piątek, 11 stycznia 2013

Rozdział 13


Obudziłam się rano. Rodzice wyjechali do Niemiec w sprawach służbowych. Nie chciałam iść do szkoły. Wiedziałam, że Harry nie da mi spokoju, a ja przez najbliższe dni nie miałam ochoty go oglądać, a jeszcze bardziej rozmawiać. Okryłam się kołdrą i zeszłam na dół włączyć TV. Od czasu kiedy tu mieszkam nie oglądałam TV, nie wiedziałam, które programy, bądź seriale są fajne. W końcu zostawiłam na jakimś serialu. Leciał 1 odcinek. Oczywiście powtórka 1 sezonu. 2 miał ukazać się pod koniec jutrzejszego dnia. A teraz leciały wszystkie odcinki 1 sezonu. Serial był generalnie o miłości. Nie był zły. Ale kiedy leciał 4 odcinek strasznie się wkręciłam i jednego dnia obejrzałam wszystkie odcinki. Nie które na komputerze. Przy ostatnim odcinku zadzwonił dzwonek do drzwi. Akurat leciał bardzo smutny moment, więc do drzwi podeszłam z łzami w oczach.
- Słucham.
- Ty płaczesz. - oznajmiła znana mi osoba, spojrzałam w górę. Miałam najgorsze przeczucia że to Harry. Ku mojemu zdziwieniu to był Zayn. 
- Zayn? 
- y..Tak?
- Co ty tutaj robisz?
- Szczerze.?
- No..
- Harry mnie tu przysłał.
- Niby po co? Znaczy fajnie, że wpadłeś, ale po co Harry Cię przysłał.
- Abym z Tobą pogadał. No wiesz o tych ostatnich incydentach, a wiedział, że nie będziesz chciała z nim gadać.
- No nie mylił się...
- Dlatego właśnie tu jestem.
- A czemu płaczesz?
- Oglądałam coś i jakoś tak...
- Hehe..Fajne kapcie - i znowu komplement o moich kapciach pandy.
- Dzięki, nie pierwszy mi to mówisz.
- Hehe widzisz...Faceci lecą na ładne laski w kapciach. - zarumieniłam się. - Mogę wejść.? - otrząsnęłam się.
- Y..Tak jasne wejdź. 
- A i niezła piżamka. - uśmiechnął się.
- Ojeju. Przepraszam Cię. Już lecę się ubrać.
- Hehe nie trzeba. Wyglądasz w niej słodko. - czy on próbował mnie poderwać? Czy po prostu chciał być miły?
- Dzięki, ale ubiorę się, bo będzie mi niezręcznie.
- Jak chcesz.
- Ok to 5 min.
- Czekam. - uśmiechnął się, a ja pobiegłam na górę. Szybko się ubrałam w ulubiona sukienkę, bo było gorąco. Zeszłam na dół. Cały czas zastanawiałam się o czym mam rozmawiać z Zayn'em, jakoś nie wiedziałam. Byłam na dole. Moim oczom ukazał się dom. Pusty dom. A gdzie Zayn? Przestraszyłam się. Czy to mogła być kolejna zemsta Kim? Nie...A może..? Nie chciałam o tym myśleć. Zaczęłam go szukać. Nigdzie go nie było. Wpadłam w panikę. Usiadłam na krześle i podparłam się o stół. A może wyszedł na zewnątrz? Kiedy zbliżyłam się do drzwi usłyszałam straszny dżwięk i zemdlałam.
Nie wiem po jakim czasie się obudziłam. Leżałam w salonie na kanapie a na de mną stał Zayn.
- Przepraszam.
- Ale mnie głowa boli. Za co przepraszasz?
- Za nastraszenie Cię.
- Nic się nie stało. Usiadłam i objęłam kolana obiema rękami. - Zayn usiadł obok mnie. Spojrzałam się na niego, a on na mnie. Wpatrywałam się w jego piękne brązowe oczy. A on najwyraźniej moje. Ta chwila była piękna mogła trwać wiecznie gdyby nie telefon. Szybko się oderwałam i odebrałam.
- Halo?
- Hej skarbie. - usłyszałam głos mamy. - Tak myślałam, że skończyłaś już szkołę.
- y..No tak.
- Chciałam sprawdzić po prostu czy wszystko dobrze.
- Wszystko ok.
- To dobrze. Wracam z tatą za dwa dni. Wytrzymasz?
- Jasne mamo. Nie jestem już małą dziewczynką.
- No wiem...ale...uważaj na siebie.
- Dobrze, mamo nie martw się
- No dobrze. O tata wrócił muszę kończyć. Trzymaj się kochanie.
- No pa mamo. - rozłączyłam się. 
- Mama  dzwoniła. - oznajmiłam Zayn'owi.
- Tak myślałem. - uśmiechnął się, a jego śnieżno- białe zęby, zalśniły.
- To o czym chciałeś ze mną pogadać? - usiadłam obok niego, a jego oczy szły za mną jak jakaś kamera. Zayn nie odpowiedział. Ciekawe o czym myślał. - Halo?
- Przepraszam. Masz piękne oczy. - znowu się zarumieniłam. Musiałam mu się spodobać. Kurde, podobam się dwóm chłopakom z One Direction. 
- Dziękuję. To o czym chciałeś pogadać?
- O tym co zaszło między tobą a Harry'm. 
- A konkretniej.?
- Przyszedłem tu, aby Cię przeprosić za Harry'ego, bo nie dałaś mu szansy na wyjaśnienia.
- Ale on zostawił mnie w momencie kiedy najbardziej go potrzebowałam.
- A czy ty na jego miejscu nie byłabyś zła.
- Nie wiem prawdopodobnie byłabym.
- No właśnie
- Ale...Ja nie wiem jak o tym wszystkiemu mu powiedzieć.
- Zrobimy tak : Powiem Harry'emu, że Cię przekonałem do spotkania, ale nic nie jest jeszcze na 100% pewne. On przyjdzie i resztę załatwisz sama.
- Wydaje się ok. No dobra zróbmy tak.
- Ok, ale ja juć muszę lecieć.
- Ok., odprowadzę Cię. - i wyszłam z Zayn'em przed dom. - Dzięki, że wpadłeś. 
- Nie ma sprawy
- Może kiedyś jeszcze wpadniesz...
- Na pewno. - i uśmiechnął się ,a ja odwzajemniłam ten uśmiech.
- To do zobaczenia. - Zayn przybliżył się i mnie pocałował. Byłam w szoku, ale odwzajemniłam pocałunek, który przeobraził się w namiętny pocałunek.
- To pa. - Powiedziałam za chwilę. Zayn wsiadł do samochodu, puścił mi oczko i pojechał. Weszłam do domu i usiadłam na fotel. Zaczęłam się zastanawiać. Dlaczego Zayn mnie pocałował? Dlaczego ja go nie odepchnęłam, tylko odwzajemniłam ten pocałunek. Przecież to nie mogło się od tak sobie zrobić. A może on chciał dać mi zwykłego buziaka, a ja przekształciłam to w jeden namiętny pocałunek...Nie...To niemożliwe, przecież ja jestem zakochana w Harry'm. Wtedy pierwszy raz sama przed sobą się przyznałam, co do moich uczuć do Harry'ego. Jak ja mogłam go tak potraktować. Jestem okropna. Tyle myśli w jednej głowie. Nie mogłam tego wytrzymać, więc postanowiłam włączyć sobie telewizor. Leciały wiadomości. Postanowiłam je obejrzeć, jednak był to błąd. 
- Witam wszystkich. - zaczynał prezenter. - Ostatnio w Londynie dochodzi do wielu wandalizmów. Pisanie po ścianach mostów, bloków. Niestety dzisiaj doszło do wielkiego wandalizmu. Pomalowano jedną z głównych ścian pałacu królewskiego. Królowa jest oburzona. Od razu zatrudniła więcej strażników miejskich jak i zamkowych. Jedyną świadkiem tego zdarzenia jest panna Kim Paterson, która jako pierwsza poinformowała Królową o całym zajściu. 
- Dzień dobry. - powiedziała Kim
- Czyli to ty jesteś świadkiem całego tego zdarzenia?
- Niestety tak..
- czy umiała bym pani rozpoznać tą osobę.
- Oczywiście, że tak. Znam tą osobę bardzo dobrze. Mogę podać nawet imię i nazwisko, jeżeli się nie mylę, ale ja nigdy się nie mylę.
- Proszę.
- To Natalia *******. Uczy się ze mną w jednym liceum. Od nie dawna jest ze mną w jednej klasie, gdyż przeprowadziła się z Polski. - Co? to o mnie miała być mowa.? Przecież ja nic nie zrobiłam.
- Czy wie może pani dlaczego mogłaby to uczynić.
- Od samego początku pobytu w naszym mieście, była wrogo nastawiona do tego miejsca, gdyż była wściekła na rodziców za to, że opuścili Polskę.
- Dziękujemy bardzo. Przed państwem wystąpiła panna Kim Paterson. Śledztwo w sprawie farby na ścianie zamku już trwa. Więcej informacji o godzinie 19. Życzę państwu miłego po południa. Do zobaczenia - Byłam w szoku. Ja nic nie zrobiłam. Byłam niewinna. Zaczęłam płakać. Nie będę tego znosić...Kolejnego wybryku Kim. Nie wytrzymam z nią. Pobiegłam na górę złapałam torbę, wrzuciłam do niej parę ciuchów, napisałam rodzicom kartkę z wyjaśnieniami i wyszłam. Po 40 minutach byłam już w samolocie do Polski.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz