piątek, 11 stycznia 2013

Rozdział 14

     Siedziałam obok okna i wpatrywała się w okno, przez które widać było cały Londyn. Łzy napłynęły mi do oczu, a za chwilę spłynęły po policzkach. A jeszcze miesiąc temu, cieszyłam się, że przeprowadzę się do Londynu i być może poznam mego idola. Teraz żałuje tego wszystkiego. Szkoda, że wcześniej nie wiedziałam, co mnie czeka. Lot minął bardzo szybko. Oczywiście cały czas płacząc. Wysiadłam z samolotu. Wsiadłam w taksówkę i poprosiłam aby taksówkarz zaczął kierować się w stronę ulicy, na której mieszkam.   Kiedy jechałam cały czas wpatrywałam się za okno. Widziałam piękna Warszawę. Cieszyłam się, że tu jestem. Wiedziałam, że potem dostanę ochrzan od rodziców, że sama do Polski wróciłam, ale nie mogłam nawet minuty dłużej pozostać w Londynie. Za dużo osób mnie tam skrzywdziło. Taksówka podjechała pod mój blok. Wzięłam walizkę i podeszłam do drzwi. Chciało mi się płakać, choć nie byłam w tym miejscu tylko miesiąc. Weszłam na klatkę schodową. Mieszkałam na 5 piątym piętrze, więc podeszłam do windy i czekałam, aż nadjedzie. Za chwilę stałam przed naszym mieszkaniem. Wyciągnęłam klucze. Weszłam. To było takie cudowne. Tak strasznie tęskniłam za tym miejscem. Rzuciłam walizkę i wyszłam na balkon. Ujrzałam ten sam park co kiedyś...Jedynie na środku powstała mała fontanna...Stwierdziłam, że zrobię Magdzie niespodziankę. W drodze do metra zaszłam do naszej ulubionej kawiarni i kupiłam dwie kremówki. Chwilę oczywiście, porozmawiałam z panią Enkler czyli właścicielką danej kawiarni. Bardzo lubię z Magdą tą panią, można powiedzieć, jesteśmy jej stałymi klientkami i dobrymi "koleżankami". Weszłam do metra i za chwilę byłam na Wilanowie. Byłam już przed drzwiami do mieszkania Magdy. Zadzwoniłam dzwonkiem. Usłyszałam małego Wojtka.
- Mamooooo! Ja otworzę.! - i Wojtek podbiegł do drzwi. - Aaaaaa.! 
- Co się stało Wojtek? - mama Magdy podbiegła do Wojtka cała zachlapana jakimś sosem. Najwyraźniej przygotowywała obiad. - Natalia? Co tu robisz?
- Dzień dobry proszę pani.
- Dzień dobry. Ale ty nie powinnaś być w Londynie?
- O długa historia. Zastałam Magdę?
- Niestety jeszcze nie, ale powinna zaraz być. Może wejdziesz?
- Dobrze, wejdę. - weszłam do mieszkania.
- Wejdź do Magdy do pokoju. Może napijesz się herbaty.
- Chętnie. Dziękuję bardzo.
- Z cytryną jak kiedyś?
- Tak. Widzę, że pamięta pani. - uśmiechnęłam się, a mama Magdy odwzajemniła uśmiech. Usiadłam u Magdy na łóżku. Kremówki postawiłam na nocnej szafce. Spojrzałam na ścianę, która zazwyczaj zawsze była pusta. Tym razem na środku był wielki napis "Na zawsze razem", a wokół zdjęcia moje, Magdy, nasze wspólne, znalazły się także zdjęcia z Wojtkiem. Nagle ujrzałam zdjęcie z pewnych wakacji. Miałyśmy wtedy 7 lat. Byłam razem z Magdą i jej rodzicami w małej miejscowości na ich działce. Poszłyśmy z Magdą same na pobliską łąkę. Bawiłyśmy się w księżniczki. Miałyśmy na Sobie kolorowe sukienki, ale niestety nie miałyśmy bukietów. Więc zaczęłyśmy zbierać kwiatki. Nagle Magda sobie przypomniała, gdzie rosną najpiękniejsze kwiaty i jak najszybciej pobiegłyśmy przed Siebie po nie. Magda powiedziała, że najpierw trzeba ominąć brzozowy lasek i dojdziemy do innej łąki, na której właśnie miały rosnąć te kwiaty. Ale jak ominęłyśmy las brzozowy nie było żadnej łąki, lecz pole. Musiałyśmy się zgubić i nie mogłyśmy z powrotem trafić do domu. Za chwilę zaczął padać deszcz. Do domu dotarłyśmy wieczorem. Byłyśmy głodne, przemarznięte i mokre od deszczu. I właśnie to zdjęcie ukazywało nas w takiej postaci. Inne zdjęcie ukazywało nas jak się śmiałyśmy ponieważ pewnego dnia kiedy w podstawówce, bodajże w klasie szóstej szłyśmy na w-f przez dwór. A na ławce siedział ksiądz, który właśnie miał  dyżur. Przechodząc obok niego powiedziałam "niech będzie pochwalony Jezus Chrystus" i czekałam jak ksiądz mi odpowie. Zamiast tego usłyszałam głos Magdy "Na wieki, wieków amen" Wtedy zaczęłyśmy się strasznie śmiać, a taka Anita zrobiła nam zdjęcie telefonem. Tylko ksiądz patrzył się na nas, jak na jakieś wariatki. To zdjęcie jest jedno z moich ulubionych. Kolejne zdjęcie, które zwróciło moją uwagę było wraz z Wojtkiem. Kiedy mały brat Magdy się urodził, byłam pod opieką taty Magdy i razem z jej tatą i nią musiałam jechać do szpitala jak urodził się mały Wojtek. Trzymałam Wojtka na rękach jako czwarta. Bo oczywiście pierwsza była mama Magdy, drugi tata, trzecia Magda, a ja czwarta, od tamtej pory uważa się mnie jako członka rodziny. Jest to moje pierwsze i najlepsze zdjęcie z Wojtkiem, kiedy trzymam go na rękach. Najśmieszniejsze było to, że kiedy Magda bądź jej rodzice trzymali Wojtka, ten płakał, kiedy ja go trzymałam przestał płakać, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Stwierdzili, że będę świetnie nadawała się jako niania dla Wojtka. Mogłabym wspominać wszystkie chwile, przedstawione na zdjęciach, gdyby nie krzyk, który mnie otrząsnął. 

Od Mrs.Styles czyli mnie :D
Ten rozdział nie jest interesujący, chciałam go poświęcić mojej przyjaciółce. I naszym przeżyciom, oczywiście nie wszystkie stąd są prawdziwe. Mogę podpowiedzieć, że historia z księdzem przydarzyła się na prawdę.  :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz