czwartek, 10 stycznia 2013

Rozdział 4

Godzina wychowawcza. Jak ja tego nienawidzę, nie wiem dlaczego. Zaraz po Kim, wszyscy weszliśmy do sali. Siadłam znów w ostatniej ławce nie chciałam, aby wszyscy się na mnie patrzyli. Tym razem siedziałam sama. Harry siedział z Kim. Nie zdziwiłam się. Pewnie mają jakiś romans, ale taki by się media nie dowiedziały. Ale pewnie Diva bardzo chciałaby być na okładkach gazet jako "Nowa dziewczyna Harry'ego - Kim Paterson!" No cóż lekcja była nudna, pod sam koniec dopiero cokolwiek mnie zaciekawiło.
- Dobrze, za chwilę będzie dzwonek, ale proszę jeszcze o uwagę jak co roku musicie oddać referat na dowolny temat. Oczywiście w parach. Pod koniec dnia wywieszę ogłoszenie kto z kim będzie w parze...o dzwonek...Do widzenia...Życzę miłego weekendu... 
- Do widzenia - odpowiedzieliśmy wszyscy i wyszliśmy. 
Była teraz przerwa obiadowa, co oznacza, że mamy 20 minut do następnej lekcji. Usiadłam z Nicolą na tej samej ławce, na której się poznałyśmy   i jadłyśmy chipsy cebulowo-serowe. 
- To...Z kim chciałabyś być w parze? - zapytała mnie Nicole
- Oczywiście, że z tobą. jeżeli byś się zgodziła.
- Chętnie, ale niestety pani Midylton, zawsze dobiera pary mieszane, czyli chłopak i dziewczyna.
- Naprawdę...?
- Niestety tak. Więc z jakim chłopakiem chciałabyś być w parze?
- Też pytanie...Z Harrym. - uśmiechnęłam się, a Nicole to odwzajemniła.
- Hehe jak każda, niestety niemożliwe.
- Tak, ale dlaczego? - bardzo mnie to zdziwiło. Nicole przysunęła się do mnie i wyszeptała.
- To zawsze Kim jest z Harrym. Chodzą plotki, że Diva przekupuje panią Midylton, aby ona była z Harrym. Jest tak od dwóch lat kiedy jesteśmy razem z nią w liceum. Jeszcze nikt, prócz oczywiście Kim nie był w parze z Harrym. Aż w końcu dałyśmy sobie spokój.
- To straszne. Ja nie mam zamiaru odpuścić.
- Hehe...Masz do tego zapał, jak każda na początku.
- Bronisz mi? - zaśmiałam się
- Nie, ale zobaczysz po miesiącu Ci się znudzi.
- Bardzo możliwe - nigdy się nie poddam, nie mam zamiaru - A ty? Z kim chcesz być w parze ? 
- Ja ? - Nicole zrobiła się czerwona - Ale nikomu nie powiesz?
- Oczywiście, że nie jesteś moją przyjaciółką, znaczy mam taką nadzieje.
- Oczywiście, że jesteś.
- To...?
-  Z Nickiem.
- Tak myślałam...Już dzwonek? No cóż teraz mamy WOS. Chodźmy.
WOS minął bardzo szybko, tym razem siedziałam z Nicole. Kiedy zadzwonił dzwonek na przerwę, wszyscy tak szybko wybiegli z sali, że nawet Nicole zgubiłam. Zostałam sama z Harrym. Nie powiem, że mi się to nie podobało...Ale i tak nie miałam u niego szans. Kierowałam się powoli w stronę korytarza kiedy poczułam, że ktoś złapał mnie za ramię.
- Hej poczekaj.
- Hę? - zaczepił mnie Harry, byłam po prostu wniebowzięta
- Ty jesteś Natalia tak?
- Tak, a co?
- To chyba Twoje - podał mi kluczyk od mojej szafki
- O...tak to moje dzięki. Często zdarza mi się coś gubić.
- Tak.? Mi również. Dziwny zbieg okoliczności.
- No nie wiem.
- Idziesz zobaczyć listę par?
- Tak, ale za chwilę, bo teraz pewnie jest tam mnóstwo ludzi.
- Masz rację. Przejdziemy się na około?
- Jasne chętnie. - Mówiłam, że się nie poddam.
Przeszliśmy całą szkolę, ani razu nikt nam nie przeszkodził w pewnym momencie usiedliśmy sobie na jednej z ławek i zaczęliśmy rozmawiać.
- A gdzie mieszkasz? - zapytał mnie Harry
- Szczerze nie wiem. Macie tu naprawdę bardzo dziwne nazwy ulic.
- Hehe, można się przyzwyczaić. Jeżeli chcesz mogę Ci pokazać Londyn? - Uśmiechnął się i machnął swoją grzywką.
- Bardzo chętnie, ale nie chcę się narzucać. 
- Narzucać...? Nie będziesz.
- Jeżeli tak to bardzo chętnie. 
- Cieszę się. Chodź zobaczymy to ogłoszenie. - wziął mnie za rękę i szliśmy. Byłam tak strasznie szczęśliwa...Szłam z Harrym za ręke na dodatek jeszcze się z nim umówiłam.
- No o to i lista. - Harry spojrzał na mnie ze smutkiem.
- Co jest? Coś się stało? -  zapytałam
- Zawsze jestem z tą Kim. Chociaż raz chciałbym być z kimś inny. - Spojrzałam na listę.
- O...i proszę bardzo.
- Nie jestem z Kim?
- Nie
- Jest! Nareszcie. To z kim jestem?
- Nie wiem czy się ucieszysz, ale ze mną. - widziałam w jego minie zdziwienie, ale za chwilę przeobraziło się to w radość. - Cieszysz się.
- Jasne, że tak. Nie jestem z Kim.
- Ymm....No nie jesteś z Kim, ciesz się.
- Ale ja się cieszę z dwóch powodów. Pierwszy nie jestem z Kim. Drugi, jestem z Tobą - Nagle moje serce zaczęło walić jak szalone.
- Chodź bo na obiad się spóźnisz. - zaśmiał się Harry. Złapał mnie za rękę i wyszliśmy. Odprowadził mnie do domu. Pożegnaliśmy się i weszłam do domu. Powiedziałam rodzicom Hej i wbiegłam do pokoju. Byłam taka szczęśliwa, w końcu miałam spędzić całą sobotę z Harrym Style. Cały wieczór o nim myślałam, aż w końcu zasnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz