Natalia
Był tu jakiś chłopak. Nie widziałam go wcześniej,
przedstawił się
ale nie mogę sobie przypomnieć jak się nazywa,
kazał przekazać, że musi porozmawiać z Tobą o Hawym jakoś tak
prosił o spotkanie w parku o 12.
Mama
PS. w lodówce masz śniadanie do odgrzania
Ok...dziwne...ciekawe kto to mógł być. Wydaje mi się, że Zayn, albo Harry tu był, a przedstawił się jako kto inny bo wiedział, że z nim bym się nie zobaczyła...Niee...Przecież mama widziała Harry'ego więc by go poznała. No cóż, aby się dowiedzieć muszę pójść do parku. Spojrzałam na zegarek była 11. Miałam godzine. Spokojnie zjadłam sobie śniadanie i poszłam się ubrać. Ubrałam się w:
I byłam gotowa do wyjścia. Była godzina 11.40, więc mogłam sobie spokojnie dojść do parku. Doszłam w 10 minut i zaczęłam się zastanawiać, gdzie miałam się z tym kimś spotkać. Nie wiedziałam co zrobić, więc usiadłam na ławce w centrum parku i czekałam. Próbowałam skontaktować się z Magdą, ale bez skutku. Zastanawiałam się czy się na mnie obraziła...Ale za co? Przecież nic nie zrobiłam. Długo się tak zastanawiałam, póki ktoś nie zakrył mi oczu rękoma.
- Zgadnij kto to?
- Ym...nie wiem...
- Jak to? Nie poznajesz swego kumpla?
- Dawid?
- We własnej osobie. - przecież mama mówiła, że go wcześniej nie widziała, albo po postu dawno...i się zmienił...
- Jak się tu znalazłeś? - zapytałam
- A...Tata ma szkolenie nie daleko, więc postanowiłem, że pojadę z nim.
- No fajne, ale po co...
- Eh...Musimy pogadać. - nie lubię tego tonu, którego użył właśnie teraz. Jakby oznaczał "To nie będzie przyjemna rozmowa" ale cóż...kiedyś takie rozmowy muszą nastąpić...
- No wiem...
- To może zacznę.
- Przepraszam....Za to, że tak wtedy uciekłem...spanikowałem i...i... jakoś tak wyszło.
- No ok.
- Ale wiesz chciałbym jednak abyś mi wytłumaczyła wszystko.
- Ale wszystko...wszystko?
- Wszystko, wszytko...
- No dobra, ale ostrzegam to będzie dłuuuga historia.
- No dobra może przeżyję...
- Hehe zawsze musisz dodać jakiś swój komentarz.
- No a jak. ;) Znasz mnie przecież...chyba
- Znam...:P
- Hehe no dobra, ale opowiadaj...
- Jak chcesz...- i zaczęłam mu wszystko opowiadać...
- Co??? Ten Brytyjczyk co był u Ciebie to ten cały Harry.
- We własnej osobie.
- I nie załatwiłaś mi jego autografu...wiesz co...
- Dzięki..naprawdę...bo najważniejsze, że jest sławny -,-
- Oj żartowałem...Nie fochaj się... I tak wiedziałem kto to był.
- Jasne...
- No...a jak twojej Mamie był powiedział, że chce o nim pogadać
- No fakt, a skąd wiedziałeś gdzie mieszkam.
- Magda.
- A nie wiesz czy się na mnie obraziła.?
- Nie czemu?
- Bo dzwonię do niej to nie odbiera ani nic.
- Nie wiem może mama jej telefon zabrała.
- Może...dobra nieważne...
- A tak ogólnie to Harry to świnia
- Co?
- Tak Cię skrzywdzić.
- No cóż takie życie.
- Ja bym Cię nigdy nie skrzywdził.
- Wiem - uśmiechnęłam się i chciałam pocałować go w policzek, lecz on odkręcił głowę i pocałowałam go w usta, co przemieniło się w jeden długi namiętny pocałunek.
- To co mogę Cię odprowadzić?
- Jasne. - uśmiechnęłam się...Tym razem uśmiech nie zniknął z mojej twarzy. Dawid objął mnie i tak wracaliśmy przez cały czas, aż do mojego domu.
- Może wejdziesz? - zapytałam gdy doszliśmy do domu
- Dzięki, ale muszę jeszcze coś załatwić.
- Ok.
- To do jutra - i znowu mnie pocałował. To było cudowne nigdy wcześniej nie czułam się tak cudownie. Weszłam do domu, godzina była obiadowa, więc żałowałam, że nie poszłam z Dawidem na lunch. Trudno postanowiłam zrobić sobie kanapki i reszta dnia spędzić przed TV. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Mogłam się domyślić. Przed drzwiami stał Zayn. Także chciał porozmawiać o Harry'm.
- Hej - oznajmił
- Hej. Może wejdziesz?
- Z chęcią.
- Coś do picia.?
- Nie dzięki.
- Pewnie chcesz pogadać o Harry'm?
- Aż tak to widać?
- Nie po prostu...Ostatnio też przyszedłeś tylko po to więc się domyśliłam.
- No tak, ale nie myśl sobie, że Cię nie lubię i że przychodzę tylko po to o co mnie Harry poprosi.
- Nie no spoko. Nawet tak nie pomyślałam.
- Oj Harry prosi o kolejną szansę.
- Wiesz szczerze większe prawdopodobieństwo jest jak się trochę postara, a nie..wyśle swojego kumpa i myśli, że wszystko załatwione.
- Też mu to mówiłem, ale on jest uparty...nie chciałem się z nim kłócić i chętnie cię odwiedzę, więc wpadłem.
- Miło mi. :)
- Hehe. - Rozmawialiśmy jeszcze długo...Nie tylko o Harrym, ale ogólnie. Nagle doszliśmy do tematu o mojej osiemnastce.
- O...wkroczysz w świat dorosłych...
- No można tak powiedzieć
- Cieszysz się...
- Sama nie wiem - nasz rozmowa jeszcze długo trwała, aż dobiła godzina 18.
- Chyba się zasiedziałem, będę leciał.
- No szkoda.
- Wpadne jutro z prezentem.
- Ale nie trzeba. :)
- Oj tam...to przynajmniej złożyć życzenia.
- Będę czekała.
- Okej - pożegnałam się z nim i wyszedł. Pozmywałam naczynia. Przebrałam się w piżamę. Położyłam do łóżka jeszcze przed przyjazdem rodziców. Nie wiem kiedy, ale usnęłam bardzo wcześnie.

Jak szybko!
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejne :)
Vannesa.