
- Co??? Ten Brytyjczyk co był u Ciebie to ten cały Harry.
- We własnej osobie.
- I nie załatwiłaś mi jego autografu...wiesz co...
- Dzięki..naprawdę...bo najważniejsze, że jest sławny -,-
- Oj żartowałem...Nie fochaj się... I tak wiedziałem kto to był.
- Jasne...
- No...a jak twojej Mamie był powiedział, że chce o nim pogadać
- No fakt, a skąd wiedziałeś gdzie mieszkam.
- Magda.
- A nie wiesz czy się na mnie obraziła.?
- Nie czemu?
- Bo dzwonię do niej to nie odbiera ani nic.
- Nie wiem może mama jej telefon zabrała.
- Może...dobra nieważne...
- A tak ogólnie to Harry to świnia
- Co?
- Tak Cię skrzywdzić.
- No cóż takie życie.
- Ja bym Cię nigdy nie skrzywdził.
- Wiem - uśmiechnęłam się i chciałam pocałować go w policzek, lecz on odkręcił głowę i pocałowałam go w usta, co przemieniło się w jeden długi namiętny pocałunek.
- To co mogę Cię odprowadzić?
- Jasne. - uśmiechnęłam się...Tym razem uśmiech nie zniknął z mojej twarzy. Dawid objął mnie i tak wracaliśmy przez cały czas, aż do mojego domu.
- Może wejdziesz? - zapytałam gdy doszliśmy do domu
- Dzięki, ale muszę jeszcze coś załatwić.
- Ok.
- To do jutra - i znowu mnie pocałował. To było cudowne nigdy wcześniej nie czułam się tak cudownie. Weszłam do domu, godzina była obiadowa, więc żałowałam, że nie poszłam z Dawidem na lunch. Trudno postanowiłam zrobić sobie kanapki i reszta dnia spędzić przed TV. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Mogłam się domyślić. Przed drzwiami stał Zayn. Także chciał porozmawiać o Harry'm.
- Hej - oznajmił
- Hej. Może wejdziesz?
- Z chęcią.
- Coś do picia.?
- Nie dzięki.
- Pewnie chcesz pogadać o Harry'm?
- Aż tak to widać?
- Nie po prostu...Ostatnio też przyszedłeś tylko po to więc się domyśliłam.
- No tak, ale nie myśl sobie, że Cię nie lubię i że przychodzę tylko po to o co mnie Harry poprosi.
- Nie no spoko. Nawet tak nie pomyślałam.
- Oj Harry prosi o kolejną szansę.
- Wiesz szczerze większe prawdopodobieństwo jest jak się trochę postara, a nie..wyśle swojego kumpa i myśli, że wszystko załatwione.
- Też mu to mówiłem, ale on jest uparty...nie chciałem się z nim kłócić i chętnie cię odwiedzę, więc wpadłem.
- Miło mi. :)
- Hehe. - Rozmawialiśmy jeszcze długo...Nie tylko o Harrym, ale ogólnie. Nagle doszliśmy do tematu o mojej osiemnastce.
- O...wkroczysz w świat dorosłych...
- No można tak powiedzieć
- Cieszysz się...
- Sama nie wiem - nasz rozmowa jeszcze długo trwała, aż dobiła godzina 18.
- Chyba się zasiedziałem, będę leciał.
- No szkoda.
- Wpadne jutro z prezentem.
- Ale nie trzeba. :)
- Oj tam...to przynajmniej złożyć życzenia.
- Będę czekała.
- Okej - pożegnałam się z nim i wyszedł. Pozmywałam naczynia. Przebrałam się w piżamę. Położyłam do łóżka jeszcze przed przyjazdem rodziców. Nie wiem kiedy, ale usnęłam bardzo wcześnie.
Rozdział 20
Nie mogłam stać na klatce schodowej w nieskończoność, więc wróciłam do mieszkania. Nadal stał tam Harry. Nie miałam ochoty na niego patrzeć. Rozmawiać z nim tym bardziej...Niestety jeżeli bym się nie odezwała stał by tam tak samo przez cały czas.
- I co zadowolony jesteś z Siebie?
- Ja? Co zrobiłem.
- Zniszczyłeś mi życie.
- Zniszczyłem?
- Tak! Zrozum to wreszcie! - chyba nie powinnam tego krzyczeć. Harry pobladł, a mi jakoś tak zrobiło się przykro. - Nie..Ja nie chciałam..
- Daj spokój. Jak zmienisz zdanie, mieszkam przez trzy tygodnie w hotelu na Krakowskim Przedmieściu. - i wyszedł. A ja stałam przed drzwiami tak samo jak wtedy, kiedy Dawid...Nie chce o tym myśleć. Jak można kochać dwóch chłopaków na raz. Nie życzę tego, nawet największemu wrogowi. To uczucie jest okropne. Nie chcę zranić nikogo. Muszę coś wymyślić...Tylko co? To właśnie mnie przeraża. Mam na to trzy tygodnie póki Harry jest jeszcze w Polsce. Ale wątpię, abyśmy mieli w Warszawie choć jeden moment aby razem pogadać. Zapewne ktokolwiek go zobaczy będzie leciał do niego po autograf bądź fotkę. Dobra Harry potem najpierw Dawid.
- I co zadowolony jesteś z Siebie?
- Ja? Co zrobiłem.
- Zniszczyłeś mi życie.
- Zniszczyłem?
- Tak! Zrozum to wreszcie! - chyba nie powinnam tego krzyczeć. Harry pobladł, a mi jakoś tak zrobiło się przykro. - Nie..Ja nie chciałam..
- Daj spokój. Jak zmienisz zdanie, mieszkam przez trzy tygodnie w hotelu na Krakowskim Przedmieściu. - i wyszedł. A ja stałam przed drzwiami tak samo jak wtedy, kiedy Dawid...Nie chce o tym myśleć. Jak można kochać dwóch chłopaków na raz. Nie życzę tego, nawet największemu wrogowi. To uczucie jest okropne. Nie chcę zranić nikogo. Muszę coś wymyślić...Tylko co? To właśnie mnie przeraża. Mam na to trzy tygodnie póki Harry jest jeszcze w Polsce. Ale wątpię, abyśmy mieli w Warszawie choć jeden moment aby razem pogadać. Zapewne ktokolwiek go zobaczy będzie leciał do niego po autograf bądź fotkę. Dobra Harry potem najpierw Dawid.
***
Siedziałam w kawiarni i czekałam na Magdę. Za 20 minut była. Oczywiście jak to ona musiała się spóźnić. Albo to albo tamto. Mogę się założyć, że pewnie tym razem była z "Filipkiem". No cóż taka miłość. Gorzej jeżeli ktoś ma ich dwie.
- No hej. Po co chciałaś się ze mną spotkać? - Magda usiadła na krzesełku obok.
- Mam problem, ogromny.
- Ojej...
- Dzień dobry, czy coś panienki zamawiają? - zapytał kelner podchodząc do nas. Dziwne było to że siedzę tu około pół godziny i nikt nie podszedł do mnie z pytaniem czy coś zamawiam, ale jak podeszła Magda to od razu.
- Poprosimy 2 razy deser lodowy.
- Jakie smaki.
- Ja proszę czekoladowo-śmietankowy
- Ja waniliowo-colowy - nie rozumiem Magdy...Jak można lubić smaki colowe...
- Ok. Zaraz podam.
- No dobra to jaki ten problem? - zapytała zaciekawiona Magda
- Wiesz może najpierw niech nam lody przyniosą bo to będzie dłuższa historia.
- No okej.
- A jak twoje sprawy z Filipem? ;)
- Co? Ym zerwaliśmy.
- Co? już?
- Tak...
- Ale czemu??
- Powiedział, że nie ma czasu na związki, bo musi się dostać na wymarzone studia.
- Co? Jaki ...
- No właśnie....
- Żal...:/
- Proszę o to wasze desery - kelner przyniósł nam nasze zamówienia.
- Dziękujemy, ile się należy...? - zapytałam
- A...na koszt firmy.
- Oooo...dzięki
- No dobra, ale chyba miałyśmy gadać o Tobie Natalia, anie o mnie tak?
- No tak. Więc to było tak... - opowiedziałam Magdzie całą historie.
- O...współczuje
- Naprawdę nie wiem. Kocham Harry'ego, ale coś mnie ciągnie do Dawida...
- No wiesz, niestety w tym wyborze ja Ci nie pomogę.
- No wiem, ale musiałam się komuś wygadać
- A kiedy twoi rodzice przyjeżdżają?
- Jutro rano.
- I wracasz do Londynu?
- Tak...niestety.
- Szkoda.
- Nom - rozmawiałyśmy jeszcze długo... w końcu musiałyśmy się pożegnać. Jutro wyjeżdżam a jestem jeszcze nie spakowana...
***
Wstałam późno, około 11...Ku mojemu zdziwieniu rodziców jeszcze nie było. To dobrze mogłam jeszcze spotkać się z Magdą. Zastanawiałam się czy napisać do Harry'ego. A może zadzwonię Tak to dobry pomysł. Dzwoniłam, ale nie odbierał...Rozumiem mógł mieć zdjęcia czy coś... Dzwoniłam do Magdy, Ady, Adka, Dawida...nikt nie odbierał. Nagle dostałam sms'a od Mamy abyśmy spotkali się na lotnisku. Więc zamówiłam taksówkę i pojechałam na lotnisku. Byli tam rodzicie...Za chwilę miał odlatywać samolot, więc bez pożegnania z nikim poleciałam do Londynu
Rozdział 19
Nie mogłam uwierzyć w to co widziałam Przede mną stał Harry. Nie wiem jak mnie znalazł, ale był na prawdę wkurzony. Zaczęłam się zastanawiać jak wytłumaczę mu moje zniknięcie, ale chwila...Przecież nie muszę mu się z niczego tłumaczyć. Nie byliśmy razem, a to, że się o mnie martwi...To naprawdę miłe, ale nie musiał. Jednak prawdopodobnie będzie miał pretensje o to, że pojechałam bez słowa. Nawet bez pożegnania. Trochę mi się go żal zrobiło, ale moje życie na nowo stało się wspaniałe. A to właśnie przez Harry'ego moje życie stanęło do góry nogami. Przez niego płakał, ale też i się śmiałam. Przez niego moje uczucia zostały skrzywdzone, ale też czasami były cudowne. Dlaczego po każdym minusie muszę dopowiedzieć Sobie słowa o jego dobrych stronach? Nie! Zranił mnie, na pewno nie będę już go darzyła takim samym uczuciem jak kiedyś. Stałam tak długo, a Harry'emu patrząc na mnie humor się polepszył. Jednak kiedy spróbowałam coś powiedzieć Harry zareagował tak, jak nigdy przedtem.
- Ym hej? Co ty tu robisz? - zapytałam go ze zdziwieniem.
- Kto przyszedł? - usłyszałam głos Dawida z drugiego pokoju. Na twarzy Harry'ego pokazał się smutek, zapewne dlatego, że znalazłam sobie kogoś innego, ale przecież życie nie kończy się na nim, niestety jemu chyba wydawało się inaczej, gdyż zaraz przyjął poważną minę, która pokazywała, że nim nie warto zaczynać. Znałam go trochę i wiedziałam jaki jest. Jeżeli na czymś mu zależy to na pewno nie odpuści. Harry może i jest przystojny, słodki czarujący, miły uprzejmy...mogłabym tak wymieniać w nieskończoność, ale Ja jestem z Warszawy on z Londynu. Chciałabym mieszkać tutaj w Polsce z przyjaciółmi, z Dawidem. On pewnie wolałby w Londynie. On jest sławny nie mielibyśmy spokoju, przecież praktycznie na każdej gazecie na pierwszej okładce są jakiekolwiek plotki o One Direction, nie mielibyśmy normalnego życia, a dodatkowo zranił mnie, a Dawid? Dawida cechy także mogłabym wymieniać w nieskończoność, tylko on nie jest sławny...Byśmy mieli normalne życie...Obydwoje mieszkamy w Warszawie, a najlepsze jest to, że Dawid nigdy mnie nie zranił. Nigdy nawet mnie nie okłamał. Dla każdej osoby, która miała by wybierać między mega sławnym chłopakiem z One Direction ,a zwyczajnym chłopakiem...Odpowiedź byłaby prosta...Harry.
- To Harry.
- Kto? - Dawid wstał i podszedł do drzwi. Po imieniu na pewno nie wiedział o kogo mi chodzi, ale kiedy go zobaczył, od razu przypomniał sobie kim jest. Przedstawiłam ich ze sobą, po czym obydwaj zrobili dziwne miny i spuścili głowy,a Dawid poszedł z powrotem do pokoju.
- To nie masz mi nic do powiedzenia? - zapytał zdziwiony Harry.
- A co ja mam Tobie mówić?
- A może jakieś wyjaśnienia, przecież wyjechałaś bez słowa.
- No tak, ale przecież nie jesteśmy razem i nie muszę Ci się zwierzać z tego wszystkiego co robię.
- Masz rację, ale myślałem, że byliśmy przyjaciółmi.
- Właśnie byliśmy. Ale wiesz przyjaciele Sobie wierzą i są ze sobą na dobre i na złe. - rozmawialiśmy po angielsku. Na szczęście, nie chciałabym, aby Dawid wiedział co stało się w Londynie. Mógłby sobie wtedy pomyśleć, że coś mnie z nim nadal łączy, a przecież po pierwsze nie chciała tego, a po drugie to nie prawda
- Wiem przepraszam - Harry próbował się tłumaczyć - Daj mi jeszcze drugą szansę.
- Nie, nie wiem czy znowu moglibyśmy być przyjaciółmi, a co dopiero abym Ci dała drugą szansę.
- Ale...Ja Cie Kocham! - byłam w szoku. Po pierwsze tym co Harry powiedział, a po drugie tym, że te słowa dla każdego są znajome. Kto by nie wiedział co to znaczy I love you. Usłyszałam jak w pokoju coś sie dzieje. Za chwilę Dawid, który właśnie wyszedł z tego pokoju spojrzał na mnie ze złowrogą miną, po czym wyszedł. Byłą zła na Harry'ego, ale musiałam wybiec za Dawidem.
- Poczekaj! - krzyczałam za nim.
- Co chcesz?
- To nie tak jak myślisz...
- A jak? Wiesz co nie tłumacz się. Zapomnij o dzisiejszym dniu. Zapomnij o nas. - po czym wyszedł z bloku, a ja zostałam sama na klatce schodowej.
- Ym hej? Co ty tu robisz? - zapytałam go ze zdziwieniem.
- Kto przyszedł? - usłyszałam głos Dawida z drugiego pokoju. Na twarzy Harry'ego pokazał się smutek, zapewne dlatego, że znalazłam sobie kogoś innego, ale przecież życie nie kończy się na nim, niestety jemu chyba wydawało się inaczej, gdyż zaraz przyjął poważną minę, która pokazywała, że nim nie warto zaczynać. Znałam go trochę i wiedziałam jaki jest. Jeżeli na czymś mu zależy to na pewno nie odpuści. Harry może i jest przystojny, słodki czarujący, miły uprzejmy...mogłabym tak wymieniać w nieskończoność, ale Ja jestem z Warszawy on z Londynu. Chciałabym mieszkać tutaj w Polsce z przyjaciółmi, z Dawidem. On pewnie wolałby w Londynie. On jest sławny nie mielibyśmy spokoju, przecież praktycznie na każdej gazecie na pierwszej okładce są jakiekolwiek plotki o One Direction, nie mielibyśmy normalnego życia, a dodatkowo zranił mnie, a Dawid? Dawida cechy także mogłabym wymieniać w nieskończoność, tylko on nie jest sławny...Byśmy mieli normalne życie...Obydwoje mieszkamy w Warszawie, a najlepsze jest to, że Dawid nigdy mnie nie zranił. Nigdy nawet mnie nie okłamał. Dla każdej osoby, która miała by wybierać między mega sławnym chłopakiem z One Direction ,a zwyczajnym chłopakiem...Odpowiedź byłaby prosta...Harry.
- To Harry.
- Kto? - Dawid wstał i podszedł do drzwi. Po imieniu na pewno nie wiedział o kogo mi chodzi, ale kiedy go zobaczył, od razu przypomniał sobie kim jest. Przedstawiłam ich ze sobą, po czym obydwaj zrobili dziwne miny i spuścili głowy,a Dawid poszedł z powrotem do pokoju.
- To nie masz mi nic do powiedzenia? - zapytał zdziwiony Harry.
- A co ja mam Tobie mówić?
- A może jakieś wyjaśnienia, przecież wyjechałaś bez słowa.
- No tak, ale przecież nie jesteśmy razem i nie muszę Ci się zwierzać z tego wszystkiego co robię.
- Masz rację, ale myślałem, że byliśmy przyjaciółmi.
- Właśnie byliśmy. Ale wiesz przyjaciele Sobie wierzą i są ze sobą na dobre i na złe. - rozmawialiśmy po angielsku. Na szczęście, nie chciałabym, aby Dawid wiedział co stało się w Londynie. Mógłby sobie wtedy pomyśleć, że coś mnie z nim nadal łączy, a przecież po pierwsze nie chciała tego, a po drugie to nie prawda
- Wiem przepraszam - Harry próbował się tłumaczyć - Daj mi jeszcze drugą szansę.
- Nie, nie wiem czy znowu moglibyśmy być przyjaciółmi, a co dopiero abym Ci dała drugą szansę.
- Ale...Ja Cie Kocham! - byłam w szoku. Po pierwsze tym co Harry powiedział, a po drugie tym, że te słowa dla każdego są znajome. Kto by nie wiedział co to znaczy I love you. Usłyszałam jak w pokoju coś sie dzieje. Za chwilę Dawid, który właśnie wyszedł z tego pokoju spojrzał na mnie ze złowrogą miną, po czym wyszedł. Byłą zła na Harry'ego, ale musiałam wybiec za Dawidem.
- Poczekaj! - krzyczałam za nim.
- Co chcesz?
- To nie tak jak myślisz...
- A jak? Wiesz co nie tłumacz się. Zapomnij o dzisiejszym dniu. Zapomnij o nas. - po czym wyszedł z bloku, a ja zostałam sama na klatce schodowej.
piątek, 15 lutego 2013
Rozdział 18
Stałam jak osłupiała. Nie mogłam uwierzyć w to co widziałam. Jak to się mogło wydarzyć, przecież wczoraj Magda...ym...nie wytrzymałam...
- Wow..! - zawołałam.
- Natalia? - zapytała zdziwiona Natalia.
- Ym...tak.
- Ja ten no..- zaczęła się tłumaczyć.
- Nie no ja nie mam pretensji tylko... Wczoraj byłaś nieśmiała, ja tu wchodzę a ty się z Filipem całujesz....
- A no to długa historia..
- Jak mogła być to długa historia, jeżeli usnęłyśmy obok siebie około 4, a teraz jest 8...Długa historia w 4 godziny..- była zdziwiona jej tłumaczeniem.
- No jakoś tak wyszło...- zaczął się tłumaczyć Filip.
- Ej...co wy tak krzyczycie z rana ? - właśnie do kuchni wszedł zaspany Dawid w samych spodenkach.
- A no...mamy nowy romans w grupie... - powiedziałam mu z uśmiechem na twarzy
- Jaki romans?
- No o to Ci dwoje.
- Filip z Magdą?
- A co zdziwiony...? - zapytał Filip.
- Hehe nie bulwersuj się...Nie no dla mnie spoko. - powiedział Dawid
- A moge się dowiedzieć jak w 4 godziny się wasz związek? - zapytałam
- O dobre pytanie. - zaśmiał się Dawid.
- To co ty opowiesz Skarbie, wiesz że ja nigdy nie umiałam opowiadać?
- Magda może bez takich czułości..- zaśmiałam się
- Hehe zazdrosna?
- Co..?
- Ej no cicho...potem zaczniecie o tym dyskutować, a może teraz Filip opowie całą historie...- Dawid chyba był strasznie ciekawy. Co prawda ja też, nie wiem jak można stworzyć w związek z nicości w 4 godziny.
- No dobra to było tak...- zaczął Filip - Wczoraj ja położyliśmy się spać, ja także próbowałem, ale niestety nie wychodziło mi to, więc poszedłem do kuchni i zobaczyłem, że jest tam też Magda i zaczęliśmy rozmawiać...Gadaliśmy tak z 15 minut i postanowiliśmy obejrzeć film, więc sie ubraliśmy i wyszliśmy do wypożyczalni filmów, i wypożyczyliśmy jakąś komedie romantyczną, bo przecież Magda nic innego nie chciała.
- No co...- Magda zrobiła taką minę, jakby chciała się fochnąć, ale zrezygnowała.
- No dobra...kontynuuj - odpowiedziałam.
- Więc tak: Za chwilę wróciliśmy do domu i włączyliśmy film. Ja nie wiem jak Dawid mógł się nie obudzić... Ale dalej...Jakoś tak wyszło, że siedzieliśmy obok siebie, coraz bliżej i Magda sie do mnie przytuliła. Kiedy film się skończył powiedziałem Magdzie, że ja też ją kocham, tak jak ona mnie...
- Czekaj... Skąd wiedziałeś, co Magda do Ciebie czuje? - zapytałam. Byłam troche tym zdziwiona.
- Ym...ten no...podsłuchałem waszą rozmowe w kuchni...
- To byłeś ty?!
- Też się zdziwiłam - odparła Magda
- No dobra a dalej? - Dawida chyba interesowała bardziej historia niż nasze komentarze.
- Dalej. Ym no Magda się uśmiechnęła i poszła do kuchni po picie, poszedłem za nią i zaczęliśmy no ten no...
- No wiemy - dodał Dawid, zdziwiło mnie to bo nie lubił jak przerywało się komuś, albo mu
- No i wtedy weszłaś ty...- Zaśmiała sie Magda
- Hehehe...Dobrzy jesteście. Dobra gołąbeczki ja ide sie ubrać... - i wyszłam. Poszłam do łazienki i ubrałam się w dżinsy i t-shirt. Moje mieszkanie nie jest duże, ale nie wiedziałam gdzie są inni. Zaczęłam ich szukać. nagle zobaczyłam tylko Dawida, który siedział na niewielkim, ale za to rozkosznym balkonie i oznajmił mi, że urwali sie na spacer i jakiś deser do kawiarni.
- Hehe...Ale co tam spędzę dzień przed TV.
- Hej...jak chcesz możemy spędzić popołudnie razem?
- O...chętnie - i uśmiechnęłam się. I tak jak powiedział spędziłam całe popołudnie z Dawidem. Byliśmy w kinie, co prawda na strasznie nudnym, ale sala była pusta więc rzucaliśmy się popcornem. Cały dzien był super. Po koniec dnia oglądaliśmy film. Było na prawdę wesoło i romantycznie pod sam koniec przybliżyliśmy się do siebie...Nasze usta były coraz bliżej, a tu nagle dzwonek do drzwi. Zdenerwowałam się wstałam i podeszłam do drzwi. Byłam w kolejnym szoku. Prze de mną stał Harry.
- Hehehe...Dobrzy jesteście. Dobra gołąbeczki ja ide sie ubrać... - i wyszłam. Poszłam do łazienki i ubrałam się w dżinsy i t-shirt. Moje mieszkanie nie jest duże, ale nie wiedziałam gdzie są inni. Zaczęłam ich szukać. nagle zobaczyłam tylko Dawida, który siedział na niewielkim, ale za to rozkosznym balkonie i oznajmił mi, że urwali sie na spacer i jakiś deser do kawiarni.
- Hehe...Ale co tam spędzę dzień przed TV.
- Hej...jak chcesz możemy spędzić popołudnie razem?
- O...chętnie - i uśmiechnęłam się. I tak jak powiedział spędziłam całe popołudnie z Dawidem. Byliśmy w kinie, co prawda na strasznie nudnym, ale sala była pusta więc rzucaliśmy się popcornem. Cały dzien był super. Po koniec dnia oglądaliśmy film. Było na prawdę wesoło i romantycznie pod sam koniec przybliżyliśmy się do siebie...Nasze usta były coraz bliżej, a tu nagle dzwonek do drzwi. Zdenerwowałam się wstałam i podeszłam do drzwi. Byłam w kolejnym szoku. Prze de mną stał Harry.
środa, 13 lutego 2013
Rozdział 17
Otworzyłam drzwi i zaczęłam krzyczeć. Widziałam tyle osób, których nie widziałam kilka miesięcy a stęskniłam się za nimi jakbym nie widziała ich od kilku lat. Cudowne uczucie. Zaczęłam witać wszystkich i zapraszać ich do środka. Przyszło kilka osób więcej. Nie przeszkadzało mi to, wręcz przeciwnie cieszyłam się, że poznam nowych ludzi. Nie było nowych twarzy wiele. Zaledwie 3 osoby. Dwóch chłopaków i jedna dziewczyna. Jeden z chłopaków był to kuzyn Adka, który przyjechał do niego w odwiedziny. Chłopak był blondynem o zielonych oczach średniego wzrostu. Gust miał niezły. Rurki, biały t-shirt, rozpięta koszula i trampki. Gdybym nie była zakochana w Dawidzie, mogłabym powiedzieć, że się ponownie zakochałam. Drugi chłopak był brunetem o brązowych oczach. Jak na swój wiek był wysoki. Ubrany był podobnie jak ten pierwszy. Dziewczyna wydawała się sympatyczna. Jak się potem okazało, na nowo poznana nam osoba należała do tych co bawią się z narkotykami. Nie bardzo nam to odpowiadało, więc poprosiliśmy dwóch nam nie dawno poznanych chłopców, aby wyszła. Na początku był niezły spór, w którym Magda nieźle oberwała. Szybko pobiegłam po lód by zapobiec siniakowi. Nie było go, aż tak bardzo widać i mogliśmy na nowo wrócić do zabawy. W czasie zabawy było wiele śmiechów. Kiedy wszyscy tańczyli, zabrałam Magde do kuchni, by przygotowała ze mną popcorn. Wpadałam na pomysł, aby także zamówić pizze. W czasie przygotowań oczywiście zaczęłyśmy rozmawiać. Wydawało mi się, że jedynie w kuchni można było spokojnie porozmawiać.
- No to jak moja domówka? - zapytałam z szerokim uśmiechem na twarzy.
- Wiesz...mówi się: "Jak pierwsza domówka takie wszystkie będą"
- Ale to nie jest pierwsza moja domówka.
- Jest.
- Nie.
- Tak.
- A w 2 klasie gim. Kiedy mikrofalówka zaczęła się palić, a Filipowi porwały się spodnie.
- Hahahahhaha pamiętam to. Jeden ze śmieszniejszych momentów w moim życiu.
- Hehe... u mnie też.
- Ale widzisz, to była twoja pierwsza domówka.
- Nie zaliczyłabym tego pod domówkę, bo obok byli rodzicie, ale nawet jeśli to tamta była niezła, więc inne, czyli również ta powinny być super.
- No niby tak.
- Jak na razie zapowiada się, że ta także będzie niezła. - rozmawiałyśmy jeszcze chwile, jakbyśmy całkiem zapomniały o imprezie, choć nie wiem jak to możliwe skoro muzyka była na prawdę głośna, a siedziałyśmy w pokoju obok. Co prawda przy zamkniętych drzwiach, ale nie były to jakieś specjalne drzwi, lecz zwykłe, najnormalniejsze drzwi.
- Mam pytanko...
- Ym... Jakie? - zapytała zaciekawiona Magda.
- Co masz zamiar zrobić ze względu na Filipa?
- Że co...?
- Przecież wiem, że jesteś w nim zakochana.
- No może...Ale wiesz, że jestem nieśmiała.
- Dlatego muszę Ci pomóc.
- Nie dzięki. Po ostatniej Twojej pomocy przy Sylwku...Chyba nie muszę kończyć.
- Nie moja wina, że chłopak nie był zainteresowany.
- Nie zainteresowany? Był, nawet bardzo. Wystraszyłam go, bo mi pomagałaś.
- Oj no dobra...Przepraszałam Cię już za to, a jak pamiętam to mi wybaczyłaś, więc może nie wracajmy do tego?
- No spoko.
- A z Filipem co w końcu, bo nie dokończyłaś...
- Na razie nic...Ale nie chce Twojej pomocy.
- No dobra...dobra...A co masz zamiar zrobić?
- Szczerze...? Jeszcze nie wiem...
- No to...
- Nie nie pomagasz mi..!
- Wiem...:P
- Wiesz...Chciałabym mu wszystko powiedzieć...
- No to na co czekasz?
- I co mam mu powiedzieć?
- Podobasz mi się...zakochałam sie w Tobie...Jak Cię widzę mam ochotę się do Ciebie przytulić?
- No widzisz i lecisz...
- Jasne...- Usłyszałyśmy jak ktoś wybiegł z kuchni.
- Słyszałaś? - zapytałam ze zdziwieniem.
- Tak. Kto to mógł być?
- Nie wiem...może Filip?
- Hahahaha tak...jasne...
- No wiesz...Nie musiałabyś mu wtedy nic mówić, bo już by wiedział.
- No może...
- Dobra, przekąski gotowe.
- Ok to idziemy?
- Jasne - i wyszłyśmy, odebrałyśmy pizze, którą właśnie dostarczono, wyłączyłyśmy muzykę, włączyliśmy film i zaczęliśmy oglądać. Film był super. Straszny, ale oczywiście każdy co chwile komentował, więc było wiele śmiechów. Za 2 godziny film się skończył i wszyscy porozchodzili sie do domu, a ja musiałam posprzątać po imprezie. Na szczęście Magda, Filip i Dawid zostali by pomóc. Był na prawdę straszny bałagan. Około 4 nad ranem uwinęliśmy się i byliśmy zmęczeni na maxa. Chłopaki także byli zmęczeni i bez sensu by jechali przez pół miasta do swoich mieszkań, dlatego postanowili przenocować u mnie. Ja z Magdą spałyśmy u mnie w pokoju. Dawid w salonie na kanapie, a Filip w sypialni moich rodziców. Ale to było bez sensu, aby dwie osoby spały na mniejszym łóżku, a jeden sam Filip na dużym łóżku w sypialni, więc się zamieniliśmy. Nie wiem kiedy, ale jak się położyłam to od razu usnęłam.
Kilka godzin później obudziłam się o godzinie 7. Myślałam, że wstałam pierwsza, bo była to na prawdę wczesna godzina, jak na czas po imprezie i to po niezłej imprezie, lecz jednak nie byłam pierwsza, gdyż obok mnie było puste miejsce, na którym powinna leżeć Magda. Chwile zastanowiłam się gdzie może być... Może wyszła do sklepu albo...w każdym razie nie było jej w domu, gdyż była absolutna cisza. Postanowiłam poczekać, wiedziałam, że kiedyś będzie musiała wrócić do tego pokoju. Leżałam z 5 minut. Niewiele, ale znudziło mi się, więc postanowiłam pójść się napić. Zbliżając się do kuchni słyszałam jakieś głosy...Coraz głośniejesze kiedy stanęłam w drzwiach kuchni byłam zdziwiona tym co zobaczyłam.
- No to jak moja domówka? - zapytałam z szerokim uśmiechem na twarzy.
- Wiesz...mówi się: "Jak pierwsza domówka takie wszystkie będą"
- Ale to nie jest pierwsza moja domówka.
- Jest.
- Nie.
- Tak.
- A w 2 klasie gim. Kiedy mikrofalówka zaczęła się palić, a Filipowi porwały się spodnie.
- Hahahahhaha pamiętam to. Jeden ze śmieszniejszych momentów w moim życiu.
- Hehe... u mnie też.
- Ale widzisz, to była twoja pierwsza domówka.
- Nie zaliczyłabym tego pod domówkę, bo obok byli rodzicie, ale nawet jeśli to tamta była niezła, więc inne, czyli również ta powinny być super.
- No niby tak.
- Jak na razie zapowiada się, że ta także będzie niezła. - rozmawiałyśmy jeszcze chwile, jakbyśmy całkiem zapomniały o imprezie, choć nie wiem jak to możliwe skoro muzyka była na prawdę głośna, a siedziałyśmy w pokoju obok. Co prawda przy zamkniętych drzwiach, ale nie były to jakieś specjalne drzwi, lecz zwykłe, najnormalniejsze drzwi.
- Mam pytanko...
- Ym... Jakie? - zapytała zaciekawiona Magda.
- Co masz zamiar zrobić ze względu na Filipa?
- Że co...?
- Przecież wiem, że jesteś w nim zakochana.
- No może...Ale wiesz, że jestem nieśmiała.
- Dlatego muszę Ci pomóc.
- Nie dzięki. Po ostatniej Twojej pomocy przy Sylwku...Chyba nie muszę kończyć.
- Nie moja wina, że chłopak nie był zainteresowany.
- Nie zainteresowany? Był, nawet bardzo. Wystraszyłam go, bo mi pomagałaś.
- Oj no dobra...Przepraszałam Cię już za to, a jak pamiętam to mi wybaczyłaś, więc może nie wracajmy do tego?
- No spoko.
- A z Filipem co w końcu, bo nie dokończyłaś...
- Na razie nic...Ale nie chce Twojej pomocy.
- No dobra...dobra...A co masz zamiar zrobić?
- Szczerze...? Jeszcze nie wiem...
- No to...
- Nie nie pomagasz mi..!
- Wiem...:P
- Wiesz...Chciałabym mu wszystko powiedzieć...
- No to na co czekasz?
- I co mam mu powiedzieć?
- Podobasz mi się...zakochałam sie w Tobie...Jak Cię widzę mam ochotę się do Ciebie przytulić?
- No widzisz i lecisz...
- Jasne...- Usłyszałyśmy jak ktoś wybiegł z kuchni.
- Słyszałaś? - zapytałam ze zdziwieniem.
- Tak. Kto to mógł być?
- Nie wiem...może Filip?
- Hahahaha tak...jasne...
- No wiesz...Nie musiałabyś mu wtedy nic mówić, bo już by wiedział.
- No może...
- Dobra, przekąski gotowe.
- Ok to idziemy?
- Jasne - i wyszłyśmy, odebrałyśmy pizze, którą właśnie dostarczono, wyłączyłyśmy muzykę, włączyliśmy film i zaczęliśmy oglądać. Film był super. Straszny, ale oczywiście każdy co chwile komentował, więc było wiele śmiechów. Za 2 godziny film się skończył i wszyscy porozchodzili sie do domu, a ja musiałam posprzątać po imprezie. Na szczęście Magda, Filip i Dawid zostali by pomóc. Był na prawdę straszny bałagan. Około 4 nad ranem uwinęliśmy się i byliśmy zmęczeni na maxa. Chłopaki także byli zmęczeni i bez sensu by jechali przez pół miasta do swoich mieszkań, dlatego postanowili przenocować u mnie. Ja z Magdą spałyśmy u mnie w pokoju. Dawid w salonie na kanapie, a Filip w sypialni moich rodziców. Ale to było bez sensu, aby dwie osoby spały na mniejszym łóżku, a jeden sam Filip na dużym łóżku w sypialni, więc się zamieniliśmy. Nie wiem kiedy, ale jak się położyłam to od razu usnęłam.
Kilka godzin później obudziłam się o godzinie 7. Myślałam, że wstałam pierwsza, bo była to na prawdę wczesna godzina, jak na czas po imprezie i to po niezłej imprezie, lecz jednak nie byłam pierwsza, gdyż obok mnie było puste miejsce, na którym powinna leżeć Magda. Chwile zastanowiłam się gdzie może być... Może wyszła do sklepu albo...w każdym razie nie było jej w domu, gdyż była absolutna cisza. Postanowiłam poczekać, wiedziałam, że kiedyś będzie musiała wrócić do tego pokoju. Leżałam z 5 minut. Niewiele, ale znudziło mi się, więc postanowiłam pójść się napić. Zbliżając się do kuchni słyszałam jakieś głosy...Coraz głośniejesze kiedy stanęłam w drzwiach kuchni byłam zdziwiona tym co zobaczyłam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



