- Mamooooo! Ja otworzę.! - i Wojtek podbiegł do drzwi. - Aaaaaa.!
- Co się stało Wojtek? - mama Magdy podbiegła do Wojtka cała zachlapana jakimś sosem. Najwyraźniej przygotowywała obiad. - Natalia? Co tu robisz?
- Dzień dobry proszę pani.
- Dzień dobry. Ale ty nie powinnaś być w Londynie?
- O długa historia. Zastałam Magdę?
- Niestety jeszcze nie, ale powinna zaraz być. Może wejdziesz?
- Dobrze, wejdę. - weszłam do mieszkania.
- Wejdź do Magdy do pokoju. Może napijesz się herbaty.
- Chętnie. Dziękuję bardzo.
- Z cytryną jak kiedyś?
- Tak. Widzę, że pamięta pani. - uśmiechnęłam się, a mama Magdy odwzajemniła uśmiech. Usiadłam u Magdy na łóżku. Kremówki postawiłam na nocnej szafce. Spojrzałam na ścianę, która zazwyczaj zawsze była pusta. Tym razem na środku był wielki napis "Na zawsze razem", a wokół zdjęcia moje, Magdy, nasze wspólne, znalazły się także zdjęcia z Wojtkiem. Nagle ujrzałam zdjęcie z pewnych wakacji. Miałyśmy wtedy 7 lat. Byłam razem z Magdą i jej rodzicami w małej miejscowości na ich działce. Poszłyśmy z Magdą same na pobliską łąkę. Bawiłyśmy się w księżniczki. Miałyśmy na Sobie kolorowe sukienki, ale niestety nie miałyśmy bukietów. Więc zaczęłyśmy zbierać kwiatki. Nagle Magda sobie przypomniała, gdzie rosną najpiękniejsze kwiaty i jak najszybciej pobiegłyśmy przed Siebie po nie. Magda powiedziała, że najpierw trzeba ominąć brzozowy lasek i dojdziemy do innej łąki, na której właśnie miały rosnąć te kwiaty. Ale jak ominęłyśmy las brzozowy nie było żadnej łąki, lecz pole. Musiałyśmy się zgubić i nie mogłyśmy z powrotem trafić do domu. Za chwilę zaczął padać deszcz. Do domu dotarłyśmy wieczorem. Byłyśmy głodne, przemarznięte i mokre od deszczu. I właśnie to zdjęcie ukazywało nas w takiej postaci. Inne zdjęcie ukazywało nas jak się śmiałyśmy ponieważ pewnego dnia kiedy w podstawówce, bodajże w klasie szóstej szłyśmy na w-f przez dwór. A na ławce siedział ksiądz, który właśnie miał dyżur. Przechodząc obok niego powiedziałam "niech będzie pochwalony Jezus Chrystus" i czekałam jak ksiądz mi odpowie. Zamiast tego usłyszałam głos Magdy "Na wieki, wieków amen" Wtedy zaczęłyśmy się strasznie śmiać, a taka Anita zrobiła nam zdjęcie telefonem. Tylko ksiądz patrzył się na nas, jak na jakieś wariatki. To zdjęcie jest jedno z moich ulubionych. Kolejne zdjęcie, które zwróciło moją uwagę było wraz z Wojtkiem. Kiedy mały brat Magdy się urodził, byłam pod opieką taty Magdy i razem z jej tatą i nią musiałam jechać do szpitala jak urodził się mały Wojtek. Trzymałam Wojtka na rękach jako czwarta. Bo oczywiście pierwsza była mama Magdy, drugi tata, trzecia Magda, a ja czwarta, od tamtej pory uważa się mnie jako członka rodziny. Jest to moje pierwsze i najlepsze zdjęcie z Wojtkiem, kiedy trzymam go na rękach. Najśmieszniejsze było to, że kiedy Magda bądź jej rodzice trzymali Wojtka, ten płakał, kiedy ja go trzymałam przestał płakać, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Stwierdzili, że będę świetnie nadawała się jako niania dla Wojtka. Mogłabym wspominać wszystkie chwile, przedstawione na zdjęciach, gdyby nie krzyk, który mnie otrząsnął.
Od Mrs.Styles czyli mnie :D
Ten rozdział nie jest interesujący, chciałam go poświęcić mojej przyjaciółce. I naszym przeżyciom, oczywiście nie wszystkie stąd są prawdziwe. Mogę podpowiedzieć, że historia z księdzem przydarzyła się na prawdę. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz