- Niech pan jedzie! - i samochód ruszył.
- Zapłacisz mi za to podwójnie! - Usłyszałam Kim, która właśnie dobiegła do taksówki, ale nie zdążyła mnie zatrzymać. Strasznie dyszałam.
- Przepraszam panienko, ale dokąd mam Cię wieźć? - zapytał uprzejmie taksówkarz.
- Ym...Tak? Słucham?
- To dokąd jedziemy?
- Przepraszam. Do domu. Znaczy niech pan jedzie do Londynu.
- Do Londynu? Ale to 120 km stąd.
- Słucham to gdzie my jesteśmy?
- W Bardzo małej miejscowości. Na pewno panienka jej nie zna.
- Możliwe, a czy mógłby mnie pan zawieść do Londynu? Oczywiście zapłacę.
- Oczywiście, że tak.
- Dziękuję panu bardzo. - i kierowaliśmy się w stronę Londynu. Jechaliśmy 2 godziny. Byliśmy w Londynie.
- Dobrze, a na jakiej ulicy panienka mieszka?
- Nie wiem, od nie dawna tu mieszka. Ale to niedaleko centrum. Od centrum Wskaże panu drogę.
- Dobrze. - po 30 minutach byliśmy w centrum. - I gdzie teraz?
- W prawo, potem prosto, następnie w lewo. I ja wskaże budynek.
- Oczywiście. - Dojechałam do domu.
- To ile się należy? - zapytałam.
- 256 zł.
- Dobrze zaraz przyniosę, proszę poczekać wezmę z domu.
- Dobrze. Wbiegłam do domu. Mama z tatą siedzieli na kanapie w salonie. Kiedy usłyszeli otwierające się drzwi, szybko się odkręcili.
- Skarbie to ty. - rodzice wstali i szybko do mnie podbiegli. - Co się z Tobą stało?
- Zaraz wszystko opowiem, tylko muszę zapłacić taksówkarzowi. Dalibyście mi pieniądze?
- Oczywiście. Ile potrzebujesz?
- 256 zł.
- Skąd ty jechałaś, ale dobrze proszę. - Tata dał mi do ręki 500 zł.
- Tato, ale ja potrzebuję o 150 zł mniej.
- Wiem, ale daj mężczyźnie więcej. Za fatygę, w końcu musiałaś długo jechać skoro tyle płacisz. - uśmiechnął się tata, a ja odwzajemniłam mu uśmiech i wybiegłam. Dałam taksówkarzowi 500 zł. Bardzo się ucieszył. Podziękował i odjechał. Wróciłam do domu.
- Już jestem.
- Jak my się o Ciebie baliśmy. Co się z tobą stało.
- To długa historia.
- Nieważne, ale mów. - opowiedziałam rodzicom całą historie. Byli zszokowani. Wpatrywali się we mnie przez całe 10 minut jak zombie.
- Ale dlaczego ona to zrobiła? - zapytała mama.
- Bo niby zabrałam jej Harry'ego.
- Mówiłem, że chłopcy to same problemy.
- Tato byłeś chłopcem...
- No tak ale mądrym.
- Porozmawiam sobie z rodzicami tej Kim. - I dobrze jej tak! Niech dostanie za swoje. Poszłam na górę, wzięłam długą relaksującą kąpiel i wskoczyłam do łóżka byłam wyczerpana.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz