czwartek, 10 stycznia 2013

Rozdział 9


Obudziłam się. Nie musiałam dzisiaj iść do szkoły, z powodu tego co się ostatnio wydarzyło. Zeszłam na dół. Poczułam wiele różnych zapachów. Gotowane owoce. Pewnie na mus, który uwielbiam. Zeszłam ze schodów. Zapach był bardzo silny.
- Chodź na śniadanie. O jesteś.
- Tak już jestem.
- Wyspałaś się? 
- Tak, ale jestem strasznie głodna.
- Domyślam się. Usmażyłam naleśniki z sosem czekoladowym lub porzeczkowym dżemem. Do koloru do wybory. Zrobiłam jeszcze płatki na mleku, placki z jabłkami, gorącą herbatę z cytryną i mleko z miodem.
- Ale to wszystko apetycznie wygląda.
- To jedz, tata już w pracy a jestem już po śniadaniu.
- Ale ja tyle nie zjem.
- Oj jedz tyle ile możesz. To smacznego.
- Dziękuję. - i zaczęłam jeść. Nie wiem kiedy, ale naleśników i płatków za chwilę nie było. Mleko dawno wypiłam i kończyłam herbatę. - ale się najadłam.
- Nie było mnie chwile, gdy wieszałam pranie, a tu stół pusty. Wiedziałam, że Ci posmakuje. Idź się ubieraj.
- Już idę. - i pobiegłam na górę. Otworzyłam szafę. Na dole zauważyłam pudełko, pięknie opakowane. Karteczka pokazywała, że dla mnie. Wyjęłam pudełko i położyłam na łóżku. Otworzyłam je. Była tam moja torebka, którą zostawiłam u Harry'ego w samochodzie. Uśmiechnęłam się. Wyjęłam torebkę i powiesiłam, na wieszaku za drzwiami. Wróciłam do pudełka by je schować kiedy zobaczyłam w środku maleńkie pudełeczko. Otworzyłam je. W środku był srebrny łańcuszek, z napisem "Harry forever". Bransoletka była śliczna. Było gorąco, więc założyłam czerwona sukienkę, białe sandały i oczywiście łańcuszek od Harry'ego. Szybko się uczesałam. Zrobiłam sobie luźnego warkocza i  zeszłam na dół.
- Mamo ja wychodzę.
- Dokąd.?
- Przejść się.
- A jak coś Ci się stanie?
- Nic mi się nie stanie za miesiąc skończę 18 lat.
- No dobrze, ale wróć niedługo.
- Będę za godzinkę, może dwie.
- Ale uważaj na sobie.
- Dobrze mamo. Idę.
- Pa kochanie.
- Pa. - i wyszłam. Chciałam podziękować Harry'emu za łańcuszek. Co prawda nie wiedziałam gdzie mieszka, ale lekcje kończymy za dwadzieścia minut, więc postanowiłam poczekać na niego przed szkołą. Szłam powoli, nie było po co się śpieszyć. Doszłam do szkoły. Dzwonek miał być za 2 minuty. Usiadłam na ławce przed wejściem do szkoły. Dzwonek za chwilę zadzwonił. Ze szkoły wychodziło wychodziło wiele osób. Nikt nie zwracał na mnie najmniejszej uwagi. Zobaczyłam Harry'ego. Podeszłam do niego.
- Hej. - powiedziałam i uśmiechnęłam się. Nie odpowiedział. - Hallo Harry co z tobą?
- Zostaw mnie ok?
- Ale co się stało? Chciałam tylko podziękować Ci za ten łańcuszek "Harry forever".
- Łańcuszek? A ten. Zapomnij a go wywal. 
- Co? Harry, o co ci chodzi.
- O nic, zapomnij.
- Ale...
- Idziemy kochanie? - Harry zwrócił się do pewnej dziewczyny. 
- Kim?
- O jesteś w szkole. Nie wiem jak można tyle czasu wagarować i...
- Wagarować? To twoja wina że mnie nie było?
- Moja? Ja nie kazałam Ci tego robić.
- Ale co robić?
- Zostaw ją Kim. Chodźmy. - Harry objął ją i poszli. Patrzyłam na nich chwile. Kim się odkręciła i pokazała minę mówiącą "Wygrałam, nic z tym nic zrobisz" Usiadłam na ławce. Schowałam twarz w dłoniach i zaczęłam płakać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz